Reklama

Reklama

Środek-Wschód. Raport INTERIA.PL

Jak się do nas wdzięczy twarz "dobrej Rosji"

Dmitrij Miedwiediew stara się zyskać przychylność partnerów zagranicznych dla Rosji. Jednocześnie prowadzi jednak subtelna grę, której stawką jest jego własna przyszłość polityczna i możliwość powrotu na szczyt.

Rosyjska polityka jest jak dwugłowy orzeł w herbie państwa: aby utrzymać niezbędne poparcie społeczne i przychylność partnerów zagranicznych, potrzebuje jednocześnie pokazywać dwa całkowicie różne oblicza. W sytuacji wzajemnie wykluczającej się retoryki stwarza to wiele problemów związanych ze spójnością przesłania i wizerunkiem kierownictwa politycznego. Dlatego właśnie przy Putinie wykształcił się swoisty podział ról, który ma za zadanie prezentować wewnątrz i na zewnątrz wizerunek kraju dostosowany do potrzeb odbiorcy i podrasowany zgodnie z oczekiwaniami obraz kursu prowadzonej przez władze polityki.

Dlaczego rosyjscy politycy są antyzachodni? Bo tak wynika z badań opinii

Reklama

W istniejącym obecnie w Rosji systemie prezydent jest ucieleśnieniem państwowości i najwyższym przedstawicielem narodu, a więc to do jego wymagań intelektualnych i potrzeb ideologicznych dostosowany jest przekaz jego działalności. W związku z faktem, że w rosyjskim społeczeństwie nadal obecny jest silny sentyment antyzachodni, elementy ksenofobii i strachu przed obcymi. Prezydent, niezależnie od własnych poglądów, po prostu musi posługiwać się retoryką krytyczną wobec wartości, modeli i działań Zachodu.

A jako że, według badań Centrum Lewady, 82% mieszkańców Rosji nie posiada paszportu zagranicznego, a 78% nigdy nie było za granicą, wyobrażenia o Zachodzie opierają się tam na przekazie medialnym, głęboko osadzonym w sowieckich koleinach. Siłą rzeczy, retoryka i działania prezydenta dostosowane są do poziomu odbiorców.

Putin zły, Miedwiediew dobry

W tej sytuacji neutralizację negatywnego dyskursu i jego wpływu na stosunki z zagranicą musi wziąć na siebie drugi członek tandemu, którym w chwili obecnej jest premier. I dlatego to właśnie Dmitrij Miedwiediew realizuje zadanie przekonania partnerów zagranicznych, że Rosja jest stabilnym państwem prawa, konsekwentnie zmierzającym do modernizacji ekonomicznej i ewolucji systemu politycznego w stronę standardów przyjętych wśród jej głównych partnerów.

Wizytując konferencje i fora międzynarodowe Miedwiediew prezentuje się jako demokrata i reformator, zawsze gotów zdystansować się od - jak ujął to w Davos - "pewnych sił stojących dziś u władzy w Rosji".

Z Rosji odpływają pieniądze

Forum Ekonomiczne w Davos to swojego rodzaju ekskluzywna, międzynarodowa schadzka, podczas której odbywa się intensywne swatanie biznesu z polityką. Przywódcy państw, którzy w niewymuszonej atmosferze szwajcarskiego kurortu mają okazję osobiście porozmawiać z rekinami finansjery i tytanami przemysłu, wykorzystują je do przyciągnięcia inwestycji, omówienia warunków kredytowania i zasad interakcji między władzą i biznesem.

Biorąc pod uwagę to, że w ostatnich dwóch latach z Rosji odpłynęło odpowiednio 75 i 82 miliardy dolarów, Dmitrij Miedwiediew i jego ekipa mieli dobre powody do tego, aby starać się wywrzeć korzystne wrażenie i przekonać inwestorów o świetlanych perspektywach rosyjskiej gospodarki.

Problem polega jednak na tym, iż wraz z działaniem na rzecz poprawy wizerunku kraju premier Miedwiediew postanowił także wzmocnić własną pozycję. Badania opinii publicznej Centrum Lewady pokazują stabilny i konsekwentny spadek popularności premiera wewnątrz Rosji, a biorąc pod uwagę nasilające się trudności związane z kolejną falą zjawisk kryzysowych, rosyjska elita może wyznaczyć go na kozła ofiarnego pogarszającego się standardu życia.

Miedwiediew - człowiek wielkiej wiary

Stąd konieczność wzmocnienia własnej pozycji poprzez zdobycie poparcia zagranicy, zwłaszcza w kontekście konieczności utrzymania się na powierzchni rosyjskiej polityki przez kolejne lata. Stwierdzenie, że Miedwiediew "nigdy nie wykluczał możliwości kandydowania na kolejną kadencję", świadczy o tym, iż cały czas wierzy on w zawarte w 2011 roku z Putinem dżentelmeńskie porozumienie w sprawie podwójnej rotacji na najwyższych stanowiskach w państwie i liczy na możliwość przejęcia schedy po zakończeniu czwartej kadencji Putina.

Jednakże, w miarę realizacji poruczonych przez Putina zadań, Miedwiediew traci zarówno poparcie społeczne, jak i przychylność elit, czym w istotny sposób zmniejsza swoje szanse na możliwość wyboru na głowę państwa. Swoją pozycję musi budować więc na osobistej lojalności wobec Putina (dlatego Miedwiediew po raz pierwszy otwarcie zadeklarował, że nie będzie konkurował z Putinem podczas wyborów prezydenckich w 2018 roku) i przekonaniu prezydenta, że to właśnie on najlepiej zaprezentuje Rosję wobec Zachodu.

W związku z faktem, że Putin będzie zmuszony radykalizować swoją retorykę, osoba Miedwiediewa jawi się jako niezbędny równoważnik, pozwalający neutralizować negatywny efekt antyzachodniego populizmu.

Miedwiediew się wdzięczy

Wyjazdy i spotkania Dmitrija Miedwiediewa mają więc w istocie charakter sondowania partnerów zagranicznych, światowego biznesu i środowisk opiniotwórczych w kwestii reakcji na jego osobę. Wystąpienia publiczne i rozmowy w kuluarach to swojego rodzaju casting na stanowisko człowieka, który będzie przez kolejne lata kadencji Putina prezentował Rosję wobec Zachodu.

Jeżeli Miedwiediew przekona do siebie światowe elity, to liczyć może nie tylko na pozostanie na obecnym stanowisku, ale także na realizację upublicznionej właśnie ambicji i przejęcie pozycji numer 1. W swym flircie z Zachodem nie może jednak zapominać, że jego rola ma dla systemu politycznego Rosji charakter wtórny, a w sytuacji zagrożenia stabilności wewnętrznej Putin nie zawaha się wymienić go na nową maskotkę.

Jakub Korejba

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje