Reklama

Reklama

Proces Katarzyny W.

"Proces Katarzyny W. to nie serial telewizyjny"

Czy domagający się jawności procesu Katarzyny W. chcą tylko informacji, czy też zaspokojenia ciekawości i traktują ten proces jak serial TV? - zastanawia się na łamach "Gazety Wyborczej" mec. Arkadiusz Ludwiczek.

Obrońca Katarzyny W. mówi, że taka myśl pojawiła się, gdy na pierwszej rozprawie mijał rząd kamer i statywów.

Adwokat obawia się, że kamery mogłyby utrudnić sądowi dotarcie do prawdy obiektywnej. "Mogłoby się zdarzyć, że świadkowie myśleliby głównie o tym, jak wypadną w TV, a emocje by rosły" - ocenia.

"Na szczęście sąd wyłączył jawność rejestrowania i choćby z tego powodu będzie spokojniej. Zostaną tylko dziennikarze notujący" - mówi.

Zobacz raport: "Śmierć Magdy z Sosnowca"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje