Reklama

Reklama

Referendum ws. Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

Kidawa-Błońska: Psujemy system polityczny

Trzeba zająć się wyborami parlamentarnymi i dbaniem o system demokratyczny, a nie ściganiem się w dodawaniu pytań do referendum - powiedziała marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska w sobotę w Stężycy (Lubelskie). Jej zdaniem psuje to system polityczny.

- Ja bym nie chciała, żebyśmy robili referendum za referendum. Prezydent Komorowski przygotowując referendum włożył do niego pytania, tematy, którymi zajmowali się jego kontrkandydaci, natomiast prezydent Duda wybrał pytania dotyczące programu wyborczego jednej partii politycznej. My psujemy system polityczny, system demokratyczny w Polsce, i chciałabym żebyśmy zajęli się wyborami parlamentarnymi, dbaniem o demokrację, a nie ściganiem się, kto i ile pytań doda jeszcze do tego referendum, bo za chwilę Polacy nie będą w ogóle wiedzieli, o co nam chodzi - powiedziała Kidawa-Błońska dziennikarzom.

Zapytana o to, czy rozważany jest scenariusz, aby to Sejm zarządził referendum z dodatkowymi pytaniami, skoro premier Ewa Kopacz zwróciła się do prezydenta Dudy o dopisanie pytań - Kidawa-Błońska odpowiedziała, że "oczywiście jest taka możliwość i na pewno będziemy to analizować".

Reklama

- Tylko my w tej chwili jesteśmy na etapie psucia demokracji w Polsce i nagle referendum, ilość pytań referendalnych staje się elementem kampanii wyborczej, a przecież nie o to chodzi. Pytania zadajemy w sprawach ważnych dla kraju, ustrojowych, tak jak kiedyś pytaliśmy się o konstytucję, jak pytaliśmy się o to, czy chcemy być członkiem Unii Europejskiej. To były istotne dla całego kraju pytania, aby parlament miał takie wzmocnienie od obywateli w podejmowaniu takich decyzji. A teraz za chwilkę będziemy się pytali o kolor wody w kranie i różne rzeczy. Doprowadzamy demokrację do absurdu - dodała Kidawa-Błońska.          

Na pytanie jak senatorowie PO zagłosują w kwestii wniosku o referendum prezydenta Dudy, Kidawa-Błońska odpowiedziała, że "na pewno będą dyskutować". - Te pytania są nieprecyzyjne (...) tak naprawdę nie dają odpowiedzi, moim zdaniem, nie będziemy wiedzieli jak myślą Polacy. Są nieprecyzyjne, bardzo szerokie i nie dotyczą tego, czego powinny dotyczyć referenda, czyli spraw ogólnoustrojowych dla naszego państwa - powiedziała.

- Senat będzie musiał się zmierzyć z materią tych pytań i będzie musiał odpowiedzieć na pytania - o których mówił marszałek Borusewicz - jak zorganizować to referendum. Nie zazdroszczę kolegom senatorom - powiedziała.

Komentując pytanie o obniżenie wieku emerytalnego podkreśliła, że należy uświadomić ludzi o skutkach tego. - Ludzie podejmując taką decyzję, odpowiadając na to pytanie, muszą wiedzieć, czym to będzie skutkowało, bo zadawanie pytań, "czy chcecie być piękni i bogaci", no to są pytania wspaniałe, wiemy jak ludzie odpowiedzą, a nie możemy tego wszystkim zapewnić - powiedziała.

Pytanie o prywatyzację Lasów Państwowych - mówiła - "to jest jakaś fobia Prawa i Sprawiedliwości". - Odkąd jestem w polityce nie słyszałam ani jednego polityka, ani jednej osoby, która by mówiła, że chce prywatyzować Lasy Państwowe - zaznaczyła Kidawa-Błońska.

Według marszałek Sejmu obniżenie wieku rozpoczęcia edukacji - czego dotyczy kolejne pytanie referendalne - obniży szanse polskich dzieci w stosunku do rówieśników w Europie.

- Proponowałabym spojrzeć na mapę, w jakim wieku dzieci rozpoczynają naukę w Europie. My jesteśmy ambitni, chcemy, aby nasze dzieci miały takie same szanse rozwoju jak dzieci w wysokorozwiniętych krajach europejskich. Ja nie chciałabym, żebyśmy byli w ogonie i zaczynali tę edukację dużo później. Wcześniejsze rozpoczęcie edukacji to jest także szansa dla dzieci z różnych ośrodków, dla rodzin, które nie mają tyle czasu, żeby poświęcić go swoim dzieciom. Dziwię się, że w referendum chcemy ograniczać szanse rozwoju polskich dzieci - powiedziała Kidawa-Błońska.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy