Reklama

Reklama

Rewolucja w krajach islamskich

MSZ: 15 Polaków ewakuowano z Syrii

Sześć Polek i dziewięcioro ich dzieci, ewakuowanych z syryjskiego miasta Aleppo ukraińskim samolotem wojskowym, przybyło w środę w godzinach wieczornych do Kijowa, skąd w czwartek po południu odleci do Warszawy.

Polki wraz z dziećmi przyleciały na Ukrainę w 200-osobowej grupie, w której większość stanowiły Ukrainki i ich dzieci. Po wylądowaniu na lotnisku w Boryspolu pod Kijowem Polki nie chciały rozmawiać z mediami.

Reklama

"Są to wszyscy nasi obywatele, którzy chcieli wylecieć z Aleppo. Przygotowaliśmy dla nich hotel, a jutro (w czwartek) będą już w Polsce. Tam także uzyskają niezbędną pomoc" - powiedział PAP witający samolot z Syrii ambasador RP na Ukrainie Henryk Litwin.

Dyplomata podkreślił, iż Polska nie po raz pierwszy korzysta z pomocy Ukrainy w podobnych przypadkach. "W takich kryzysowych sytuacjach Polska i Ukraina pomagają sobie dosyć często" - zaznaczył Litwin.

Obecny na lotnisku rzecznik MSZ Ukrainy Ołeksandr Dikusarow powiedział PAP, że "biorąc pod uwagę możliwości Ukrainy (dotyczące ewakuacji - PAP) oraz szczególny charakter stosunków z Polską nie mogła ona nie udzielić pomocy obywatelom polskim".

Wcześniej we wtorek za pomoc w ewakuacji naszych obywateli podziękował stronie ukraińskiej minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

W ramach ewakuacji objęte walkami miasto Aleppo opuścili obywatele Ukrainy oraz grupa polska - są to kobiety, które założyły rodziny w Syrii oraz dziewięcioro ich dzieci - poinformował rzecznik MSZ Marcin Bosacki. Specjalnie ze względu na ewakuację wyrobiono polskie paszporty czworgu dzieciom - podało MSZ.

Bosacki mówił, że Polacy przylecą w środę wieczorem do Kijowa, a w najbliższych dniach będą już w Polsce. "Cieszymy się bardzo z tego powodu" - zaznaczył rzecznik MSZ.

"Nie mamy w tej chwili więcej chętnych, którzy chcieliby opuścić Aleppo" - dodał Bosacki. Jak dodał, w mieście są jeszcze Polacy - MSZ wie o co najmniej kilkunastu osobach - ale nie wyrazili oni chęci wyjazdu.

"90 proc. Polaków w Syrii to kobiety, które wyszły za mąż za Syryjczyków i mają dzieci, i które z reguły miały do tej pory tylko obywatelstwo syryjskie" - powiedział rzecznik MSZ.

Przypomniał, że MSZ od wielu miesięcy apeluje o rozważenie wyjazdu z Syrii. Jak dodał, w momencie wybuchu walk w Syrii było ponad 400 Polaków. Obecnie w całej Syrii jest ich na pewno co najmniej kilkudziesięciu - podał Bosacki.

Szef MSZ Radosław Sikorski poinformował w środę, że za pomoc w ewakuacji Polaków z Aleppo podziękował ministrowi spraw zagranicznych Ukrainy. Bosacki dodał, że w ewakuację byli też zaangażowani polscy dyplomaci w Kijowie, Bejrucie, Libanie oraz dyplomaci ewakuowani z Damaszku.

W ubiegłym tygodniu Polska podjęła decyzję o czasowym zawieszeniu działalności naszej ambasady w stolicy Syrii. Szef MSZ mówił wówczas, że decyzję podjęto z powodu dramatycznie zaostrzającego się kryzysu wewnętrznego w Syrii, skutkującego pogorszeniem sytuacji bezpieczeństwa oraz brakiem możliwości dalszego wykonywania powierzonych zadań przez polskich dyplomatów.

Sikorski zapowiedział, że wrócimy do Syrii, kiedy tylko będzie to możliwe.

Po ewakuacji ambasady USA w Syrii na początku tego roku - w związku z powstaniem przeciwko reżimowi prezydenta Baszara el-Asada - funkcje dyplomatyczne amerykańskiej ambasady przejęła nasza placówka. W ostatnich miesiącach poza Stanami Zjednoczonymi swoich dyplomatów z Syrii wycofały Francja, Wielka Brytania i Kanada.

Jak podkreślają obserwatorzy, w ciągu ostatnich dni konflikt w Syrii przekształcił się z działań partyzanckich w odległych prowincjach w zaciętą bitwę o kontrolę nad dwoma największymi miastami w kraju - Aleppo i Damaszkiem. Walki nie ustają jednak także w innych rejonach. Według źródeł opozycyjnych w ciągu trwającego już 17 miesięcy konfliktu zginęło od 18 do 19 tys. ludzi.

Z Kijowa Jarosław Junko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje