Reklama

Reklama

Patryk Jaki: To deklaracja TK, że prawo go nie obowiązuje

"To deklaracja Trybunału, że prawo go nie obowiązuje" - tak o wczorajszym wyroku w sprawie grudniowej nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym mówił w radiowej Jedynce wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Trybunał podważył zgodność z ustawą zasadniczą głównych założeń ustawy autorstwa Prawa i Sprawiedliwości.

Patryk Jaki porównał wczorajszą rozprawę do podsłuchanych rozmów polityków w restauracji "Sowa i Przyjaciele".

"Elity w jakiejś restauracji dogadywały się ponad głowami polityków jak zrobić, żeby PiS nie rządził i wczoraj zadziałał podobny mechanizm" - ocenił polityk PiS.

Sprzeczność z demokratycznym werdyktem wyborców

Reklama

W jego ocenie, decyzja Trybunału stoi w sprzeczności z demokratycznym werdyktem wyborców, którzy dali Prawu i Sprawiedliwości mandat do sprawowania władzy. Patryk Jaki mówił, że prezes Trybunału Andrzej Rzepliński ma bliskie kontakty z politykami PO, przypominając, że był on kandydatem tej partii na Rzecznika Praw Obywatelskich.

"Oni robią wszystko, żeby doprowadzić do tego, żeby władza, która zdobyła mandat demokratyczny, nie mogła tego mandatu realizować" - powiedział wiceszef resortu sprawiedliwości.

Wyciek projektu wyroku TK

Polityk krytykował również wyciek projektu wyroku Trybunału do mediów.

"Profesor Rzepliński, zrobił to samo przed wyrokiem w grudniu. Przed rozprawą był uprzejmy w TVN obwieścić jaki jego zdaniem powinien być wyrok" - mówił gość radiowej Jedynki.

Wiceminister sprawiedliwości powiedział też, że Trybunał Konstytucyjny powinien oceniać grudniową nowelizację PiS, wcześniej jednak stosując się do niej i uznając zasadę domniemania konstytucyjności.

"Sędziowie Trybunału mówią, że prawo ich nie obowiązuje"

"Sędziowie Trybunału mówią, że prawo ich nie obowiązuje" - stwierdził Patryk Jaki.

Jak dodawał, Trybunał nie stosował się do przepisów nowelizacji, a jednocześnie orzekał o ich zgodności z konstytucją.

Ustawa zakładała między innymi powiększenie pełnego składu orzekającego do 13 sędziów, podejmowanie decyzji większością 2/3 głosów i badanie spraw według kolejności wpływu. Wszystkie te przepisy Trybunał uznał za niezgodne z ustawą zasadniczą.

W ocenie Patryka Jakiego, to PO swoimi decyzjami o wyborze 5 sędziów pod koniec kadencji poprzedniego Sejmu, rozpętała spór o Trybunał.

Polityk przekonywał też, że opozycja nie chce zgodzić się na żaden kompromis w sprawie wyboru sędziów. Jak przypomniał, partia rządząca proponowała, by opozycja wskazywała 8 z 15 sędziów Trybunału.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy