Reklama

Reklama

Miłość w psychiatryku

Poznali się w szpitalu psychiatrycznym. On był zabójczo przystojny, ona pełna pozytywnej energii. Zakochali się w sobie na zabój i nic nie mogło ich powstrzymać przed byciem razem.

Pani Jola była pielęgniarką, pan Irek sanitariuszem. Połączyły ich wspólne dyżury, a także pasja do kina, muzyki i podróży. Na regale w ich mieszkaniu stoi 1961 płyt z filmami, 500 płyt z muzyką i 16 albumów ze zdjęciami z podróży.

Reklama

Nic nie może wiecznie trwać

Pewnego dnia podczas zakupów pan Irek upada i traci przytomność. Gdy w szpitalu otwiera oczy, na uratowanie wzroku nie ma już szans. Stopniowo będzie go tracić przez zbyt późno wykrytą cukrzycę. Do tego każde drobne skaleczenie może doprowadzić do poważnych powikłań, nawet amputacji. Mimo to pan Irek wyrusza w góry, które tak kocha. Podczas wyprawy lekko ociera sobie stopę. Mała ranka rozwija się, a mężczyzna przechodzi załamanie, bo już wie, czym to grozi. Nie chce zgłosić się do lekarza. Przez miesiąc prawie nic nie je, chudnie 30 kg, milczy. Gdy jest naprawdę źle, pani Jola dzwoni po kartkę. Do domu pan Irek wraca tylko z jedną nogą.

Na trzecie piętro bez jednej nogi

Mieszkają w starej kamienicy na trzecim piętrze. Bez windy, bez ogrzewania, ze wspólną toaletą na korytarzu. Pani Jola nie może pomóc mężowi, bo sama zostaje przykuta do łóżka - pokonało ją zwyrodnienie stawów. Pan Irek przejmuje obowiązki - to on sprząta, myje podłogi, gotuje i robi zakupy. 65 schodów - tyle musi pokonać, żeby wyjść z domu. Najpierw używa do tego dwóch poduszek. Potem radzi sobie już z jedną kulą - sam wnosi i znosi przy tym wózek oraz zakupy.

Wszystko w naszym życiu jeszcze może się zmienić

Do pani Joli i pana Irka trafiają wolontariuszki SZLACHETNEJ PACZKI. Małżeństwo otrzymuje pomoc - środki czystości, zapasy żywności, but dla pana Irka. Ale ważniejsze niż rzeczy jest świadomość, że są jeszcze w Polsce ludzie wrażliwi, którzy potrafią wyciągnąć rękę w najtrudniejszym momencie. 

- Paczka dała nam wiarę w to, że wszystko w naszym życiu jeszcze może się zmienić. Dała nam siłę do dalszej walki o powrót do normalności  - mówi pan Irek.

Kubica nie ma szans

Dzięki operacji pani Jola wstała z łóżka. Pan Irek coraz sprawniej porusza się na wózku, zamontował na nim nawet specjalne światełka: - Przechodnie muszą go widzieć i szybko uciekać z drogi, bo przy nim Kubica nie ma szans - śmieje się pani Jola. 

- Z każdej sytuacji jest wyjście, tylko trzeba usiąść i zastanowić się jakie. I nie tracić humoru. Dwa dni po operacji siedziałem na szpitalnym łóżku uśmiechnięty od ucha do ucha, bo cieszyłem się, że została mi jeszcze jedna noga - mówi pan Irek.

W SZLACHETNEJ PACZCE tysiącom ludziom dajemy impuls do zmiany. Twój 1% sprawia, że możemy robić to przez cały rok. Przekaż swój 1% na najbardziej potrzebujących

KRS 00 00 05 09 05

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje