Reklama

Reklama

Wspólny program szczepień. Komisja Europejska w ogniu krytyki

Państwa Unii Europejskiej kupują szczepionki przeciwko COVID-19 w ramach wspólnego programu. Preparaty dostarczane są jednak wolniej, niż pierwotnie planowano. W Europie narasta krytyka wobec działań Komisji Europejskiej w tym zakresie, a niektóre państwa składają już własne zamówienia, poza programem UE.

Od początku roku narasta krytyka wspólnego unijnego programu zakupu szczepionek przeciwko COVID-19. W styczniu najpierw Pfizer, później AstraZeneca poinformowały o czasowym zmniejszeniu planowanych dostaw do Unii Europejskiej z powodu niewystarczających mocy produkcyjnych.

Szczepimy znacznie wolniej niż USA i Wielka Brytania

Reklama

Komisja Europejska jest krytykowana za powolne tempo dostaw preparatów do krajów Wspólnoty, wskutek czego akcja szczepień w Unii przebiega wolniej niż w USA czy Wielkiej Brytanii. 

W Wielkiej Brytanii co najmniej jedną dawkę szczepionki otrzymało już 17,7 proc. ludności, w USA - blisko 9,5 proc., w będących liderem rankingu Zjednoczonych Emiratach Arabskich - ponad 41 proc. Tak przynajmniej wynika z zestawienia portalu Our World in Data. Dla całej UE współczynnik ten wynosi 2,65 proc., dla Polski - 3,19 proc.

"Ktoś powinien ponieść konsekwencje"

- Nadchodzi czas, gdy KE będzie musiała odpowiedzieć na pytania dotyczące szczepień. Jeśli zapisy w umowach są dobre, to należałoby sądzić się z firmą, która nie realizuje kontraktu, a jeśli w kontraktach są gorsze zapisy, niż wynegocjowali sobie np. Brytyjczycy, to ktoś powinien ponieść za to konsekwencje - mówił w zeszłym tygodniu jeden z dyplomatów państw UE. "To wina przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen" - zatytułował swój opisujący "chaos" w europejskiej kampanii szczepień artykuł portal Politico.

- W zeszłym roku skupiliśmy się na potrzebie stworzenia szczepionki, ale może jednocześnie powinniśmy byli skoncentrować się bardziej na problemach związanych z ich masową produkcją. Nie doceniliśmy ich - powiedziała von der Leyen w wywiadzie dla włoskiego dziennika "La Stampa" w ubiegłym tygodniu. Odniosła się w ten sposób pośrednio do wymierzonej w jej osobę krytyki.

Wspólny program szczepień w UE

Jeszcze w 2020 r. wszystkie państwa UE przystąpiły do wspólnego programu zakupu szczepionek przeciwko COVID-19 koordynowanego przez KE. Komisja negocjuje w imieniu państw członkowskich umowy na zakup i dostawę preparatów. Dotychczas zakontraktowano dostawy 2,3 mld dawek u sześciu producentów. UE podkreśla, że w ten sposób udaje się wynegocjować niższe stawki dla wszystkich krajów Wspólnoty, a preparaty są sprawiedliwie rozdzielane między państwa członkowskie, proporcjonalnie do liczby ich ludności.

Szczepionki są dopuszczane do obrotu na terenie całej UE przez KE po uzyskaniu pozytywnej opinii Europejskiej Agencji Leków (EMA). EMA sprawdza bezpieczeństwo i skuteczność preparatów i warunkowo dopuszcza je do obrotu, gdy wszelkie badania wskazują, że korzyści płynące z szczepień konkretną substancją przewyższają związane z nią ryzyka. Obecnie w UE można używać szczepionek Pfizera/BioNTechu, Moderny i AstraZeneca.

Węgry i Niemcy składają własne zamówienia

Władze Węgier dopuściły w styczniu do użytku na terenie tego państwa rosyjską szczepionkę Sputnik V i preparat produkcji chińskiej firmy Sinopharm. Poinformowały też o zakontraktowaniu milionów dawek obu substancji. Obie szczepionki nie wchodzą w skład unijnego programu wspólnych zakupów. To pierwszy kraj Wspólnoty, który samodzielnie dopuścił do stosowania na swoim rynku i zakupił szczepionki, które nie zostały zakwalifikowane do obrotu w całej UE, a KE nie zawarła wstępnej umowy w sprawie ich nabycia dla wszystkich krajów członkowskich. Przedstawiciele węgierskiego rządu deklarowali, że oddzielne umowy wynikają z chęci przyspieszenia szczepień oraz z opóźnień w dostawach substancji kupionych w ramach europejskiego programu.

- Państwa członkowskie mogą zacząć negocjacje, a nawet podpisać kontrakty z producentami szczepionek, których nie obejmuje nasza strategia szczepień - skomentował działania Węgier rzecznik KE ds. zdrowia Sefan De Keersmaecker. Przypomniał jednak, że kraje UE nie mogą równolegle prowadzić rozmów z producentami szczepionek, którzy podpisali lub negocjują kontrakty z KE. Zaznaczył również, że szczepionki autoryzowane poza EMA, przez pojedynczy kraj Wspólnoty, nie są automatycznie dopuszczone do użytku w innych krajach Unii.

Z dokumentów niemieckiego ministerstwa zdrowia i informacji ujawnionych przez anonimowego urzędnika wynika, że na przełomie sierpnia i września 2020 r. rząd Niemiec podpisał wstępne umowy w sprawie dostaw szczepionek z niemieckimi firmami CureVac (20 mln dawek) i BioNTech (30 mln dawek). Obie szczepionki należą do unijnego programu wspólnych zakupów, jednak samodzielne umowy z niemieckim rządem zostały podpisane jeszcze przed końcowymi ustaleniami z KE - zaznaczyła agencja Reutera. Według urzędnika, na którego powoływała się agencja, niemieckie umowy zakładają, że szczepionki zostaną dostarczone dopiero po wywiązaniu się CureVac i BioNTech ze zobowiązań wynikających z kontraktów z KE.

Wstępne rozmowy w sprawie rosyjskiej szczepionki

12 stycznia KE poinformowała, że EMA prowadzi wstępne rozmowy z producentem szczepionki Sputnik V, ale firma nie zdecydowała się jeszcze złożyć wniosku o dopuszczenie preparatu na unijny rynek.

Kanclerz Austrii Sebastian Kurz powiedział w opublikowanym w niedzielę wywiadzie, że Austria jest gotowa umożliwić produkcję chińskich i rosyjskich szczepionek w zakładach farmaceutycznych na swoim terytorium, jeśli substancje uzyskają aprobatę EMA. - Chodzi o to, by jak najszybciej zwiększyć podaż bezpiecznej szczepionki w UE, niezależnie od tego przez jaki kraj została opracowana - wyjaśnił.

Na początku lutego dyrektor bułgarskiego Instytutu Chorób Zakaźnych i Parazytologii prof. Todor Kantardżiew zapowiedział, że Bułgaria może kupić rosyjskie i chińskie szczepionki, jeżeli zostaną one dopuszczone do obrotu w UE.

Kiedy kolejne preparaty?

W ramach unijnego programu zakontraktowano dostawy szczepionek firm: Pfizer/BioNTech, Moderna, AstraZeneca, Johnson&Johnson, CureVac i Sanofi. Dostawy od trzech ostatnich firm rozpoczną się, gdy EMA potwierdzi ich bezpieczeństwo i skuteczność. KE prowadzi również rozmowy z koncernami Novavax i Valneva. EMA na bieżąco ocenia wyniki badań szczepionek Johnson&Johnson i Novavax, co przyspieszy ich ostateczne zatwierdzenie.

Według von der Leyen pierwszych dostaw preparatu Johnson & Johnson można się spodziewać na początku kwietnia, a CureVac w drugim kwartale. W grudniu 2020 r. francuski koncern Sanofi ogłosił, że rozwijana przez niego szczepionka będzie dostępna dopiero pod koniec 2021 r.

W całej UE do niedzieli podano 16,96 mln dawek szczepionek przeciwko COVID-19 - informuje Our World in Data. Według danych Ministerstwa Zdrowia z poniedziałku w Polsce zaaplikowano 1,65 mln dawek. 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy