Reklama

Reklama

Środek-Wschód. Raport INTERIA.PL

Kreml: Sprawa Greenpeace'u dowodzi, że Putin nie wpływa na śledczych

Przedstawienie aktywistom międzynarodowej organizacji ekologicznej Greenpeace zarzutu piractwa potwierdza, że prezydent Federacji Rosyjskiej nie ma wpływu na decyzje Komitetu Śledczego FR - oświadczył w piątek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

- Gdy niejednokrotnie mówiłem wam, że on nie ingeruje i nie może ingerować w pracę organów śledczych, nie wierzyliście. Gdy bieg wydarzeń pokazuje, że jego słowa nie mogą być wskazówkami dla organów śledczych, wyrażacie zdziwienie - odpowiedział Pieskow dziennikarzom w Moskwie, zapytany przez nich, dlaczego ekologom ze statku "Arctic Sunrise" postawiono taki zarzut, choć Władimir Putin oświadczył, że nie uważa ich za piratów.

Reklama

Sekretarz prasowy prezydenta Rosji przekazał również, że Putin wie o postawieniu działaczom Greenpeace'u zarzutu piractwa.

W ubiegłym tygodniu prezydent FR oznajmił, że ekolodzy, których zatrzymano po próbie wejścia na platformę wiertniczą koncernu paliwowego Gazprom na Morzu Barentsa, nie są co prawda piratami, jednak złamali prawo międzynarodowe.

Zastrzegając się, że nie zna szczegółów zajścia, Putin powiedział wówczas, że oczywiste jest to, że działacze organizacji Greenpeace nie są piratami, lecz formalnie próbowali zająć platformę, a to oznacza, że naruszyli prawo międzynarodowe. Putin dodał, że rosyjscy pogranicznicy nie mogli mieć pewności, kto - podając się za ekologów z Greenpeace'u - próbuje zająć platformę.

Aktywiści organizacji 18 września usiłowali wdrapać się na platformę Prirazłomnaja, aby zaprotestować przeciwko wydobywaniu ropy naftowej w Arktyce. Interweniowała straż przybrzeżna Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), która następnego dnia zatrzymała, a następnie odholowała statek do Murmańska. 30 członków załogi, w tym 26 obcokrajowców, zatrzymano.

Wobec wszystkich zatrzymanych Sąd Rejonowy w Murmańsku nakazał zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na dwa miesiące. Wszystkim aresztowanym Komitet Śledczy FR postawił już zarzut piractwa. Zarzut taki usłyszał m.in. obywatel RP - 36-letni pracownik Uniwersytetu Gdańskiego Tomasz Dziemiańczuk.

Działacze Greenpeace'u odrzucają oskarżenia pod swoim adresem, podkreślając, że ich protest na należącej do Gazpromu platformie wiertniczej był akcją pokojową. Odrzucają również zarzut, że stworzyli zagrożenie dla bezpieczeństwa pracowników platformy. Według nich "Arctic Sunrise" nie naruszył 500-metrowej strefy bezpieczeństwa wokół platformy.

Adwokaci ekologów zaskarżyli decyzje o aresztowaniu swych klientów do Sądu Obwodowego w Murmańsku. Ten poinformował w piątek, że pierwsze skargi rozpatrzy 8 października.

Z Moskwy Jerzy Malczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje