Reklama

Reklama

Środek-Wschód. Raport INTERIA.PL

Ukraina: List do Sejmu to nie zdrada narodowa

​List ukraińskich deputowanych do polskiego Sejmu, w którym proszą oni o uznanie rzezi wołyńskiej za ludobójstwo, nie był zdradą stanu. Tak oceniła go Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, do której zwróciła się o to parlamentarzystka z ramienia nacjonalistycznej Swobody, Iryna Farion.

Służba Bezpieczeństwa poinformowała, że nie zauważyła w liście przejawów zdrady narodowej. Jej zdaniem, deputowani nie mieli zamiaru zaszkodzić suwerenności państwa, integralności terytorialnej, a także bezpieczeństwu Ukrainy.

Reklama

Według Służby, list deputowanych to tylko prezentacja ich poglądów na temat tragicznych wydarzeń. 

Na początku lipca 148 parlamentarzystów: komunistów oraz członków rządzącej Partii Regionów zwróciło się do polskiego Sejmu, aby uznał rzeź wołyńską za akt ludobójstwa. Wielu z tych, którzy podpisali list to osoby znane z otwarcie prorosyjskich poglądów.

Niektórzy z nich nie uznają za ludobójstwo Wielkiego Głodu, w którym zginęło kilka milionów obywateli radzieckiej Ukrainy. Gdy w parlamencie obchodzona jest rocznica tych wydarzeń, ostentacyjnie nie wstają nawet z miejsc w czasie minuty ciszy. 

Zdaniem ekspertów, list był elementem walki na ukraińskiej scenie politycznej, a także miał na celu doprowadzenie do pogorszenia stosunków Kijowa i Warszawy.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | list | Sejm RP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje