Reklama

Reklama

Malezyjski samolot zestrzelony na Ukrainie

​Rejestratory mogły wychwycić dźwięk uderzenia rakiety

Były brytyjski śledczy Phil Giles, cytowany przez amerykański serwis Bloomberg, który pracował przy dochodzeniu po zamachu na samolot Pan Am z 1988 roku powiedział, że rejestrator lotu w kokpicie może być na tyle czuły, że wychwyci dźwięk kulek gradu. Istnieje więc szansa, że rejestrator mógł utrwalić dźwięk odłamków uderzających w samolot - informuje reporter radia RMF FM Paweł Żuchowski.

Rakieta, jak podejrzewają śledczy,  prawdopodobnie eksplodowała w pobliżu samolotu, a jej odłamki zniszczyły poszycie maszyny. Jak podkreśla ekspert nośnik, na którym zapisane są dane, nie jest dużo większy niż paczka papierosów. Jest zamknięty w metalowej obudowie zaprojektowanej w ten sposób, by przetrwała wypadek.

Reklama

Phil Giles zapewnia, że trudno jest przy nim manipulować, więc śledczy powinni otrzymać sporo danych. W niektórych ciałach ofiar, zdaniem eksperta, mogą znajdować się też fragmenty metalu, pochodzące z głowicy rakiety. Dlatego też muszą zostać dokładnie przebadane.

Dziś Międzynarodowa Organizacja Lotnictwa Cywilnego poinformowała, że rejestrator rozmów z Boeinga 777 jest w dobrym stanie.

Eksperci ICAO, mającej siedzibę w Montrealu, pracują od minionego weekendu na Ukrainie. Zostali poproszeni o pomoc w dochodzeniu przez ukraiński rząd. ICAO współpracuje też w dochodzeniu z władzami holenderskimi - większość z 298 ofiar to Holendrzy.

Kanadyjskie media cytują dalszą część komunikatu ICAO, w której sprecyzowano, że stan cyfrowych rejestratorów lotu jest nadal analizowany.

Skrzynki pozwolą ustalić, czy samolot został trafiony rakietą

Wcześniej w środę holenderski urząd ds. bezpieczeństwa (OVV), który koordynuje obecnie międzynarodowe dochodzenie w sprawie katastrofy malezyjskiego samolotu, podał w komunikacie, że nie ma dowodów na to, by manipulowano przy rejestratorze rozmów z kabiny pilotów. OVV dodał też, że choć rejestrator rozmów w kokpicie jest uszkodzony, to jednak sam moduł pamięci rejestrujący głos jest "nietknięty", a dane, które zawiera, mogły zostać zgrane.

Na wniosek strony holenderskiej, zgraniem danych z obu czarnych skrzynek, czyli rejestratora głosów w kabinie pilotów oraz rejestratora danych o locie, zajmuje się brytyjski Ośrodek Badania Wypadków Lotniczych (Air Accidents Investigation Branch - AAIB). Czarne skrzynki zostały dostarczone w środę rano do laboratoriów AAIB w Farnborough i tam rejestrator głosów w kabinie pilotów został zbadany przez międzynarodowy zespół ekspertów. W czwartek rozpocznie się analiza rejestratora danych o locie. Analiza ta ma wykazać, czy "zawiera on istotne dane, a takim przypadku dane z obu rejestratorów będą połączone".

Skrzynki te mogą pomóc w ostatecznym ustaleniu, czy odbywający lot MH17 z Amsterdamu do Kuala Lumpur Boeing 777 towarzystwa Malaysia Airlines został trafiony rakietą przeciwlotniczą, wystrzeloną z terenu kontrolowanego przez prorosyjskich separatystów. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje