Reklama

Reklama

Kiedy człowiek spotyka człowieka

- My, Polacy, jesteśmy przyzwyczajeni do pielgrzymek Ojca Świętego i bycia z papieżem przede wszystkim w liturgii. Światowe Dni Młodzieży to coś więcej, to spotkanie młodego Kościoła - przekonuje ks. Adam Parszywka z Komitetu Organizacyjnego ŚDM Kraków.

Wystarczy spacer ulicami Krakowa, żeby zrozumieć, że wydarzenia, jakie mają miejsce w stolicy Małopolski to więcej niż podróż apostolska papieża Franciszka. ŚDM to spotkanie kultur, obyczajów i doświadczeń, zderzenie różnorodnych codzienności.

Para młodych Wenezuelczyków upewnia się z wyprzedzeniem u swoich gospodarzy, czy za dwa dni będą mogli się wykąpać. U nich wodę trzeba oszczędzać, dlatego pytają, czy nie sprawią problemu. Dziwi ich też dźwięk przejeżdżającej śmieciarki. Nie znają takiego urządzenia, u nich śmieci rozwiewa wiatr.

Reklama

Roześmiana grupa Włochów w krakowskim tramwaju każdemu nowemu pasażerowi bije gromkie brawa.

Przemoczony Amerykanin w kolorowej pelerynce wsiada do autobusu, od wejścia przepraszając, że jest taki mokry i może przeszkadzać innym pasażerom.

Pielgrzymi przyjechali do Krakowa na Światowe Dni Młodzieży ze 187 krajów. Łączy ich chrześcijaństwo, choć bycie chrześcijaninem nie zawsze oznacza to samo.

Młodzi Chińczycy, którzy przyjechali do Krakowa na ŚDM, chętnie rozmawiają z dziennikarzami, ale nie wypowiadają się pod nazwiskiem - boją się represji. Przed ich przyjazdem do Polski reżimowe władze zawróciły z lotniska 50 osób, odpowiednio ich "ostrzegając" i zawracając do domów, zabraniając przy tym wszelkich kontaktów z cudzoziemcami.

Jak podawała Katolicka Agencja Informacyjna, tych, którym mimo wszystko udało się dotrzeć do naszego kraju, mają śledzić i szpiegować pracownicy instytucji chińskich, działających w Polsce.

Przybyli do Krakowa Syryjczycy modlą się o pokój. Gdy codziennie - jak opowiadał Stacji7 Wessam z Damaszku - otrzymuje się wiadomości o kolejnym ataku i śmierci bliskich, taka modlitwa nabiera szczególnego znaczenia, którego Polacy z pokoleń niepamiętających hekatomby, mogą nie rozumieć.

Ks. Parszywka, wspominając wcześniejsze Światowe Dni Młodzieży, w których brał udział, podkreśla, że najważniejsze dla niego i innych pielgrzymów było poznawanie ludzi z różnych stron świata. 

Wiadomo - podróże kształcą. W tym tygodniu nie trzeba wyjeżdżać z Krakowa, żeby doświadczać podróży.

Justyna Tomaszewska

Zobacz też:

Dowiedz się więcej na temat: Światowe Dni Młodzieży | Justyna Tomaszewska | Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy