Reklama

Reklama

W poszukiwaniu zrabowanych dzieł sztuki

"Złoty pociąg" istnieje? Odkrywcy podali jego lokalizację

Odkrywcy „złotego pociągu” twierdzą, że obiekt znajduje się w skarpie kolejowej w tunelu o szerokości 9 metrów i wysokości 5 metrów. Na konferencji zaprezentowali najnowsze odkrycia. W opozycji do nich stanęli jednak naukowcy z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, badający sprawę zaskakującego odkrycia. - Tunel może jest, ale pociągu nie ma – powiedział prof. Janusz Madej z Katedry Geofizyki AGH.

Odkrywcy pociągu, Piotr Koper i Andreas Richter, dwukrotnie badali miejsce, w którym ma być ukryty skład. W drugim badaniu uczestniczył specjalista z Wrocławia, zajmujący się georadarami. Jak poinformowali, znaleźli ślady dawnych torów kolejowych.

Badanie magnetometrem cezowym potwierdziło istnienie w tym miejscu torów - przynajmniej dwóch torowisk. Odkrywcy nie wiedzą, czy są tam jeszcze szyny, czy tylko podkłady kolejowe. Badanie sięga tylko do pięciu metrów pod ziemią. Skład może być niżej.  Odkrywcy badali teren dwukrotnie. Od 9 do 13 listopada, potem od 28 do 29 listopada. W czasie drugich badań wyłączona była linia wysokiego napięcia przebiegająca nad skarpą. 

Reklama

Badanie termowizyjne wskazało odchylenia i różnice temperatur w dwóch miejscach w skarpie. - Charakterystyczny jest kształt tych anomalii – są prostokątne. W tych miejscach przeprowadzono badania georadarem. Na zdjęciach ukazał się tunel – pustkaciężko określić - mówi Piotr Koper, jeden z odkrywców "złotego pociągu". Ta pustka ma szerokość pięciu metrów.

Badania georadarem wykazały nieregularne kształty i pustki na głębokości 11 metrów. - Pierwszy raz w życiu uzyskaliśmy tak dokładny odczyt – mówi Koper. Kolejne badania potwierdziły istnienie tunelu na głębokości dziewięciu metrów. Pustka szeroka jest na dziewięć metrów i wysoka na pięć metrów.

- W skarpie znaleźliśmy anomalie – mówi doktor Adam Szynkiewicz, współpracujący z odkrywcami. Możliwe, że jest to tunel. Niewykluczone, że jest także pociąg. Naukowiec potrzebuje jednak kolejnych badań, by potwierdzić doniesienia i wyniki badań prowadzonych przez samych odkrywców.

Naukowcy z krakowskiej AGH swoje badania w okolicach 65. kilometra trasy kolejowej z Wrocławia do Jeleniej Góry prowadzili raz. Oba zespoły wykorzystały nieinwazyjne metody. Teren sprawdzano między innymi za pomocą georadarów i wykrywaczy metali.

Na temat tego, co może kryć skarpa, po badaniach pojawiały się jedynie spekulacje. Naukowcy z AGH nieoficjalnie potwierdzili obecność dwóch anomalii, nie przesądzili jednak, że to pociąg. Pojawiły się także teorie, że w skarpie są dwa składy. Inni specjaliści nie wykluczają, że obiekty widoczne na wynikach badań to stare tory kolejowe lub po prostu odbicie pola magnetycznego z przebiegających nad skarpą linii energetycznych.

Od zawartości raportów zależą dalsze decyzje urzędników z Wałbrzycha. Jeżeli badania jednoznacznie potwierdzą istnienie pociągu, to kolejnym etapem będą odwierty w skarpie kryjącej skarb.

Według mediów w okolicach Wałbrzycha miałby się znajdować ukryty pociąg z II wojny światowej. Pojawiły się spekulacje, że może chodzić o celowo zasypany tam pociąg ze złotem i innymi kosztownościami wywiezionymi pod koniec wojny z Wrocławia. Nigdy nie odnaleziono zawartości ani samego pociągu.

Generalny konserwator zabytków, wiceminister kultury Piotr Żuchowski wyrażał w sierpniu przekonanie, że "złoty pociąg" istnieje "na ponad 99 procent". Jednak zdaniem niektórych znawców tematu "złoty pociąg"  to tylko legenda.

Bartek Paulus

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy