Reklama

Reklama

Środek-Wschód. Raport INTERIA.PL

Rosja testuje nową rakietę samosterującą. Kolejne naruszenie traktatu INF

Anonimowy przedstawiciel administracji amerykańskiej informuje, że we wrześniu Rosja przeprowadziła próbę rakiety samosterującej ziemia-ziemia, której zasięg narusza postanowienia układu o całkowitej likwidacji rakiet średniego i pośredniego zasięgu – donosi serwis Defence News. Chodzi o nowy pocisk SSC-X-8, który najprawdopodobniej jest lądową wersją odpalanej z morza rakiety SSN-30A. Zasięg nowej broni może wynosić nawet 5400 km.

Anonimowy przedstawiciel administracji Baracka Obamy informuje, że we wrześniu br. Rosja przeprowadziła próbę nowej rakiety samosterującej ziemia-ziemia, której zasięg narusza postanowienia układu o całkowitej likwidacji rakiet średniego i pośredniego zasięgu. Na mocy tego traktatu, podpisanego w 1987 roku, ZSRR i Rosja usunęły ze swojego arsenału wszystkie rakiety balistyczne i pociski samosterujące o zasięgu od 500 do 5000 km. W ostatnich latach Rosja testuje jednak kolejne typy broni, które prawdopodobnie łamią postanowienia tej umowy. Już w 2008 roku Rosja przeprowadziła próbę pocisku samosterującego R-500 odpalanego z zestawu Iskander-K, którego zasięg może wynosić ok. 2000 km.  Problem ten został także poruszony w liście prezydenta Baracka Obamy do Władimira Putina w lipcu 2014 roku i spotkał się ze zdecydowanym zaprzeczeniem Kremla. Mimo publicznych deklaracji Władimira Putina i wysokich dowódców rosyjskich sił zbrojnych o tym, że przestrzeganie traktatu INF nie leży w interesie Rosji, Moskwa konsekwentnie neguje możliwość łamania zasad układu. 

Reklama

Nowa rosyjska rakieta samosterująca średniego zasięgu?

Obecnie, zgodnie z informacjami serwisu Defence News, anonimowi przedstawiciele administracji prezydenta USA oskarżają Rosję o rozpoczęcie prób kolejnego typu uzbrojenia, który łamie postanowienia traktatu. Chodzi o nowy rosyjski pocisk oznaczony przez Amerykanów jako SSC-X-8. O samej broni niewiele wiadomo. Niektóre źródła określają ją jako lądową wersję pocisku 3M-14/T Klub (kod NATO: SSN-30A Kalibr) przeznaczonego dla okrętów podwodnych i nawodnych. Rakiety tego typu znajdują się m.in. na wyposażeniu atomowych okrętów podwodnych projektu 885 "Jasień". Broń ta służy do ataków na cele lądowe, dysponuje nawigacją bezwładnościową i może przenosić głowice konwencjonalną lub atomową o wadze 450 kg na dystans do 2500 km lecąc z prędkością 0,8 Macha. Umożliwia więc Rosji atak z Morza Czarnego na większość celów w Europie.  

Czy nowa rakieta SSC-X-8 wywodzi się właśnie z pocisku SSN-30A, nie jest w tym momencie pewne. Nieznane jest nawet rosyjskie oznaczenie nowej broni. Należy również brać pod uwagę, że Rosja rozwija także kilka innych typów pocisków samosterujących odpalanych z morza, które można łatwo dostosować do odpalania z wyrzutni lądowych. Można tu wspomnieć choćby o P-800 Onyks czy P-900 Alfa.

Rosja odpowiada na precyzyjne bomby jądrowe NATO?

O samej próbie nowego pocisku SSC-X-8, która miała miejsce 2 września br. także niewiele wiadomo. Administracja amerykańska potwierdza, że podczas testu pocisk nie przeleciał więcej niż 500 km, a więc nie naruszono tego dnia zasad traktatu INF. Administracja amerykańska szacuje jednak, że zasięg nowej broni może wynosić nawet do 5500 km, co stanowiłoby rażące naruszenie postanowień układu, który do tej pory gwarantował zakończenie rakietowego wyścigu zbrojeń w Europie. Co również niebezpieczne, ale nie może zaskakiwać, Amerykanie zwracają też uwagę, że nowy pocisk przeznaczony jest dla rosyjskich sił nuklearnych. Niewykluczone, że próba nowej broni jest rosyjską reakcją na plany wprowadzenia do Europy bomb jądrowych B-61 Mod.12, które zostaną wyposażone m.in. w system naprowadzania, co pozwoli na prowadzenie działań częściowo spoza zasięgu obrony powietrznej przeciwnika.  

Mimo tej jakościowej modernizacji (nowych bomb B61 Mod.12 będzie tyle samo, co tych poprzednich generacji) arsenału jądrowego NATO, dysproporcja w dziedzinie taktycznej broni jądrowej jest wciąż bardzo duża na korzyść Rosji dysponującej co najmniej 2 tys. operacyjnych głowic jądrowych. Groźba wprowadzenia do służby nowej generacji rakiet samosterujących średniego zasięgu będzie więc ją tylko powiększać. Stawiać to będzie w coraz trudniejszym położeniu administrację Baracka Obamy, przeciwną zwiększeniu amerykańskiego arsenału jądrowego w Europie.

(AH)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy