Reklama

Reklama

Afera podsłuchowa

"GW": Główny podejrzany w aferze podsłuchowej straszy media

Marek Falenta skarży do sądu część mediów, które pisały o nim w kontekście zarzutów prokuratury - piszą w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej". Główny podejrzany w aferze podsłuchowej domaga się sprostowań nawet za te teksty, w których dziennikarze wątpili w jego winę.

Do warszawskich sądów wpłynęło dziewięć pozwów. Dotyczą "Wyborczej", "Pulsu Biznesu", "Newsweeka", "Faktu", "Dziennika Gazety Prawnej", także ich wydań internetowych.

W imieniu Falenty występują prawnicy z Gdańska, którzy reprezentowali w rozmaitych sprawach Kasę Krajową SKOK, PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Ze sprawozdania finansowego PiS za 2013 r. wynika, że partia płaciła kancelarii po 36 900 zł miesięcznie.

Jak podaje "GW", sam Falenta występuje ostatnio wyłącznie w mediach sympatyzujących z PiS. 

Falenta, jak piszą Wojciech Czuchnowski i Mariusz Jałoszewski na łamach "Gazety", do czasu wybuchu afery podsłuchowej nie był szerzej znany. Dorobił się m.in. na handlu długami szpitalnymi i w branży teleinformatycznej. Jego najnowszym biznesem był, opierający się na sieci hurtowni Skladywegla.pl, import węgla z Rosji.

Więcej na ten temat w dzisiejszym numerze "Gazety Wyborczej".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne