Reklama

Reklama

Najim Laachraoui trzecim zidentyfikowanym zamachowcem

Zidentyfikowano trzeciego z zamachowców wtorkowych ataków w Brukseli. Jest nim Najim Laachraoui podają francuskie oraz belgijskie media. O tożsamości trzeciego z zamachowców informuje również AFP, powołując się na policyjne źródła.

Najim Laachraoui był poszukiwany wcześniej w związku z ubiegłorocznymi zamachami terrorystycznymi w Paryżu. Jak podaje AFP, mężczyzna miał być drugim z zamachowców odpowiedzialnych za atak na lotnisko w Zaventem.

Reklama

Informacja o zidentyfikowaniu drugiego zamachowca -samobójcy z lotniska nie jest jeszcze oficjalnie potwierdzona.

Podaje ją natomiast już kilka belgijskich mediów, powołując się na źródła w policji. Jeśli doniesienia się potwierdzą, będzie to onaczać, że przez kilkadziesiąt godzin belgijskie służby specjalne szukały niewłaściwej osoby. Obława policyjna rozpoczęta po zamachach miała na celu schwytanie właśnie Lachraouiego.

Na udostępnionym przez policję zdjęciu z lotniskowego monitoringu jest to mężczyzna po lewej stronie, pchający wózek z walizką. Mężczyzna pośrodku zdjęcia został przez policję zidentyfikowany wcześniej jako drugi zamachowiec samobójca Ibrahim El Bakraoui. Obaj zdetonowali w hali odpraw brukselskiego lotniska ukryte w bagażach ładunki wybuchowe, które zabiły 12 osób.

Drugi z braci Bakraoui wysadził się we wtorek rano w powietrze w metrze na stacji metra Maelbeek, w pobliżu siedzib unijnych instytucji. W tym zamachu zginęło 20 osób.

Związki z paryskimi zamachami

Najim Laachraoui, używając pseudonimu, wynajął w ubiegłym roku dom pod Namur w południowej Belgii, gdzie dżihadyści opracowali zamachy przeprowadzone 13 listopada w Paryżu - informuje belgijska policja. Ślady jego DNA znaleziono także w wykorzystywanym przez terrorystów mieszkaniu w brukselskiej dzielnicy Schaerbeek oraz na materiałach wybuchowych użytych podczas paryskich ataków.

Prawdopodobne, że mężczyzna konstruował tzw. pasy szahida, które zdetonowano podczas listopadowych zamachów w Paryżu - informuje AFP. W lutym 2013 r. Laachraoui wyjechał do Syrii, co sugeruje jego związki z Państwem Islamskim, które przyznało się do paryskich zamachów, a także do zamachów w Brukseli.

Bakraoui mieli grubą kartotekę policyjną

Z informacji medialnych wynika, że zidentyfikowania wcześniej bracia Bakraoui mieli grubą kartotekę policyjną. Jak ujawnia "Daily Mail", kilka lat temu trafili za kratki za napaść z bronią w ręku. Bronią, a dokładnie karabinem typu kałasznikow.

Pomimo tak poważnej przeszłości kryminalnej, Ibrahim i Khalid El Bakraoui bez większych problemów mogli działać w siatce terrorystycznej, która dokonała zamachów w Paryżu w listopadzie zeszłego roku, kiedy to dżihadyści zamordowali 130 osób.

Niepokojący jest również fakt, że bracia Bakraoui zostali przedterminowo zwolnieni z więzienia. Przestępcy nie byli jednak wystarczająco monitorowani przez belgijskie służby. Konsekwencją tego zaniedbania były tragiczne zamachy w Paryżu i Brukseli.

We wtorek w stolicy Belgii doszło do dwóch zamachów terrorystycznych - na brukselskie lotnisko międzynarodowe i stację metra znajdującą się w pobliżu siedzib instytucji europejskich. Zginęło w nich ponad 30 osób i ponad 200 zostało rannych. Do przeprowadzenia ataków przyznali się dżihadyści z Państwa Islamskiego.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje