Reklama

Reklama

Sieć dżihadystów z Paryża i Brukseli. Kto jest kim?

Ataki w Paryżu zostały przeprowadzone 13 listopada 2015 przez dziesięcioosobowy zespół terrorystów. Napastnicy zaatakowali salę koncertową Bataclan, Stade de France, a także kilka barów i restauracji. Siedmiu terrorystów zabito jeszcze tego samego dnia, dwóch kolejnych w następnym tygodniu. Ostatnim i jedynym członkiem grupy, któremu udało się zbiec był Salah Abdeslam. Do jego aresztowania doszło dopiero po 4 miesiącach od tragedii. Teraz okazuje się, że istnieje sporo powiązań pomiędzy Abdeslamem, a napastnikami, którzy uderzyli wczoraj w Brukseli. O sprawie pisze AFP.

W serii ataków przeprowadzonych w Paryżu zginęło 130 osób, a 350 zostało rannych. 

Reklama

Policji udało się zidentyfikować kilku sprawców:

20-letni Bilal Hadfi wysadził się na stadionie. Wraz z nim było dwóch innych mężczyzn, których nie udało się zidentyfikować, ponieważ mieli ze sobą fałszywe syryjskie paszporty. Udało im się dzięki temu przedostać do Grecji w październiku i stamtąd przybyć do Francji. Podawali się za uchodźców. 

Mózgiem operacji przed jednym z barów był Abdelhamid Abaaoud. Tuż po wybuchu przed stadionem, zaczął strzelać do ludzi siedzących w restauracjach. Razem z nim był także Brahim Abdeslam, który wysadził się w powietrze, raniąc jedną osobę. 

Abaaoud uciekł, jednak policji udało się go namierzyć i zginął w nalocie przeprowadzonym 18 listopada na przedmieściach Paryża. W tym samym nalocie zginęły jeszcze dwie osoby. 25-letni Chakib Akrouh, podczas nalotu wysadził się w powietrze, a kuzynka Abaaoud'a 26-letnia Hasna Aitboulahcen, została zastrzelona. 

Najwięcej ofiar było w sali koncertowej Bataclan, gdzie trzech zamachowców wdarło się na koncert. Zabili oni łącznie 90 osób. Napastników zidentyfikowano jako 23-letniego Mohameda-Aggada, 28-letniego Samiego Amimoura i 29-letniego Omara Ismail Mostefaia. Dwóch z nich wysadziło się w powietrze. Jeden został zabity przez policję. 

Ostatnim ogniwem łączącym siatkę zamachowców z mordem przeprowadzonym w Paryżu pozostał wówczas 26-letni Salah Abdeslam. Miał on odegrać kluczową rolę przy planowaniu ataków. Najprawdopodobniej jednak tuż przed tym, jak miał wysadzić bombę, stchórzył, wyrzucił pas szahida do kosza i uciekł do Brukseli. 

Po czteromiesięcznym polowaniu Abdeslam został schwytany. 18 marca został przesłuchany przez policję. 

Z Francji do Belgii

Po zamachach w Paryżu oczy całego świata były zwrócone w stronę Belgii. Tam uciekli terroryści, a Bruksela stanowiła dla nich schronienie. 

Zaledwie kilka dni po aresztowaniu Abdeslama, cztery osoby przeprowadziły skoordynowane ataki na brukselskim lotnisku i w metrze. W atakach zginęło 31 osób, a 270 zostało rannych. Podczas zeznań, organizator zamachów w Paryżu miał powiedzieć policji, że planował zaatakować także Brukselę. To wówczas policja uznała, że istnieje powiązanie między nim, a terrorystami z Belgii. 

Udało się dotychczas zidentyfikować dwóch braci Khalida i Ibrahima El Bakraoui. Jeden z nich wysadził się w powietrze na lotnisku, a drugi w metrze. Obaj bracia mieli powiązania z Abdeslamem. Belgijska telewizja poinformowała, że Khalid wynajął apartament w Brukseli i właśnie w tym apartamencie policja trafiła na odciski palców Abdeslama. Podobne powiązanie pojawia się jeszcze w przypadku innego mieszkania. 

Trzeci zamachowiec-samobójca z lotniska Brukseli nie został jeszcze zidentyfikowany. Kolejny sprawca wciąż pozostaje na wolności.

Kolejnym kluczowym podejrzanym jest Najim Laachraoui, którego DNA zostało znalezione na materiałach wybuchowych w Paryżu. To samo DNA zostało wykryte w mieszkaniu w Brukseli, gdzie został znaleziony sprzęt potrzebny do produkcji bomb. 

Do tej pory belgijskie władze oskarżyły 11 podejrzanych, wliczając w to trzech mężczyzn, którzy pomogli Abdeslamowi podczas ucieczki. 

Oprac.: KK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy