Reklama

Reklama

30. rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce

Jaruzelski pod sąd. Kaczyński: Chodzi o symbol

Autorzy stanu wojennego, w tym Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak oraz Stanisław Kania, staną jednak przed sądem. Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił decyzję niższej instancji o zwrocie sprawy do IPN. Proces mógłby się zacząć jesienią. Chodzi o symbol - mówi prezydent Lech Kaczyński.

W poniedziałek troje sędziów SA uwzględniło zażalenie IPN na decyzję Sądu Okręgowego w Warszawie, który na wniosek obrony 14 maja zwrócił sprawę katowickiemu pionowi śledczemu IPN - w celu uzupełnienia "istotnych braków" śledztwa.

Reklama

SO polecił, by IPN m.in. powołał zespół biegłych historyków do oceny realności groźby interwencji ZSRR w latach 1980-1981; zwrócił się do zagranicznych archiwów o dokumenty i przesłuchał nowych świadków, m.in. z zagranicy (w tym Margaret Thatcher i Michaiła Gorbaczowa).

SA uznał, że zebrane już przez IPN dowody wystarczą do prowadzenia procesu, a zbieranie innych przesłaniałoby wyjaśnienie sprawy. Według SA przedmiotem procesu nie jest - "konieczność oceny merytorycznej zasadności wprowadzenia stanu wojennego", ale "prawne aspekty przypisywanych oskarżonym zachowań".

Według SA powołanie biegłych oznaczałoby przeniesienie na nich odpowiedzialności za prawną ocenę zarzutów, do czego powołany jest tylko sąd. Sędzia podkreśliła, że całość okoliczności związanych ze stanem wojennym powinna być badana przez historyków, socjologów i politologów, ale nie przez sąd rozpatrujący konkretną sprawę.

Zdaniem SA, zbyteczne byłyby przesłuchania wnioskowanych przez SO świadków, bo "okoliczności, które miałyby być udowodnione, nie są bezpośrednio związane z treścią postawionych oskarżonym zarzutów". Według SA niektóre zalecenia SO są niewykonalne, a SO "w ogóle nie wskazał tezy dowodowej, które miałyby być wykazane".

Prok. IPN Piotr Piątek, który wnosił przed SA o uchylenie decyzji SO, powiedział, że teraz "oczekuje wyznaczenia pierwszej rozprawy". Dodał, że jego zdaniem ani Gorbaczow, ani Thatcher nie będą zeznawać.

W SA nie stawił się żaden z oskarżonych ani ich obrońcy. "Zaskoczony jestem faktem, że SA nie powiadomił o posiedzeniu ani oskarżonych, ani ich obrońców" - powiedział mec. Marek Małecki, adwokat jednego oskarżonego gen. Floriana Siwickiego. Zapowiedział, że oddalone przez sąd apelacyjny wnioski dowodowe obrona podtrzyma na procesie. Według adwokata, decyzja SA jest korzystna, bo "daje oskarżonym szanse oczyścić się za ich życia".

Uchylenie decyzji oznacza, że wkrótce będzie mógł być wyznaczony termin rozpoczęcia procesu. Można się spodziewać tego najwcześniej we wrześniu lub październiku - poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Wojciech Małek.

Powiedział, że sprawa jest skomplikowana, gdyż na rozpatrzenie oczekują jeszcze wnioski niektórych oskarżonych o umorzenie postępowania. Dodał, że prowadzenie procesu wymaga korelacji z trwającymi przed tym sądem dwoma innymi procesami. Kiszczak - sądzony od 1993 r. za wydanie szyfrogramu, który miał być podstawą strzałów MO w kopalni "Wujek" w 1981 r. - może zgodnie z zaleceniami lekarzy być w sali sądu tylko 2 godziny dziennie. Podobne ograniczenia lekarskie ma także Jaruzelski - sądzony od 2001 r. za masakrę robotników wybrzeża w 1970 r.

Czy uda się osądzić sprawców stanu wojennego - pytali dziennikarze prezydenta. "W sensie bezpośrednim, prawnej odpowiedzialności karnej, to minęło już bardzo wiele lat, to są na ogół ludzie w bardzo podeszłym wieku, natomiast idzie o pewien symbol" - odpowiedział Lech Kaczyński.

"O stanie wojennym wiemy wystarczająco dużo bez zeznań Gorbaczowa" - powiedział prof. prawa karnego Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. "Od 13 grudnia nie budziło żadnych wątpliwości, że dekrety o stanie wojennym naruszały konstytucję i że można przy tym się dopatrzyć rozmaitych przestępstw" - dodał.(

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne