Reklama

Reklama

​Leszek Miller: W jakimś sensie jestem odpowiedzialny za to, co się dzieje wokół TK

"Wybór pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego to było porozumienie trzech klubów: PO, PSL i SLD. Wystąpiła z tą inicjatywą Platforma, a nam się to wydawało korzystne i atrakcyjne. Zgodziliśmy się przeprowadzić tę procedurę, nie zastanawiając się wtedy, czy to nie wywoła perturbacji konstytucyjnych" - powiedział Leszek Miller w programie "Dziś wieczorem".

"Głównym problemem jest całkowity brak zaufania strony rządowej do opozycji i odwrotnie. Brakuje tej wąskiej kładki, na której można spotkać się z druga osobą i porozumieć"  - mówił w programie "Dziś wieczorem" Miller, pytany skąd brak porozumienia podczas czwartkowego spotkania u premier Szydło.

Miller przyznał także, że on sam i jego partia przyczyniły się do obecnego kryzysu wokół TK, głosując w czerwcu 2015 r. za wyborem pięciu sędziów TK. "Wybór pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego to było porozumienie trzech klubów: PO, PSL i SLD. Wystąpiła z tą inicjatywą Platforma, a nam się to wydawało korzystne i atrakcyjne. Zgodziliśmy się przeprowadzić tę procedurę, nie zastanawiając się wtedy, czy to nie wywoła perturbacji konstytucyjnych. Potem okazało się, że wywołało i w jakimś sensie ja i szefowie klubu PSL oraz oczywiście PO jesteśmy za to odpowiedzialni" - powiedział.

Reklama

Polityk SLD zabrał głos także w sprawie propozycji, jaką rządowi złożył prezes TK Andrzej Rzepliński. Jego zdaniem, wejście wybranych 8 października sędziów w miejsca tych, których kadencje kończą się wkrótce i stopniowa redukcja liczby sędziów TK z 18 do konstytucyjnej liczby 15, to dobre rozwiązanie, bo nie wymaga zmiany konstytucji.

Miller dodał jednak, że prezes Rzepliński dawał już dowody swojego politycznego zaangażowania. W tym kontekście przypomniał m.in. wywiad Rzeplińskiego, w którym powiedział, że jego wartości są bliskie wartościom PO. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy