Reklama

Reklama

Zbigniew Ziobro skomentował orzeczenie TK

- Dzisiejsze orzeczenie TK nie ma mocy prawnej i nie jest prawnie wiążące - w ten sposób minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odniósł się do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego na temat nowelizacji ustawy o TK autorstwa Prawa i Sprawiedliwości.

- Gdyby premier zdecydowała się na publikację bezprawnego orzeczenia TK, narażałaby się na odpowiedzialność prawną i mogłaby stanąć przed Trybunałem Stanu - stwierdził minister. 

Reklama

W opinii sędziów TK ustawa z dnia 22 grudnia 2015 roku o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym jest częściowo niezgodna z konstytucją. Trybunał Konstytucyjny orzekł także, że cała grudniowa ustawa o Trybunale jest niezgodna z zasadą poprawnej legislacji wynikającą z konstytucji.   

- W tej szczególnej sytuacji na szczęście nie mamy do czynienia z wyrokiem, z orzeczeniem i z prawomocnym działaniem. To spotkanie sędziów w Trybunale Konstytucyjnym nie było spotkaniem sądu konstytucyjnego, tylko było spotkaniem sędziów, którzy usiłowali nieudolnie wydać orzeczenie, którego wydać nie mogli, ponieważ działali z naruszeniem ustawy o TK, która reguluje działanie Trybunału oraz działali z naruszeniem konstytucji" - powiedział Ziobro. Podkreślił, że konstytucja stanowi, że organizację TK i tryb postępowania przed nim określa ustawa.    

Fatalne wrażenie


Ziobro powiedział, że chciałby wyrazić swój "najwyższy niepokój" w związku z wyciekiem projektu wyroku TK, który został opublikowany przez portal wpolityce.pl. - Jeśli te fakty by się potwierdziły, mogą one stwarzać powszechne wrażenie, że sprawa była z góry przesądzona i ukartowana, a tak naprawdę cała reszta to była czysta formalność - powiedział minister.   

- Sąd z natury rzeczy kojarzy się z organem, który w sposób bezstronny i obiektywny, wysłuchując racji stron, przeprowadzając rozprawę, wydaje po naradzie wyrok. Jeśli ten wyrok czy jego treść de facto była już znana, napisana i ukartowana, zanim do rozprawy doszło, zanim w ogóle sprawa miała być rozstrzygnięta, to przecież samo w sobie byłoby to wielkim skandalem - podkreślił Ziobro.     

Jego zdaniem tworzy to fatalne wrażenie, "dodając jeszcze gorszego wydźwięku temu wszystkiemu, co mieliśmy okazję obserwować w ostatnich dniach". - Wyobraźcie sobie państwo, że Polacy, każdy z was, idąc do sądu cywilnego, karnego w zwykłej sprawie dowiaduje się, że wyrok tak naprawdę jest już napisany, a strona przeciwna, czy jej adwokat, dysponuje projektem czy też konsultował ten projekt z kimś ze składu sądzącego. Myślę, że każdy znajdując się w takiej sytuacji, byłby tą sytuacją zbulwersowany - podkreślił Ziobro.  

"Jesteśmy gotowi dyskutować"

- Polska jest i będzie (...) państwem prawa. Nie będziemy akceptować działań bezprawnych, które są ewidentnym działaniem w imię jakichś racji politycznych i eskalowaniem sporu politycznego, kryzysu konstytucyjnego, który jest po myśli części ugrupowań opozycyjnych, które grają na konflikt i nie chcą porozumienia, i nie chcą szanować reguł prawa" - powiedział minister.  

- Jesteśmy nadal gotowi, w ramach i na mocy obowiązującego prawa, dyskutować o rozwiązaniu tego konfliktu, ale nie jesteśmy gotowi akceptować łamania prawa, nie jesteśmy gotowi akceptować tego, że wyroki są przygotowywane czy konsultowane gdzieś poza Trybunałem Konstytucyjnym, że przeciekają do mediów i zanim dojdzie do rozprawy, de facto, treść i konkluzje, sentencja wyroku jest znana - dodał.   

Zbigniew Ziobro stwierdził, że jako prokurator generalny i minister sprawiedliwości jest zaniepokojony bezprecedensowym wydarzeniem upublicznienia projektu wyroku. Jak ocenił, "działania, które dzisiaj obserwowaliśmy w Trybunale Konstytucyjnym, to były działania grupy sędziów, którzy nie działali na podstawie i w ramach prawa, a tym samym działali bezprawnie, w związku z tym ich - jak to określają - orzeczenie nie ma żadnej mocy prawnej, nie jest wiążące".  

Premier Szydło przed Trybunałem Stanu?

Minister pytany był przez dziennikarzy czy nie obawia się, że premier Beata Szydło decydując o niepublikowaniu środowego orzeczenia TK, może stanąć przez Trybunałem Stanu. - Gdyby pani premier Beata Szydło zdecydowała się na publikację tego bezprawnego, w cudzysłowie, orzeczenia, to wówczas narażałaby się na odpowiedzialność prawną i mogłaby stanąć przed Trybunałem Stanu. Mam nadzieję, i jestem przekonany słuchając jej wypowiedzi, że tak nie postąpi i będzie działać zgodnie z prawem, zgodnie z literą prawa, zgodnie z polską konstytucją - odpowiedział.     

Ziobro przywołał osiem opinii, jak powiedział "wybitnych polskich profesorów, konstytucjonalistów różnych wydziałów, różnych uniwersytetów", popierających zdanie resortu. Są to profesorowie: Bogusław Banaszak, Bogusław Szmulik, powołujący się także na Lecha Garlickiego, Genowefa Grabowska, Anna Łabno, Mirosław Karpiuk, Andrzej Bałaban, Robert Jastrzębski, a także eksperci Biura Analiz Sejmowych.   

Opinie przedstawił wiceminister Marcin Warchoł. Podkreślił, że "wynika z nich jednoznacznie, że "dzisiejsze spotkanie w siedzibie TK nie ma podstawy prawnej, nie ma oparcia w Konstytucji, a TK, jak żaden inny organ, jest powołany do przestrzegania Konstytucji".

Zobacz także:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy