Reklama

Reklama

Malezyjski samolot zestrzelony na Ukrainie

Ekspert o zestrzeleniu MH17: Rosjanie chcą zatrzeć ślady

Władimir Babak, rosyjski konstruktor lotniczy, powiedział, że ukraiński szturmowiec Su-25 nie mógł zestrzelić pasażerskiego samolotu malezyjskich linii lotniczych w lipcu 2014 roku nad wschodnią Ukrainą. W Boeinga 777 musiała trafić rakieta ziemia-powietrze.

W rozmowie z dziennikiem "Sueddeutsche Zeitung" oraz stacjami telewizyjnymi WDR i NDR Babak, główny konstruktor Su-25T - unowocześnionej wersji Su-25 - zaznaczył, że maszynę tę zaprojektowano do działań na niskich i średnich wysokościach. Mogłaby ona zestrzelić samolot pasażerski lecący na wysokości trzech czy czterech kilometrów, ale na wysokości 10 lub 11 kilometrów byłoby to niemożliwe. Babak dodał, że rakieta powietrze-powietrze uszkodziłaby tylko boeinga, a nie spowodowałaby jego rozpadnięcia się, do czego faktycznie doszło.

Reklama

W momencie zestrzelenia samolot linii Malaysia Airlines leciał na wysokości 10 050 metrów. Zdaniem Babaka został trafiony rakietą ziemia-powietrze rosyjskiego typu Buk. Tezę o winie ukraińskiego szturmowca forsowały rosyjskie władze. Wypowiedź Babaka "jak się wydaje ostatecznie obala tę teorię" - ocenia "Sueddeutsche Zeitung".

Rosyjski konstruktor powiedział, że zajmuje się Su-25 już od 35 lat i zna ten typ samolotu "od podszewki". Jego zdaniem strona rosyjska forsuje teorię o jego użyciu przeciwko boeingowi by "zatrzeć ślady".

Ukraiński pilot Władysław Wołoszyn oskarżany przez rosyjskie media o zestrzelenie boeinga powiedział niemieckim mediom, że jego wypowiedzi zostały przez rosyjskich dziennikarzy zmanipulowane. W dniu, w którym doszło do tragedii, pilot nie odbywał żadnego lotu.

Boeing 777 linii Malaysia Airlines został zestrzelony 17 lipca ubiegłego roku na wschodzie Ukrainy, najprawdopodobniej rakietą ziemia-powietrze odpaloną z terenów opanowanych przez prorosyjskich separatystów.

W katastrofie maszyny lecącej z Amsterdamu do Kuala Lumpur (lot numer MH17) zginęli wszyscy pasażerowie i cała załoga - łącznie 298 osób, w tym 193 obywateli Holandii. Ostateczne wyniki śledztwa prowadzonego przez władze holenderskie nie zostały dotąd przedstawione.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy