Reklama

Reklama

Afera podsłuchowa

Chcą odtajnienia informacji o rozmowie prezesa NIK z Kulczykiem

Mariusz Błaszczak poinformował, że sejmowa komisja ds. kontroli państwowej chce, by prokuratura odtajniła informacje o treści rozmowy prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego z biznesmenem Janem Kulczykiem.

W czwartek komisja spotkała się na zamkniętym posiedzeniu w tajnym trybie z Kwiatkowskim i przedstawicielami ABW. Posiedzenie poświęcone było czerwcowej rozmowie Kwiatkowski-Kulczyk.

Reklama

Błaszczak nie chciał informować o przebiegu spotkania, zasłaniając się jego tajnym trybem. Dodał, że zawiadomienie, które kilka dni po spotkaniu z Kulczykiem wysłał do ABW prezes NIK, trafiło do prokuratury prowadzącej śledztwo w sprawie podsłuchów i to ta prokuratura może teraz ujawnić notatkę.

- Kierujemy swoje wnioski do prokuratury, aby zdecydowała o zdjęciu tej klauzuli tajności z notatki prezesa NIK, tak, by opinia mogła się z nią zapoznać. W mojej ocenie leży to w interesie publicznym - powiedział Błaszczak dziennikarzom.

Afera taśmowa

Informacja o tym, że Kwiatkowski rozmawiał z Kulczykiem pojawiła się, gdy tygodnik "Wprost" opublikował na swoich stronach internetowych nagranie z rozmowy szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem NBP Markiem Belką. Wtedy tygodnik informował, że nielegalnych nagrań jest więcej, wymieniana była m.in. rozmowa szefa NIK z Kulczykiem.

Jeszcze w tym samym dniu, gdy podano informację o podsłuchach rzecznik prasowy NIK Paweł Biedziak przesłał PAP oświadczenie, w którym napisał, że w rozmowie z Kulczykiem szef NIK poinformował go, że przedsiębiorca ze swoimi problemami powinien zgłosić się do innych organów państwa.

Prezes NIK powiedział po posiedzeniu komisji, że poinformował posłów o przebiegu czerwcowej rozmowy z Kulczykiem. - Rozmowa w sposób szczególny dotyczyła pewnych subiektywnych ocen mojego rozmówcy w kontekście inwestycji zagranicznej, którą rozmówca chce realizować - powiedział dziennikarzom Kwiatkowski.

- Zaraz po tej rozmowie stosowną informację o niej skierowałem do ABW, jako instytucji potencjalnie zainteresowanej uzyskanymi przeze mnie informacjami - dodał.

Kwiatkowski zapewnił, że w rozmowie z Kulczykiem nie pojawiła się żadna informacja, co do której NIK byłaby jej właściwym adresatem. Dodał, że nie było też informacji, które rodziłyby obowiązek złożenia stosownego zawiadomienia do prokuratury.

Prezes NIK pytany, czy wie, ze rozmowa została nielegalnie nagrana, odparł: "Nie mam wiedzy, czy istnieją takie nielegalne podsłuchy".

"Spotkanie było błędem"

Kwiatkowski przyznał, że błędem było spotkanie z biznesmenem poza siedzibą NIK - w restauracji, gdzie ich rozmowa miała zostać nielegalnie nagrana. - Wprowadziliśmy teraz procedury, które mówią o tym, że tego typu spotkania będą zawsze miały miejsce w siedzibie NIK - mówił dziennikarzom w Sejmie.

Wiceszef ABW Kazimierz Mordaszewski nie chciał informować o przebiegu posiedzenia i ewentualnej reakcji ABW na notatkę Kwiatkowskiego.

Do rozmowy Kulczyka z Kwiatkowskim doszło 10 czerwca w jednej z warszawskich restauracji. 17 czerwca Kwiatkowski przekazał zawiadomienie w tej sprawie do ABW. Śledztwo w sprawie podsłuchów polityków i biznesmenów prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga.

Rzeczniczka prasowa tej prokuratury Renata Mazur powiedziała, że wniosek komisji w sprawie odtajnienia notatki zostanie rozpoznany, gdy wpłynie do prokuratury, zaś o decyzji prokuratora w pierwszej kolejności zostanie poinformowany autor wniosku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy