Reklama

Reklama

Rewolucja w krajach islamskich

Apel o zaprzestanie przemocy w Egipcie

Świat potępia gwałtowne stłumienie protestów w Egipcie. Głos zabrała także Unia Europejska i PE. "Liczba ofiar w Kairze jest nie do zaakceptowania" - napisał w oświadczeniu przewodniczący PE Martin Schulz. "Sytuacji w Egipcie przyglądamy się z wielkim niepokojem, konfrontacja i przemoc nie są drogą do pokonania wyzwań, z jakimi Egipt musi się zmierzyć" - dodał rzecznik Komisji Europejskiej Peter Stano.

Unia Europejska z niepokojem obserwuje rozwój sytuacji w Egipcie. Zarówno Komisja Europejska jak i Parlament Europejski zaapelowali do władz w Kairze o zaprzestanie przemocy. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz zdecydowanie potępił działania egipskiej policji wobec zwolenników byłego prezydenta Mohameda Mursiego.

Reklama

Jego zdaniem, znalezienie pokojowego i sprawiedliwego rozwiązania obecnego kryzysu, jest odpowiedzialnością egipskich władz. "Apeluję do rządu, aby pozwolił wszystkim Egipcjanom, bez względu na ich poglądy polityczne, brać udział w pokojowych demonstracjach " - dodał Schultz. 

"Błędem było użycie siły"

W podobnym tonie wypowiedziała się Komisja Europejska. Rzecznik KE Peter Stano podkreślił, że Unia Europejska opowiada się za silnym, demokratycznym i rozwijającym się Egiptem, uwzględniającym interesy wszystkich stron.

Zastosowane w Egipcie środki potępiła także - między innymi - Wielka Brytania. Szef jej dyplomacji William Hague napisał w oświadczeniu, że jest "głęboko zaniepokojony eskalacją przemocy w Egipcie i narastającym tam niepokojem". Podkreślił, że "błędem było użycie siły".

Jednocześnie Hague wezwał do działań z umiarem w przyszłości. Z kolei Turcja zachęciła inne kraje do interwencji w Egipcie. Biuro Recepa Tayyipa Erdogana zwróciło uwagę w swoim oświadczeniu, że sprawą powinny zająć się przede wszystkim Liga Arabska i ONZ. Podkreślono, że konieczne jest "natychmiastowe zatrzymanie masakry". 

"Rozlew krwi musi być zatrzymany"

Sytuacja w Egipcie nie podoba się też Niemcom. Szef tamtejszej dyplomacji Guido Westerwelle zaapelował do egipskich sił politycznych o zatrzymanie eskalacji przemocy i podjęcie pokojowych negocjacji. Stwierdził też, że "rozlew krwi musi być zatrzymany".

Użycie siły w Egipcie potępił również Iran. Tamtejszy minister spraw zagranicznych stwierdził, że "nie pochwala gwałtownych działań". Dodał, że potępia masakrę ludności. Ostrzegł też przed jej "poważnymi konsekwencjami". Działania egipskiej armii skrytykowały też władze Kataru.

Przypomnijmy: Dziś w Kairze policja zlikwidowała dwa obozy zwolenników odsuniętego od władzy prezydenta Muhammada Mursiego. Agencja AFP pisze o ponad 120 zabitych w wyniku dzisiejszych zajść, a demonstrujący mówią o kilkuset ofiarach śmiertelnych. Według relacji świadków, żołnierze strzelali do protestujących z helikopterów.

Dowiedz się więcej na temat: Egipt | zamieszki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje