Reklama

Reklama

Ujazdowski: Podnieśmy z ziemi skarb dobra RP, opublikujmy orzeczenie TK i napiszmy nową ustawę

Są takie momenty, w których trzeba podnieść z ziemi skarb w postaci dobra RP, upuszczony w konflikcie, i powiedzieć, na czym on polega. Zachęcam do opublikowania orzeczenia TK, bo w przypadku nieopublikowania mamy do czynienia z rozdartym porządkiem prawnym - mówi gość Kontrwywiadu radia RMF FM, europoseł PiS Kazimierz Michał Ujazdowski

Konrad Piasecki: Na łączach Warszawa-Wrocław autor pomysłu na kompromis w konstytucyjnym pacie: europoseł PiS - Kazimierz Michał Ujazdowski. Dzień dobry, witam.

Kazimierz Michał Ujazdowski: Dzień dobry, witam wszystkich.

Panie pośle, czy wzywając do tego kompromisu nie wykazał się pan przypadkiem naiwnością i nieznajomością partyjnych nastrojów?

- W żadnym razie nie. To była dobra propozycja, która tydzień temu była podstawą zawiązania porozumienia, dzięki któremu moglibyśmy uniknąć tego, co się stało, narastającej konfrontacji. Dzisiaj jesteśmy w gorszym punkcie, ale wciąż mam nadzieję na powrót do rozmów. Dlatego też zacząłbym od 5-tygodniowego moratorium pokoju wewnętrznego wokół Trybunału Konstytucyjnego, powstrzymania się od wypowiedzi, eskalacji działań, które uniemożliwiają rozmowy. Idą święta, te 2 tygodnie przed świętami i trzy tygodnie po świętach to jest...

Reklama

No właśnie, ale dlaczego akurat pięć tygodni? Dwa tygodnie do świąt - rozumiem, ale trzy tygodnie po świętach?

- Bo to jest czas, w którym można opracować i uchwalić ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Chciałbym, żeby ona była opracowana pod auspicjami prezydenta RP, tak jak proponowałem w tekście w "Rzeczpospolitej" sprzed tygodnia - trzeba wysłuchać rekomendacji tych byłych sędziów TK, którzy strzegli zasady neutralności politycznej. Wymieniałem dwie osoby - prof. Wojciecha Łączkowskiego i panią prof. Birutę Lewaszkiewicz-Petrykowską, których rekomendacje mogłyby służyć za podstawę do opracowania Trybunału Konstytucyjnego. Widzimy, że jest też wersja pracy w parlamencie, czekam na deklarację pana marszałka Kuchcińskiego, i to jest...

Panie pośle, tylko pan mówi: "dobry kompromis". Pan mówi: "nowa ustawa", a tymczasem pańska partia-matka na widok tego pomysłu, który pan ogłosił przed tygodniem, zawyła z oburzenia, powiedziała, że tam są wady, że nie ma mowy o kompromisie, że ma działać prawo i że jest świetna ustawa naprawcza, a orzeczenie Trybunału nie jest orzeczeniem, tylko opinią.

- Po pierwsze chcę sprostować: w tej propozycji nie było wad prawnych, odsyłam do wypowiedzi byłego sędziego TK - pana Wojciecha Hermelińskiego, który tę wersję objęcia przez sześciu sędziów stanowisk sędziowskich w pełni uznał za sensowną i zgodną z porządkiem konstytucyjnym...

Ale ja odsyłam pana do wypowiedzi posła Sasina, który to mówił...

- Natomiast obydwie strony sporu formułują opinie niekorzystne z punktu widzenia dobra publicznego. Są takie momenty, w którym trzeba podnieść z ziemi skarb w postaci dobra RP, upuszczony w konflikcie, i powiedzieć, na czym on polega. Ja to czynię, być może po raz ostatni, bo nie chcę głosić potrzeby kompromisu wtedy, kiedy rzeczywistość będzie zupełnie temu zaprzeczała, ale jeszcze dziś jest moment do tego, by rozpocząć poważne prace nad nim, to prace kompleksowe.

Ale rozumiem, że zgodzimy się, że warunkiem podniesienia tego skarbu jest także opublikowanie orzeczenia TK z ubiegłej środy?

- Po pierwsze, rozmawiamy bez dyktatu. Powinniśmy rozmawiać bez dyktatu i bez warunków wstępnych o wszystkim: o uchwaleniu nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, o objęciu stanowisk sędziowskich przez sześciu sędziów, o zaniechaniu przenoszenia konfliktu politycznego na arenę międzynarodową - to apel do Grzegorza Schetyny, żeby nigdy nie używał słów o opozycji totalnej, odwoływaniu się do zagranicy. I tak, powiem otwarcie, zachęcałbym w warunkach takiego porozumienia i uzdrowienia, do tego, co można nazwać zszyciem porządku prawnego, czyli do opublikowania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, bo w przypadku nieopublikowania mamy do czynienia z rozdartym porządkiem prawnym. Ale to się powinno odbyć w warunkach spokojnej rozmowy, która zawiązuje kompleksowe porozumienie, a nie porozumienie w jednym punkcie.

Czy nie sądzi pan, że zapraszając do Polski Komisję Wenecką, a potem oświadczając, że właściwe niespecjalnie przejmujemy się jej opiniami, to są opinie, które nas nie wiążą i niespecjalnie są dla nas interesujące, Polska jako kraj, ale też rząd PiS, wystawia się po prostu na śmieszność?


- Ja nie będę komentował działań ministra Waszczykowskiego, bo w Polsce panuje kultura podejrzliwości i wszystkie inicjatywy są rozpatrywanie w kategoriach drugiego, trzeciego dna mojej rywalizacji z ministrem Waszczykowskim. Nie rywalizuję z min. Waszczykowskim.

Ja już nawet nie proszę pana o komentarz do zachowania ministra Waszczykowskiego, tylko całego rządu. 

- Ja uznawałem wniosek do Komisji Weneckiej za błąd co do zasady, bo dojrzałe państwo nie pyta o recenzję instytucji zewnętrznej, ale skora ta opinia jest, to po pierwsze - wykorzystałbym to, co w niej sensowne, na przykład rekomendację sześciomiesięcznego terminu, w którym musi odbyć się postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym, bo to jest gwarancja dla obywateli, że ono nie będzie toczyło się dwa czy trzy lata, wreszcie zachętę do rewizji konstytucji - dlatego że po tym porozumieniu, po tym uzdrowieniu sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym, które przedstawiam, możliwe są prace nad zmianą konstytucji, na przykład rozważenie tego, co głosi klub pana Pawła Kukiza, czyli wybór sędziów konstytucyjnych większością kwalifikowaną 2/3 głosów. Chcę też powiedzieć o jednym. Komisja Wenecka zachęca do porozumienia politycznego, zachęca do dialogu politycznego i niech wszystkie strony - łącznie z opozycją - wezmą sobie tę rekomendację do serca, bo naprawdę nie chodzi o to, kogo wyjdzie na wierzch, tylko o dobro Rzeczpospolitej. Panie redaktorze - Dmowski mówił: "Nie rób tego, co podoba się wrogom Polski", więc nie brnijmy w tę ślepą uliczkę, która będzie szkodliwa dla RP.

Bo rozumiem zgodzimy się, że brnąc, przynosimy dziś Polsce, czy polityce konflikt, najogólniej mówiąc przynosi to Polsce więcej strat niż zysków.

- Obawiam się, że mierzalnych strat.

A czy takich jak pan, uznających, że to jest więcej strat niż zysków, jest w PiS dużo? Co wynika z pańskich rozmów wewnątrzpartyjnych?

- Panie redaktorze, to nie jest sprawa relacji Ujazdowski-Prawo i Sprawiedliwość. Ja nie prowadzę żadnej akcji promocyjnej.

Nie, nie, nie...Tylko jest pytanie takie: Na ile głos taki jak pański jest w stanie zmusić czy skłonić partię do zmiany twardej linii.

- Ja widzę i odnotowuję stanowisko organizacji pozarządowych o orientacji centroprawicowej. One jednoznacznie apelują o kompromis. Widzę też, jaki głos zabierają publicyści o konserwatywnej orientacji. Poparcie dla kompromisu jest znacznie szersze, niż się wydaje. Poza tym kropla drąży skałę - trzeba powiedzieć to, co wyraża interesy Rzeczpospolitej, polska racja stanu. Mam nadzieję, że jeszcze jest moment, byśmy zawrócili ze złej drogi i porozumieli się w tej sprawie.

W zeszłym tygodniu mówił pan: prezes jest gotowy na kompromis. Mówił pan: jest 60 proc. szansy na porozumienie. Gdzie jest dzisiaj ta gotowość?

- Ja nie mówiłem w imieniu pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Ja nie twierdzę, że mówił pan w jego imieniu.

- Mówiłem wtedy, że w rozmowach odniosłem wrażenie, że jest wola kompromisu.

I dzisiaj ma pan cały czas to wrażenie?

- Panie redaktorze, pan mnie zachęca, żebym oceniał jednego z aktorów w sytuacji, w której wszyscy powinni zastosować się do zasady: rozmawiamy bez warunków wstępnych, rozmawiamy bez poczucia dyktatu, rozmawiamy po to, by poszukać wszelkich możliwości kompromisu, rozmawiamy w ramach tego 5-tygodniowego moratorium. To jest moja propozycja. Jeśli ktoś jest zasadniczym adresatem mojego apelu, to przede wszystkim prezydent Rzeczpospolitej, który jako strażnik konstytucji, szef państwa, gospodarz państwa, ma wszelkie możliwości do tego, żeby ten proces zainicjować.

Ale rozumiem, że zgodzimy się, że to tamten aktor, czyli Jarosław Kaczyński, jest aktorem pierwszoplanowym w tym przedstawieniu, czy tym filmie?

- Pan mnie nie namówi do rozmowy o Jarosławie Kaczyńskim. Ja przedstawiam to, co jest w interesie Rzeczpospolitej. Mam wciąż nadzieję, że aktorzy staną na wysokości zadania, ze wszystkich stron tego sporu i że to zalecenie Romana Dmowskiego "nie rób tego, z czego cieszą się wrogowie Polski" będzie realnym kryterium, realną normą w polskiej polityce.

Konrad Piasecki

Zobacz też:
 
Terlecki: Powstanie zespół ekspertów, który przeanalizuje opinię Komisji Weneckiej

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy