Reklama

Reklama

Piotr Gliński: Język listu byłych prezydentów jest absurdalny

Język listu byłych prezydentów jest absurdalny, absurdem jest teza, że w Polsce jest zagrożona demokracja - powiedział w poniedziałek wicepremier Piotr Gliński, pytany o list otwarty, którego sygnatariusze napisali m.in., że PiS nie zamierza zejść z drogi niszczenia porządku konstytucyjnego.

- To jest opinia tych trzech panów, pewnie paru innych osób. Ja się z tą opinią nie zgadzam - powiedział wicepremier, minister kultury Piotr Gliński w TVN24. Według niego, stwierdzenie, że PiS nie zamierza zejść z drogi niszczenia porządku konstytucyjnego, to insynuacja. - Cóż to za przypisywanie jakiejś woli niezamierzania zejścia z jakiejś drogi? W ogóle ten język jest absurdalny. Absurdem jest teza, że w Polsce jest zagrożona demokracja - powiedział wicepremier.

List otwarty byłych prezydentów

Reklama

W liście otwartym opublikowanym w poniedziałek byli: prezydenci, ministrowie spraw zagranicznych, działacze opozycji w PRL, zaapelowali do wszystkich Polaków o kierowanie się w codziennej pracy i działaniu porządkiem prawnym zgodnym z Konstytucją, a także do polityków opozycji o współdziałanie w obronie państwa prawa oraz swobód obywatelskich.

"Próba stworzenia przez PiS porządku własnego jest uzurpacją władzy. Wzywamy polityków obozu rządzącego, którym drogie są państwo i demokracja, do odmowy udziału w ich niszczeniu. Przypominamy, że za łamanie Konstytucji winni poniosą odpowiedzialność" - napisali autorzy listu.

"Porządek prawny w Polsce jest jasny"

Zdaniem Glińskiego, obecna opozycja polityczna nie potrafi wymyślić żadnego racjonalnego sposobu działania, nie potrafi na przykład zająć się kwestiami programowymi, nie potrafi przedstawić alternatywy programowej w sposób pogłębiony, w sposób merytoryczny i ciekawy. 

Szef resortu kultury zapewnił, że społeczeństwo nie jest dotknięte i nie będzie dotknięte sytuacją dualizmu prawnego, chyba że opozycja dalej będzie udawała, że jest jakaś inna równoległa rzeczywistość.

- Porządek prawny w Polsce jest jasny. Konstytucja jest jasna. Jest 7. paragraf Konstytucji, który mówi, że wszystkie instytucje publiczne muszą działać w ramach prawa i w oparciu o prawo. Jest art. 197. Konstytucji, który mówi, że ustawę o Trybunale Konstytucyjnym określa Sejm i Trybunał Konstytucyjny działa, musi działać, według tej ustawy - mówił Gliński.

Pytany, czy jego zdaniem myli się większość członków TK, większość korporacji prawniczych, większość byłych prezesów TK odpowiedział, że "większość sędziów to nie jest suweren w Polsce". Podkreślił, że istnieją kraje demokratyczne, które nie mają Trybunału Konstytucyjnego, jak Holandia, Luksemburg, czy Szwajcaria i nikt nie podważa porządku konstytucyjnego w tych krajach.

Gliński przyznał, że apel robi na nim wrażenie "w tym sensie, że żałuje, że opozycja wciąż powtarza te same argumenty, które są oddalone od rzeczywistości".    

Sygnatariusze listu

Wicepremier pytany był też, czy nie dziwi go, że wśród sygnatariuszy listu jest Ryszard Bugaj, który nie należał do zaprzysięgłych przeciwników PiS, a dziś ma wątpliwości, co do działań władzy.

- Trochę mnie dziwi, ale to jest wybór indywidualny Ryszarda Bugaja - powiedział. - Uważam, że te tezy są naprawdę oderwane od rzeczywistości. W Polsce jest wiele problemów do rozwiązania. Obecny rząd bardzo ciężko pracuje, żeby te problemy rozwiązywać i zajmuje się merytoryczną, programową pracą. Natomiast oczywiście opozycja ma prawo do tego rodzaju wyrażania swoich poglądów - dodał.

"Stajemy się państwem specjalnej troski"

Według sygnatariuszy listu, rządzący wybrali konfrontację ze wspólnotą euroatlantycką. "Spór w sprawie Trybunału realnie grozi ograniczeniem praw członkowskich w UE. Antyeuropejskie i ksenofobiczne wypowiedzi i działania rządzących podważają spójność Unii, działają na rzecz interesów imperialistycznej Rosji. Z wiarygodnego, cenionego partnera w Unii i NATO, stajemy się "państwem specjalnej troski". Chwieją się fundamenty naszego bezpieczeństwa i rozwoju gospodarczego" - napisali autorzy listu.

Ich zdaniem najbliższe miesiące zadecydują o losie praworządności i demokracji w Polsce. "Prawo i Sprawiedliwość nie zamierza zejść z drogi niszczenia porządku konstytucyjnego, paraliżowania pracy Trybunału Konstytucyjnego i całej władzy sądowniczej. Parlament pracuje pod dyktando niewielkiej większości, lekceważąc argumenty i interesy mniejszości" - czytamy w liście. Jego autorzy uważają, że Polska zmierza do autorytaryzmu i izolacji w świecie i dla powstrzymania tej tendencji niezbędna jest pełna mobilizacja społeczeństwa i środowisk opozycji oraz wypracowanie programu wspólnego działania na rzecz obrony demokracji.

W liście wyrażono uznanie i szacunek dla odpowiedzialnej, godnej postawy m.in. sędziów TK i innych sądów, a także dla Komitetu Obrony Demokracji, który - jak napisano - stał się ośrodkiem koordynującym ruchu obywatelskiego sprzeciwu. Autorzy listu wyrazili też uznanie dla wspólnoty euroatlantyckiej i UE za "jej zaangażowanie na rzecz ochrony praworządności i demokracji w naszym państwie".

Pod listem podpisali się b. prezydenci: Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski; b. szefowie MSZ: Włodzimierz Cimoszewicz, Andrzej Olechowski, Radosław Sikorski; b. opozycjoniści: Ryszard Bugaj, Władysław Frasyniuk, Bogdan Lis, Jerzy Stępień.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy