Reklama

Reklama

ŚDM: Tłumy pielgrzymów opanowały centrum Krakowa

Tłumy pielgrzymów opanowały centrum Krakowa - dawno krakowski rynek nie widział takiego entuzjazmu i tylu roztańczonych młodych ludzi, co powoduje spore utrudnienia. Wieczorem policja zamknęła na jakiś czas wejście na rynek z powodu tłoku.

Na Krakowskich Błoniach zakończyła się w piątek wieczorem Droga Krzyżowa z papieżem Franciszkiem, według organizatorów uczestniczyło w niej ok. 800 tys. osób. Na ulicach w centrum miasta bawią się tysiące pielgrzymów. Ludzie blokują jezdnie. Ruch w mieście jest utrudniony.

Reklama

Ok. godz. 21, przez jakiś czas policjanci nie wpuszczali ludzi na rynek z powodu tłoku, m.in. od strony ul. Szewskiej. Przez megafony puszczane były komunikaty - w języku polskim i angielskim - z apelem, by kierować się okrężną drogą, ponieważ jest za duży tłok.

Ulice w okolicach Rynku były całkowicie wypełnione pielgrzymami, dookoła słychać było głównie: "pardon", "sorry", "przepraszam".

Tak wyglądał trzeci dzień wizyty papieża Franciszka

Modlitwa w ciszy w b. niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau, wizyta u chorych dzieci w szpitalu w Krakowie Prokocimiu oraz Droga Krzyżowa z udziałem 800 tys. osób na Błoniach - pod znakiem tych wydarzeń upłynął piątek, trzeci dzień wizyty papieża Franciszka w Polsce.

Jak powiedział wieczorem sam papież, był to dzień poświęcony cierpieniu i dzień, w którym wspominano cierpienie Jezusa Chrystusa.

Rano Franciszek odprawił prywatną mszę św. w kaplicy Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. Do Oświęcimia pojechał samochodem, a nie jak planowano śmigłowcem. Przyczyną zmiany była pogoda.

W księdze pamiątkowej muzeum Auschwitz-Birkenau Franciszek napisał: "Panie, miej miłosierdzie nad Twym ludem! Panie, przebacz tak wiele okrucieństwa!". Papież w skupieniu i niemal w całkowitej ciszy oglądał były niemiecki obóz Auschwitz I. Przez bramę wejściową, na której widnieje napis "Arbeit macht frei", przeszedł pieszo. Tuż za bramą modlił się ponad 13 minut. Później ucałował drewniany słup szubienicy znajdującej się na placu apelowym.

Przed Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku 11 - zwanego blokiem śmierci, papież rozmawiał z 12 więźniami obozu. Jeden z nich przekazał Franciszkowi świecę. Papież zapalił ją następnie przed Ścianą Straceń. Od płomienia świecy zapalił też swój dar dla muzeum - lampę z herbem papieskim. Franciszek modlił się w samotności i niemal w ciemności w celi męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana Kolbego, znajdującej się w bloku 11.

Następnie papież przejechał do byłego niemieckiego obozu Auschwitz II-Birkenau, pieszo przeszedł przez bramę. Meleksem przewieziono go wzdłuż rampy. Franciszek w skupieniu przeszedł wzdłuż monumentu upamiętniającego ofiary obozu. Ustawił przed nim znicz i ponownie długo się modlił. Nie było żadnych przemówień. Po hebrajsku i po polsku odśpiewano i odczytano Psalm 130. Papież spotkał się też ze Sprawiedliwymi wśród Narodów Świata.

Papież z wizytą u małych pacjentów

Po powrocie do Krakowa papież odwiedził Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie Prokocimiu, gdzie czekało ok. 50 dzieci wraz z rodzicami. Franciszek błogosławił małych pacjentów, rozmawiał z nimi, przytulał. Po otwartym spotkaniu w holu szpitala, bez mediów udał się na oddział, gdzie przebywają najciężej chore dzieci, modlił się też w szpitalnej kaplicy.

Franciszek powiedział, że chciałby zatrzymać się przy każdym chorym dziecku, posłuchać każdego z nich. Mówił, że nasze społeczeństwo jest zanieczyszczone kulturą odrzucenia, która jest przeciwieństwem kultury gościnności; ofiarami tego - wskazał - są osoby najsłabsze, najbardziej kruche. - A to jest okrucieństwem - powiedział.

- Ewangelia wielokrotnie ukazuje nam Pana Jezusa, który spotyka się z chorymi, przyjmuje ich, a także chętnie wychodzi, by ich znaleźć. Zawsze ich dostrzega, patrzy na nich, tak jak matka patrzy na syna, który jest chory, i odczuwa budzące się w niej współczucie - mówił papież. Zapewnił o wsparciu dla lekarzy, pielęgniarek, pracowników służby zdrowia, kapelanów i wolontariuszy, którzy - jak powiedział - uczynili swoją osobistą decyzją życiową ewangeliczną zachętę "chorych nawiedzać".

Wieczorem Franciszek wziął udział w Drodze Krzyżowej na krakowskich Błoniach, w której uczestniczyło 800 tys. osób. Krzyż nieśli przedstawiciele różnych wspólnot i organizacji katolickich, a każdej stacji towarzyszyła oprawa artystyczna. Na zakończenie papież zwrócił uwagę, że w naszych umysłach i sercach często pobrzmiewa pytanie "Gdzie jest Bóg?", jeśli m.in. na świecie istnieje zło, są ludzie głodni, spragnieni, bezdomni, wygnańcy, uchodźcy, gdy niewinni ludzie umierają z powodu przemocy, terroryzmu, wojen lub gdy dzieci są wyzyskiwane, poniżane i kiedy także one cierpią z powodu poważnych patologii.

"Droga Krzyżowa nie jest sadomasochistycznym nawykiem"

- Istnieją takie pytania, na które nie ma żadnych ludzkich odpowiedzi. Możemy tylko spojrzeć na Jezusa i Jego pytać. A odpowiedź Jezusa jest następująca: "Bóg jest w nich", Jezus jest w nich, cierpi w nich, głęboko utożsamiony z każdym z nich. Jest On tak zjednoczony z nimi, że tworzy niemal "jedno ciało" - powiedział Franciszek.

Podkreślił, że Droga Krzyżowa jest drogą życia i stylu Boga. - Droga Krzyżowa nie jest sadomasochistycznym nawykiem. Droga Krzyżowa jest jedyną, która zwycięża grzech, zło i śmierć, ponieważ doprowadza do promiennego światła zmartwychwstania Chrystusa, otwierając horyzonty życia nowego i pełnego. Jest to droga nadziei i przyszłości. Kto nią podąża z hojnością i wiarą, daje ludzkości nadzieję i przyszłość - powiedział Franciszek.

Na zakończenie dnia Franciszek przemawiał z okna papieskiego w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. Prosił m.in., by modlić się za wszystkich "Jezusów", którzy są na świecie - za wszystkich głodnych, spragnionych, wątpiących, chorych, którzy są sami.

Zanim papież wjechał do kurii, pobłogosławił półrocznego Szczepana. - To niesamowite przeżycie, los nam sprzyja. Nie nazwałabym tego cudem, ale to miłe zakończenie dzisiejszego dnia i pobytu papieża w Polsce - powiedziała matka chłopca, Natalia z Krakowa.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama