Reklama

Reklama

Zdzisław Krasnodębski: To nas powinno niepokoić najbardziej

- To, co nas powinno niepokoić najbardziej, to to, że zarówno wcześniejsze wypowiedzi prezydenta Joe Bidena, jak i te, które padły po jego przyjeździe do Europy, wskazują na dziwną identyfikację Europy z niektórymi tylko państwami Europy - powiedział w rozmowie z Interią europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski. - Nie można uprawiać polityki europejskiej ignorując Polskę - dodał.

We wtorek odbyło się wyjazdowe posiedzenie klubu PiS. Po spotkaniu Ryszard Terlecki przyznał, że partia przygotowuje się do restrukturyzacji struktur. Na czym ma to polegać?

- Chodzi o to, by usprawnić zarządzanie partią, by centrum mogło sprawniej zarządzać w regionach – powiedział Zdzisław Krasnodębski i dodał: - Na poziomie województw powstaną struktury, które będą umożliwiały szybsze realizowanie polityki partii.

- Polityka to rywalizacja i ona toczy się także w obrębie partii, zwłaszcza na lokalnym poziomie i czasem jest to kontrproduktywne – tłumaczył europoseł.

Reklama

"Poważne rozbieżności" między koalicjantami

Pytany o przemówienie Jarosława Kaczyńskiego podczas wyjazdowego posiedzenia PiS, które według doniesień medialnych miało być "koncyliacyjne" wobec koalicjantów, Krasnodębski powiedział: - Prezes PiS jest znany jako polityk koncyliacyjny (…) Zawsze podziwiałem cierpliwość prezesa, także w stosunku do opozycji (…). Polityka to liczenie się z rzeczywistością, to podejmowanie trudnych decyzji, ale też dbanie o większość parlamentarną.

Krasnodębski przyznał, że istnieją "poważne rozbieżności" między koalicjantami, ale "dzięki talentom przywódcy PiS i jego koncyliacyjnemu charakterowi udaje się utrzymać większość".

- Jest cel nadrzędny (…) Można być krytycznym wobec rządów Zjednoczonej Prawicy, czasem także ta krytyka może być w szeregach koalicjantów, ale nawet nasi koalicjanci, jak spojrzą na alternatywę, to robi im się przykro, bo poważnej alternatywy nie ma – mówił europoseł PiS.

Przyznał też, że ewentualny powrót Donalda Tuska nie budzi w nim niepokoju. - Nie sądzę, by to mogło wzmocnić Platformę, a tylko to by mnie martwiło – stwierdził.

"Przysporzyło nam to dużo kłopotu"

Komentując spór Polski z Czechami o kopalnię Turów Zdzisław Krasnodębski przyznał: - Stało się niedobrze, że doszło do aż takiego konfliktu (…) To nam przysporzyło dużo kłopotu (…) Należało negocjować przed podaniem nas do TSUE.

Czyja to wina, że nie udało się wcześniej osiągnąć porozumienia? - Nie byłem przy rozmowach, więc nie wiem. Być może wina jest – jak to zwykle bywa – po obu stronach. Mogę tylko zacytować jednego z czeskich kolegów, który uważał, że wina była po czeskiej stronie i to nawet nie tych, którzy są bezpośrednio uwikłani w spór, ale jego zdaniem, to element gry politycznej premiera Czech – tłumaczył Krasnodębski.

"To nas powinno niepokoić najbardziej"

Europoseł PiS odniósł się także do wizyty w Europie prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena. - Z jednej strony wszyscy się cieszą, że nastąpiło ożywienie stosunków z USA, ale z drugiej zostają te same nierozwiązane kwestie (…) Jednocześnie następuje zmiana nastawienia amerykańskiego, która może być dla nas korzystna, tzn. USA przystąpiły do europejskiego programu PESCO – mówił europoseł.

Zapytany, czy Joe Biden próbuje przeciągnąć UE na swoją stronę w konflikcie z Chinami, Krasnodębski odparł: - Niewątpliwie. Tylko pytanie, czy Europa da się przeciągnąć? To jeden z punktów, który dzieli. UE jest krytyczna wobec Chin, ale nie aż tak jak USA.

- To, co nas powinno niepokoić najbardziej, to to, że zarówno wcześniejsze wypowiedzi prezydenta Bidena, jak i te, które padły po jego przyjeździe do Europy, wskazują na dziwną identyfikację Europy z niektórymi tylko państwami Europy. (…) Nie można uprawiać polityki europejskiej ignorując Polskę – podkreślił polityk.

Odnosząc się do relacji między USA i Rosja Zdzisław Krasnodębski przypomniał: - Każdy prezydent USA zaczynał od resetu z Rosją i za każdym razem kończyło się tak samo – wielkim rozczarowaniem. I tak samo będzie tym razem - dodał.

Impas i chaos?

Zdzisław Krasnodębski jest obserwatorem z ramienia frakcji EKR przy Konferencji w sprawie przyszłości Europy. Co udało mu się zaobserwować do tej pory? - Impas i chaos w organizacji tego przedsięwzięcia, choć teoretycznie to dobry pomysł, by włączyć  obywateli i wysłuchać ich głosu w sprawach ważnych dla UE.

- Niektórzy chcieliby, by sesja plenarna Konferencji sformułowała wytyczne dla polityków i krajów europejskich, które by zmierzały do jeszcze większej centralizacji UE. My zdecydowanie byśmy tego nie chcieli (…) EKR opowiada się za UE, która respektuje prawa państw członkowskich, która zachowuje charakter UE z Traktatu Lizbońskiego – mówił Zdzisław Krasnodębski odnosząc się do merytorycznego celu Konferencji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL