Reklama

Reklama

Afera podsłuchowa

Maliszewski: Donald Tusk nie ugasił pożaru

Donald Tusk nie ugasił pożaru - tak wystąpienie premiera na temat materiałów opublikowanych przez "Wprost" komentuje politolog Norbert Maliszewski. Zdaniem eksperta nadal mamy dość spore pole do spekulacji.

Nie wiadomo, kto nagrywał, czy i kto pojawi się w nowych taśmach. Chociaż premier starał się bagatelizować sprawę, Polacy nie będą się czuli bardziej bezpiecznie - zauważa Maliszewski.

Maliszewskiego trochę zdziwiło to, że minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz nie poniósł odpowiedzialności politycznej za to, co mówił. Premier nawet wyznaczył go do wyjaśnienia okoliczności powstania tych nagrań i znalezienia odpowiedzialnych za to osób.

Reklama

Zdaniem Maliszewskiego Sienkiewicz powinien być w jakiś sposób odsunięty od tej sprawy, szczególnie, że w kancelarii premiera jest zaufany człowiek Tuska - Jacek Cichocki - jako były szef MSW znający się na sprawie. 

Nie dziwi natomiast zupełne odsunięcie Sławomira Nowaka. Polityczny czyściec byłego ministra transportu z pewnością wydłużył się teraz o kolejne kilka lat - twierdzi politolog.

Zdaniem Norberta Maliszewskiego posunięcia Donalda Tuska pozwolą mu zareagować w przyszłości, kiedy być może pojawią się kolejne nagrania z podsłuchów. W razie czego minister Sienkiewicz i tak może stracić stanowisko i stać się kozłem ofiarnym. Jeżeli natomiast nic więcej się nie wydarzy, to będziemy mieć do czynienia z "rozwadnianiem sytuacji".

W najbliższym czasie największym beneficjentem obecnego zawirowania politycznego będzie opozycja. Szczególnie, że zdaniem politologa będziemy mieć tutaj do czynienia z serialem, który będzie mieć wiele odcinków. I to jest właśnie zdaniem Maliszewskiego wina Donalda Tuska, który dzisiaj "nie zakończył fabuły".

Dowiedz się więcej na temat: Donald Tusk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne