Reklama

Reklama

Rewolucja w krajach islamskich

"Wyroki dla dziennikarzy źle wpłynęły na reputację kraju". Sisi się tłumaczy

- Surowe wyroki dla trzech dziennikarzy katarskiej telewizji Al-Dżazira miały "bardzo negatywny" wpływ na reputację jego kraju - podkreśla prezydent Egiptu Abd el-Fatah es-Sisi i tym samym przyznaje się do błędu. - Byłoby lepiej, gdyby w ogóle nie doszło do procesu - dodaje.

Komentarze Sisiego udzielone egipskim mediom opublikowano w niedzielę wieczorem w internetowym wydaniu dziennika "El-Misr el-jom".

Reklama

Prezydent Egiptu powiedział, że następstwa procesu stanowią wyzwanie dla egipskiej polityki zagranicznej. Nie wspomniał jednak o ułaskawieniu skazanych. Jak pisze AP, zdawał się odpierać zarzuty, że sprawa ma tło polityczne i odzwierciedla napięte stosunki panujące między Egiptem a Katarem.

Katar popierał obalonego w 2013 roku przez wojsko prezydenta Mohammeda Mursiego. Dziennikarzy skazano na kary od siedmiu do 10 lat pozbawienia wolności za wspieranie Bractwa Muzułmańskiego, radykalnej organizacji islamskiej, z której wywodził się odsunięty od władzy prezydent.

Skazani, to Australijczyk Peter Greste, korespondent Al-Dżaziry w Kenii i były reporter BBC, szef kairskiego biura Al-Dżaziry Mohamed Fadel Fahmy, mający obywatelstwo Egiptu i Kanady oraz producent, Egipcjanin Baher Mohamed. Zostali aresztowani w grudniu 2013 roku podczas obławy w jednym z kairskich hoteli w ramach zakrojonej na szeroką skalę rozprawy z islamistycznymi zwolennikami Mursiego.

- Wyrok wydany przeciw dziennikarzom miał bardzo złe konsekwencje; ale my nie mieliśmy z nim nic wspólnego - powiedział Sisi, sugerując, że była to tylko i wyłącznie kwestia prawa. - Wolałbym, żeby zostali deportowani natychmiast po aresztowaniu, zamiast procesu - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje