Reklama

Reklama

Radosław Fogiel: Nie będę świnią, by mówić o posłach KO, którzy dopytywali o podwyżki

- Nie będę świnią, aby mówić o nazwiskach czy pokazywać SMS-y od posłów KO, którzy dopytywali w kuluarach, kiedy będą podwyżki - powiedział Radosław Fogiel (PiS) w programie "Śniadanie Rymanowskiego w Polsat News i Interii". Tak poseł odpowiedział na krytykę części posłów opozycji po podpisaniu przez prezydenta rozporządzenia o podwyżkach dla polityków. Kilka tysięcy złotych miesięcznie zyskają m.in. ministrowie, marszałkowie i posłowie.

- Podpis pod rozporządzeniem jest. Ustaliliśmy z premierem, że ja wydaję rozporządzenie; niezbędna jest kontrasygnata pana premiera i wszystko zostało dokonane - powiedział w piątek w "Gościu Wydarzeń" prezydent Andrzej Duda, pytany o rozporządzenie dotyczące podwyżek dla polityków.

Wcześniej w Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie w sprawie szczegółowych zasad wynagradzania osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Dwustronicowy dokument zawiera tabele z mnożnikami kwoty bazowej dla poszczególnych stanowisk. Okazuje się, że od sierpnia np. premier, wiceministrowie oraz posłowie będą zarabiać o około 6 tys. zł więcej niż obecnie, a marszałkowie Sejmu i Senatu o 9 tys. zł więcej.

Reklama

"Sypie się Zjednoczona Prawica"

Decyzję głowy państwa o przyznaniu podwyżek politykom skomentowali goście niedzielnego "Śniadania Rymanowskiego w Polsat News i Interii". 

- Mam wrażenie, że politycy Zjednoczonej Prawicy musieli tę drożyznę odczuć w swoich portfelach, skoro po doświadczeniach z zeszłego roku, w tak trudnym momencie, zdecydowali się ponownie podjąć temat podwyżek - powiedziała Aleksandra Gajewska (KO), która równocześnie przypomniała, że w Polsce panuje obecnie najwyższa od dekady inflacja. - PO i większość opozycji mówiła, że nie poprze teraz tych podwyżek - dodała posłanka. 

Poinformowała, że parlament został wykluczony z dyskusji o pensjach polityków. W jej odczuciu przyczyną podnoszenia wynagrodzeń m.in. dla posłów jest fakt, że nie wszyscy z rodzin członków tej koalicji "otrzymali posady w państwowych spółkach", a w międzyczasie "sypie się Zjednoczona Prawica".

Wycofali się rakiem

Do opinii Gajewskiej odniósł się Jan Kanthak (Solidarna Polska). 

- W 2020 r. zagłosowali "za". Dopiero tweet Donalda Tuska spowodował, że wycofali się rakiem. Ten polityk, piastując przez pięć lat stanowisko w Radzie Europejskiej, zarobił tyle, ile polski poseł uzyskałby w 68 lat - wyliczył poseł, który wcześniej podkreślił, że "nie trzeba pytać, jak zagłosowałaby opozycja".

Zauważył, że polscy parlamentarzyści są na "szarym końcu" Europy, kiedy ich wynagrodzenia porówna się z pensjami posłów w innych krajach. - Czy trzeba tak drastycznie obniżać zarobki osób poświęcających się w sferze publicznej? - pytał Kanthak.

Trochę mniej hipokryzji

Bogdan Rymanowski w "Śniadaniu" przytoczył też komentarz senatora Lewicy Marka Borowskiego, który na Twitterze ogłosił, że przyjmie 2 tys. zł z wprowadzanych podwyżek, natomiast resztę przeznaczy na cele charytatywne.

"Jarosław Kaczyński łaskawie podniósł mi pensję. Oświadczam, że w sytuacji, gdy płace nauczycieli i budżetówki praktycznie stoją w miejscu, a milionom Polaków rząd szykuje podwyżki podatków, mogę zaakceptować podwyżkę mojej płacy jedynie w wysokości 2000 zł, odebranych mi bezpodstawnie przez Kaczyńskiego w 2018 r. Kwotę ponad 2000 zł będę do końca kadencji przekazywał na rzecz działających na warszawskiej Pradze fundacji i organizacji, wspierających praskie dzieci, seniorów oraz praską edukację i kulturę. A płace parlamentarzystów nie powinny zależeć od kaprysu frustrata z Nowogrodzkiej!" - napisał senator.

- To jego wola. Każdy zrobi, co będzie chciał, ale nie wiem, dlaczego senator Borowski będzie dyktował parlamentarzystom, co mają robić - skomentował wpis Radosław Fogiel (PiS). - Nie będę świnią, aby mówić o nazwiskach czy pokazywać SMS-y od posłów KO, którzy dopytywali w kuluarach, kiedy będą podwyżki - przekazał, dodając, że podobne wypowiedzi padały ze strony polityków Lewicy i równocześnie zaapelował o "trochę rozwagi i mniej hipokryzji".

Ujemne pensje

Z kolei Konrad Berkowicz (Konfederacja) podkreślił, że jego formacja była jedyną, która rok temu zagłosowała przeciw podwyżkom. - Nie powinien decydować o nich parlament, lecz ich wysokość powinna być adekwatna do rezultatów pracy polityków. Obecnie szkodzą Polsce, więc powinny być obniżki, może pensje ujemne - zaznaczył.  W jego opinii, jednym z "sensownym rozwiązań" byłoby powiązanie ze średnią krajową netto. - Im lepiej zarabialiby ludzie, tym lepiej posłowie. To zmuszałoby do dobrego zarządzania państwem - powiedział w Polsat News.

Poprzednie odcinki programu "Śniadanie Rymanowskiego w Polsat News i Interii" można obejrzeć tutaj.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje