Reklama

Reklama

Zdzisław Krasnodębski: To droga do zniszczenia Unii Europejskiej

- Konferencja w sprawie przyszłości Europy nie była debatą obywateli, ale wydarzeniem sterowanym politycznie. Dlatego frakcja EKR się z niego wycofała - ocenił w programie "Studio Europa" europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski. - Zupełnie się z tym nie zgadzam, a nad decyzją EKR ubolewam - odpowiedział Helmut Scholz z niemieckiej Die Linke.

Głównym tematem kolejnego odcinka programu "Studio Europa" była zakończona w maju Konferencja w sprawie przyszłości Europy. To ogólnounijne wydarzenie zgromadziło obywateli, ekspertów i polityków z krajów Wspólnoty wokół pytania, w jakim kierunku powinna zmienić się Unia Europejska.

W maju Konferencja przedstawiła raport końcowy, w którym znalazły się najważniejsze zalecenia. Unijne instytucje (Parlament, Komisja i Rada) jeszcze przed startem wydarzenia zobowiązały się, że płynące z niego wnioski znajdą odzwierciedlenie w nowych unijnych projektach, rozporządzeniach, a nawet mogą rozpocząć proces zmiany unijnych traktatów.

Tymczasem frakcja EKR, do której należy PiS, pod sam koniec wydarzenia wycofała się z prac Konferencji. Obaj goście programu, czyli europoseł Prawa i Sprawiedliwości Zdzisław Krasnodębski oraz europoseł Helmut Scholz z niemieckiej lewicowej partii Die Linke, zasiadali w delegacji Parlamentu Europejskiego na Konferencję, w Studio Europa ocenili projekt.

Reklama

Krasnodębski: Konferencja się nie udała

- Konferencja się nie udała. Nie spełniła obietnicy bycia autentyczną debatą obywateli. Była sterowana, a wręcz nadzorowana politycznie - oświadczył Zdzisław Krasnodębski.

Polityk PiS tłumaczył także, dlaczego partia Jarosława Kaczyńskiego wycofała się z uczestnictwa w Konferencji. - W ostatniej fazie rekomendacje obywateli zostały poddane daleko idącym modyfikacjom politycznym. I dlatego, żeby nie legitymizować tego przedsięwzięcia, postanowiliśmy się wycofać - tłumaczył.

Scholz: Ubolewam nad decyzją EKR i PiS

Z krytyczną oceną Konferencji oraz zarzutami o jej upolitycznienie nie zgodził się Helmut Scholz. - W Konferencji wzięli udział losowo wybrani obywatele 27 krajów członkowskich. Jej postępy można było śledzić w internecie - przypomniał.

Niemiecki polityk negatywnie ocenił też decyzję EKR o wycofaniu się z wydarzenia. - Ubolewam nad nią. Głosy krytyczne konserwatystów też powinny mieć swoje miejsce w Konferencji. Przecież Europa jest różnorodna - podkreślił Scholz.

W odpowiedzi Krasnodębski powiedział, że jego grupa składała wiele poprawek w trakcie Konferencji. - Tylko wszystkie nasze poprawki były odrzucane - zaznaczył.

Europoseł PiS zwracał także uwagę na liczne - jego zdaniem - dowody niereprezentatywności Konferencji. Zauważył jednak, że z wydarzenia można wyciągnąć jeden wniosek. - Jak w przyszłości zrobić tak, by tego rodzaju debata rzeczywiście stała się autentyczna - podsumował.

Scholz: Zasada jednomyślności w Unii Europejskiej wymaga zmiany

Politycy odnieśli się także do kwestii zasady jednomyślności, która obowiązuje w kluczowych głosowaniach Rady Unii Europejskiej. W trakcie Konferencji pojawiły się głosy, że w niektórych z nich mogłaby decydować większość kwalifikowana.

- To jest dosyć trudna kwestia, ponieważ zasada jednomyślności jest ugruntowana w traktatach - mówił Helmut Scholz i dodał: - Ja osobiście życzyłbym sobie jakieś zmiany, ale trzeba dokładnie się przyjrzeć, w jakich obszarach to mogłoby się stać.

Krasnodębski: Jednomyślność to bezpiecznik

Za bezwzględnym utrzymaniem reguły jednomyślności opowiedział się natomiast polityk PiS: - Gdyby od niej odejść, to polityka europejska byłaby decydowana na zasadzie większości. Jednomyślność to jest bezpiecznik, który w sprawach strategicznych umożliwia państwom zabranie głosu wtedy, kiedy ich żywotne interesy i bezpieczeństwo są zagrożone.

Europoseł Krasnodębski zauważył również, że koniec Konferencji odbywał się w cieniu wojny w Ukrainie, co zmieniło percepcję obywateli odnośnie bezpieczeństwa w Europie. - Przedtem znaczna część obywateli żyła w iluzji, że jesteśmy bezpieczni. Teraz widzimy, że kiedy bezpieczeństwo jest zagrożone, poszczególne państwa podejmują własne decyzje - stwierdził polityk.

Postulaty Konferencji trafią do kosza?

Unijni politycy ocenili również to, czy postulaty Konferencji mają realne szanse na realizację. Tym bardziej, że 13 państw członkowskich, w tym Polska, Czechy, Dania czy Finlandia, we wspólnym dokumencie sprzeciwiło się planom "pochopnej" zmiany traktatu unijnego.

Zdaniem posła Scholza sprzeciw ten nie oznacza jednak automatycznie, że zalecenia wypracowane podczas Konferencji trafią do kosza. - Na posiedzeniu zamykającym wydarzenie Parlament Europejski i Komisja zapewniły, że propozycje Konferencji zostaną poddane weryfikacji i przekazane do dalszych prac. Jeśli rekomendacje trafią to realizacji, to chciałbym zobaczyć, który z krajów europejskich faktycznie odstąpi od udziału w tych pracach - mówił niemiecki eurodeputowany.

Krasnodębski: To droga do zniszczenia Unii Europejskiej

Inaczej widzi to polski polityk. - Gdybym ja miał decydować, co zrobić z tymi konkluzjami to powiedziałbym: "nic". Rzeczywiście debata obywateli jest potrzebna, ale powinniśmy się zastanowić, jak w przyszłości zorganizować ją lepiej - powiedział Zdzisław Krasnodębski.

Polityk dodał, że jego zdaniem nie powinno się zmieniać traktatów unijnych, bo to "droga do zniszczenia Unii". - To, co powinniśmy zrobić to zastanowić się ewentualnie nad protokołem, który wyraźnie określi granice kompetencji Unii i granice kompetencji państw członkowskich - skwitował polski europarlamentarzysta.

Agnieszka Waś-Turecka (Interia Wydarzenia), Jowita Kiwnik Pargana (DW)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy