Reklama

Reklama

Rewolucja w krajach islamskich

Krwawy dzień w Egipcie. Wśród ofiar są dziennikarze

95 osób zginęło, a 874 zostały ranne w środę w starciach między zwolennikami obalonego islamistycznego prezydenta Mohammeda Mursiego a siłami bezpieczeństwa w Egipcie - podał egipski resort zdrowia. Wcześniej ministerstwo informowało o 56 zabitych. Manifestanci mówią natomiast o ponad 2200 zabitych i ok. 10 tys. rannych. Wśród ofiar są dziennikarze. W całym kraju wprowadzono dziś stan wyjątkowy.

Gulf News, angielskojęzyczna gazeta w Zjednoczonych Emiratach Arabskich poinformowała, że w Egipcie śmierć poniósł jeden z jej dziennikarzy.

Reklama

Telewizja Sky News podała, że zginął operator. Mick Deane, 62-letni ojciec dwójki dzieci, pracował dla tego kanału informacyjnego od piętnastu lat. Początkowo w Waszyngtonie, a potem Jerozolimie.

"Wszyscy w Sky News są zszokowani i zasmuceni śmiercią Micka. Był utalentowanym i doświadczonym dziennikarzem pracującym od wielu lat dla telewizji" - powiedział John Ryley, szef kanału. Dodał, że cała ekipa będzie wspierała rodzinę Deane'a oraz modliła się za nią.

"Strata bardzo lubianego kolegi będzie bardzo odczuwana wśród wszystkich w Sky News" - dodał.

Jak poinformowano, rano został postrzelony i zmarł mimo otrzymanej pomocy. Pozostałym członkom jego zespołu nic się nie stało. Telewizja Al Jazeera poinformowała natomiast, że w czasie starć zabita została 17-letnia córka jednego z wysokich rangą polityków Bractwa Muzułmańskiego.

"Sprzeczne doniesienia"

Doniesienia o rannych i zabitych - często sprzeczne - napływają z różnych źródeł.

Państwowa stacja telewizyjna Nile TV, powołując się na ministerstwo spraw wewnętrznych, podała, że sześciu członków egipskich sił bezpieczeństwa zginęło, a 66 odniosło obrażenia w środę podczas rozbijania obozów islamistów w Kairze.

Co najmniej 124 zwolenników Mursiego, obalonego przez wojsko na początku lipca, zginęło w środę na placu przed meczetem Rabaa al-Adawija w Kairze - poinformował dziennikarz AFP, który zdołał policzyć ciała złożone w trzech prowizorycznych kostnicach.

Manifestanci mówią o ponad 2200 zabitych i ok. 10 tys. rannych, jednak agencja zaznacza, że liczb tych nie można zweryfikować z niezależnych źródeł.

Dwa kairskie place - przed meczetem Rabaa al-Adawija oraz Al-Nahda przed uniwersytetem - to miejsca, gdzie od ponad miesiąca trwały największe demonstracje zwolenników odsuniętego od władzy prezydenta, domagających się jego powrotu do władzy. 

Likwidacja obozów

Egipskie siły bezpieczeństwa przystąpiły w środę do likwidowania obu tych obozów.

Tymczasem co najmniej 17 osób zginęło w prowincji Fajum, na południowy zachód od Kairu, w starciach, które wywiązały się między zwolennikami Mursiego a siłami bezpieczeństwa - podała państwowa agencja MENA.

Jak relacjonowali świadkowie, islamiści zaatakowali co najmniej dwa komisariaty policyjne i podpalili zaparkowane przed nimi radiowozy. Do konfrontacji doszło również pod siedzibą gubernatora prowincji.


Co najmniej pięć osób zginęło w Suezie na północy kraju podczas szturmu islamistów na budynek rządowy. Świadkowie podali, że podpalono transporter opancerzony.

Według agencji AP starcia wybuchły w Aleksandrii na północy kraju, a także w położonych w Delcie Nilu prowincjach Al-Buhajra i Asz-Szarkijja. Urząd prezydenta ogłosił, że od godz. 16 w środę przez miesiąc w całym kraju będzie obowiązywał stan wyjątkowy.

Dowiedz się więcej na temat: Egipt | nie żyje | akcja protestacyjna | starcia w Egipcie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy