Reklama

Reklama

Policja o zabezpieczeniu NATO: Spokojnie, bez poważnych zdarzeń

Spokojnie, bez poważnych incydentów - tak rzecznik komendanta stołecznego policji Mariusz Mrozek wstępnie ocenił dwa dni zabezpieczenia szczytu NATO. Jak podkreślił, nie było sytuacji, które zagrażałyby bezpieczeństwu uczestników szczytu lub mieszkańców Warszawy.

"Bardzo spokojnie, bardzo sprawnie. Długie przygotowanie ale skutkujące tym, że całe zabezpieczenie zostało przeprowadzone w sposób profesjonalny; nie było żadnych sytuacji, które zagrażałyby bezpieczeństwu zarówno uczestników szczytu, jak i mieszkańców Warszawy" - powiedział Mrozek.

Jak dodał, spokojnie przebiegły też zgromadzenia, które w trakcie szczytu odbywały się w stolicy - zarejestrowano 12.

Wcześniej szef MON Antoni Macierewicz poinformował, że odnotowano w sumie cztery incydenty z dronami. "Były to próby wejścia w przestrzeń chronioną przez drony, które zostały wyeliminowane, obezwładnione - nie poczyniły żadnych szkód. Te kwestie są jeszcze analizowane i  badane" - powiedział. Pytany o konsekwencje zaznaczył, że nie zawsze w takiej sytuacji mamy do czynienia ze świadomym łamaniem przepisów. "Na pewno nie będziemy tego traktowali tam, gdzie nie jest to konieczne, jako rzeczywiście groźne przestępstwo" - zapewnił.

Reklama

Szef MON poinformował również, że podczas szczytu podjęto wszelkie możliwe środki bezpieczeństwa. "Uruchomiliśmy i użyliśmy systemu Skyeye, który identyfikuje w obszarze pięciu kilometrów kwadratowych każdą osobę, każde zachowanie i potrafi pokazać przebieg wydarzeń wstecz, także pozwalając zidentyfikować ewentualne przygotowania do niebezpiecznego zachowania, gdyby coś takiego miało miejsce" - powiedział Macierewicz. System ten podczas zabezpieczenia warszawskiego szczytu składał się z dwóch dronów - Hermes 450 i Hermes 900. "Będziemy go używali także w najbliższych innych wielkich wydarzeniach, bo sprawdził się tutaj znakomicie" - dodał minister.

Szczyt NATO rozpoczął się w Warszawie w piątek. Na dwa dni centrum stolicy przekształciło się w twierdzę. Wiele ulic w pobliżu Stadionu Narodowego, hoteli, w których zamieszkały VIP-y i miejsc kuluarowych spotkań - zostało wyłączonych z ruchu; w tych rejonach obowiązywały też zakazy parkowania.

Wokół Stadionu PGE Narodowego powstał 2,5 metrowy płot; dodatkowo chroniły go policyjne patrole i policyjny śmigłowiec. Wszystkie osoby wchodzące na teren stadionu przechodziły drobiazgową kontrolę, np. dziennikarze musieli kilkukrotnie pokazywać akredytacje i dowody tożsamości.

W Warszawie obowiązywały też ograniczenia lotów dla tzw. małego lotnictwa - m.in. szybowców, paralotni i dronów.  Wyznaczono dwie strefy: pierwszą - o promieniu 100 km (do lotów w tym obszarze niezbędna była specjalna zgoda wojska) oraz drugą o promieniu 3 km i wysokości 2 tys. stóp od Stadionu Narodowego (w obszarze tym mogły latać wyłącznie jednostki lotnictwa specjalnego np. Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, lotnictwa państwowego i wojskowego, policyjnego, straży pożarnej).

Pod specjalną ochroną znalazły się hotele, w których zamieszkały VIP-y - m.in. warszawski Marriott, gdzie nocował prezydent USA Barack Obama. Wokół budynków rozstawiono policyjne barierki, wszystkie osoby wchodzące były dokładnie sprawdzane, w pobliżu rozmieszczono także policyjnych antyterrorystów, w zabezpieczeniu brali udział - czego służby nie chciały potwierdzać - policyjni snajperzy.

Policjanci, posterunki strażackie, strażackie samochody techniczne - m.in. podnośniki - rozmieszczone zostały też wzdłuż tras przejazdów kolumn z VIP-ami. Kabiny dekontaminacyjne rozstawiono przed Stadionem Narodowym i czterema warszawskimi szpitalami.

W sumie w zabezpieczenie szczytu zaangażowanych było ok. 7 tys. policjantów - nie tylko z Warszawy, ale też z innych województw. Istotną rolę w operacji ogrywali także funkcjonariusze BOR, pod których bezpośrednią ochroną znalazło się ok. 120 osób - m.in. głowy państw, Sekretarz Generalny NATO, szefowie rządów, ministrowie spraw zagranicznych oraz szefowie międzynarodowych organizacji, takich jak ONZ czy Bank Światowy.

Z kolei szefom obrony narodowej bezpieczeństwo zapewniała Żandarmeria Wojskowa. W operacji brało udział blisko 1400 żołnierzy ŻW (co stanowi mniej więcej połowę stanu osobowego tej formacji - red.). Nad bezpieczeństwem uczestników wydarzenia i mieszkańców Warszawy czuwali też strażacy - ponad 300.

W sumie w szczycie wzięło udział 2,5 tys. delegatów, 400 ekspertów i 1800 dziennikarzy.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama