Reklama

Reklama

Rewolucja w krajach islamskich

Ekspert PISM: W Egipcie kontynuacja rewolucji z 2011 r.

Usunięcie z urzędu przez wojsko prezydenta Egiptu Mohammeda Mursiego to kolejny etap egipskiej rewolucji; nowe władze będą jednak musiały podjąć niepopularne reformy, co może oznaczać kolejną falę protestów - uważa ekspertka PISM Patrycja Sasnal.

Ekspertka od Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych w rozmowie z PAP podkreśliła, że odsunięcie od władzy Bractwa Muzułmańskiego, z którego wywodzi się Mursi, jest efektem tego, że Bractwo nie poradziło sobie z rządzeniem państwem w bardzo trudnej sytuacji gospodarczo-społecznej, gdzie bezrobocie wynosi 25 proc., a wśród młodych Egipcjan przekroczyło ponad 50 proc.

Reklama

- Wydarzenia ostatnich 24 godzin są de facto dokończeniem tej rewolucji, która zaczęła się wraz z obaleniem Hosniego Mubaraka w 2011 roku. Zgodnie z tym co przepowiadano, Bractwo Muzułmańskie nie poradziło sobie z rządzeniem państwem, ale ich odsunięcie nie spowoduje, że ta dość duża grupa społeczna zniknie ze sceny politycznej - powiedziała Sasnal.

W jej ocenie, usunięcie Mursiego przez armię jest ruchem niedemokratycznym i skierowanym przeciwko po raz pierwszy demokratycznie wybranym władzom.

- Właściwie definicyjnie w Egipcie dokonano zamach stanu. Prezydent Mohammed Mursi został wybrany w pierwszych demokratycznych wyborach w Egipcie, a kilka miesięcy przed tymi wyborami jego partia Bractwo Muzułmańskie zdobyło bezwzględną większość w parlamencie egipskim. Armia zaś nie posiada cywilnego mandatu - zaznaczyła Sasnal.

Jak stwierdziła, Mursi zaczął się zachowywać jak autorytarny władca i popełnił wiele błędów politycznych, ale nie ulega wątpliwości, że tak szybkie odebranie mu władzy przez armię, zaledwie w kilka dni, nie świadczy o tym, że to państwo się demokratyzuje.

Zdaniem ekspertki PISM, następnym krokiem po obaleniu Mursiego będzie powołanie w krótkim czasie rządu jedności narodowej, a nowy tymczasowy prezydent Adli Mansur (dotychczas przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego) będzie musiał zmierzyć się ze wszystkimi obecnymi problemami.

- Odebranie władzy Bractwu Muzułmańskiemu nie zmniejszy problemów gospodarczych i społecznych. Nowy rząd będzie musiał podjąć najpilniejsze i niepopularne społecznie reformy gospodarcze, jak choćby zniesienie subsydiów na żywność, czy benzynę. Gdy ceny tych produktów wzrosną, ponowne protesty będą tylko kwestią czasu - podkreśliła Sasnal.

Jak dodała, jednym z największych problemów Egiptu po obalenia Mubaraka w 2011 r jest bardzo głęboki podział społeczny między islamistami i antyislamistami.

- Taki układ społeczny niestety gwarantuje, że żadne porozumienie narodowe w najbliższym czasie nie może mieć miejsca, a tylko w takich warunkach państwo może się dalej rozwijać - powiedziała Sasnal.

Przewodniczący egipskiego Trybunału Konstytucyjnego Adli Mansur został w czwartek zaprzysiężony na tymczasowego prezydenta Egiptu. Po zaprzysiężeniu zapowiedział przeprowadzenie wyborów prezydenckich, jednak nie sprecyzował, kiedy miałyby się odbyć. Egipt "powrócił na ścieżkę swojej wspaniałej rewolucji" - oświadczył.

Zaprzysiężenie Mansura nastąpiło w dzień po odsunięciu Mursiego od władzy przez armię. Wcześniej w kraju odbywały się masowe demonstracje przeciwników islamskiego prezydenta, domagające się jego ustąpienia. Zarzucano mu zdradę ideałów rewolucji, która w 2011 roku obaliła autorytarnego prezydenta Hosniego Mubaraka.

Mursi przebywa obecnie w nieznanym miejscu w areszcie domowym. W nocy ze środy na czwartek Bractwo Muzułmańskie informowało, że jest on przetrzymywany przez wojsko w gmachu ministerstwa obrony w Kairze.

Zaniepokojenie sytuacją w Egipcie wyraziły już USA i ONZ. W czwartek szef brytyjskiej dyplomacji William Hague zapewnił nowe władze Egiptu o woli współpracy, skrytykował jednak pozbawienie władzy Mursiego, który został wybrany na prezydenta w demokratycznych wyborach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje