Reklama

Reklama

"Studio Europa". Biedroń: Sankcje bolą Łukaszenkę. Zimniok: Nic nie dają

- Sankcje nic nie dają, po obu stronach są tylko przegrani - powiedział w programie "Studio Europa" niemiecki europoseł Bernhard Zimniok z Alternatywy dla Niemiec (AfD). - Sankcje obliczone są tak, by najbardziej zaboleć. I na pewno bolą Łukaszenkę - odpowiedział mu europoseł Robert Biedroń z Lewicy.

Europosłowie Robert Biedroń (Lewica) i Bernhard Zimniok (AfD) byli gośćmi programu "Studio Europa" realizowanego wspólnie przez redakcje Interii i Deutsche Welle. Rozmowę prowadziły Agnieszka Was-Turecka (Interia) i Jowita Kiwnik Pargana (Deutsche Welle).

Sankcje na Białoruś. Pomogą w deeskalacji kryzysu?

Politycy komentowali m.in. sytuację na granicy polsko-białoruskiej i niedawną decyzję unijnych ministrów spraw zagranicznych o zaostrzeniu sankcji wobec reżimu Łukaszenki. Objętych nimi zostanie około 30 podmiotów (osób, instytucji, firm) bezpośrednio związanych z przerzutem migrantów na zewnętrzną granicę UE.

Reklama

- Kolejne sankcje na pewno bolą Łukaszenkę. Obliczone są tak, by najbardziej zaboleć - uważa Robert Biedroń - Ale sankcje to nie wszystko. By dziś rozwiązać ten kryzys potrzebne jest określenie nowej strategii na rzecz wsparcia demokratyzacji Białorusi. I to powinno być m.in. wsparcie finansowe opozycji białoruskiej.

Wiary w skuteczność sankcji nie podziela Bernhard Zimniok. - Sankcje w historii jeszcze nigdy nie rozwiązały żadnego problemu. Dziś chodzi o to, by powstrzymać napływ migrantów do Białorusi. To jest pierwszy krok.

Granica z Białorusią. Zimniok: Chciałbym oficjalnie wesprzeć polski rząd

Niemiecki polityk skrytykował też niedawną propozycję władz Monachium, które zadeklarowały chęć przyjęcia migrantów z polsko-białoruskiej granicy. Pomoc w ich transporcie publicznie zaoferował Łukaszenka, który powiedział, że Białoruś może przewieźć koczujących ludzi samolotami do stolicy Bawarii.  

- To by do niczego nie doprowadziło. Nie byłoby żadnym modelem działania na przyszłość. Tu musimy wysłać jasny sygnał z Europy: nie będziemy akceptowali nielegalnej emigracji  - podkreślił Zimniok.

Zdaniem posła AfD emigranci to jest problem Łukaszenki i on powinien się nim zająć. - Czy ze strony Mińska istnieje jakiekolwiek niebezpieczeństwo dla tych ludzi? Oni zostali zaproszeni przez Białoruś, w związku z tym niech tam zostaną. Ja chciałbym oficjalnie wesprzeć polski rząd i powiedzieć, że rozwiążemy ten problem na granicy tylko w taki sposób, że ci migranci nie wejdą na europejską ziemię. Kropka - skomentował Zimniok.

Biedroń: Takie słowa w kontekście Polski?

Na te słowa ostro zareagował Robert Biedroń: - Niemiec mówiący takie słowa w kontekście Polski to zawsze brzmi bardzo źle i przypomina najbardziej brunatne i dramatyczne sceny z historii naszego społeczeństwa. Ten egoizm, który prezentuje pan poseł w swoich oświadczeniach politycznych, dla mnie jako Polaka pamiętającego historię, brzmi bardzo dramatycznie.

- Ja reprezentuję moich wyborców i uważam, że to ich przede wszystkim powinienem chronić. A tą polityką otwartych granic tego nie robimy. Jestem atakowany ponieważ wstawiam się za narodami Europy - bronił się niemiecki polityk. Jego zdaniem Unii Europejskiej za często wydaje się, że powinna być "moralnym przykładem dla całego świata". - A musimy przede wszystkim chronić narody Europy i to jest mój cel - skwitował Zimniok.

Zimniok: Z migrantami Polska może poradzić sobie sama

Europosłowie dyskutowali też o sposobach rozwiązania kryzysu na granicy z Białorusią.

- W tej chwili mamy 3-4 tysiące migrantów na granicy i z nimi Polska może poradzić sobie sama przy pomocy wojska i policji - uspokajał niemiecki europoseł.

Jego zdaniem UE musi wspierać Polskę  - najlepiej finansowo - w uszczelnianiu granic, by upewnić się, że w przyszłości takie zagrożenie już się nie pojawi.

Biedroń: Potrzebna solidarność unijna

- Dziś potrzebna jest solidarność unijna i cieszę się, że poseł Zimniok to dostrzega - odpowiedział Robert Biedroń.

Polski polityk uważa jednak, że UE nie powinna skupiać się jedynie na uszczelnianiu granic, ale także na zapewnieniu, że wobec migrantów przekraczających granice będą stosowane przepisy prawa międzynarodowego.

- Kolega mówi, że trzeba się izolować, ale przypomnę, że nie byłoby mnie dziś w Parlamencie Europejskim (...) gdyby mur, który powstał na terenie Berlina (...), nie runął. Gdybyśmy nie zrozumieli, że mury nie są rozwiązaniem - podkreślił Biedroń.

Granica polsko-białoruska. "Klucz do rozwiązania leży na Kremlu"

Europosłowie skomentowali także doniesienia, że swój udział w kryzysie na granicy polsko-białoruskiej może mieć Rosja.

- Klucz do rozwiązania (kryzysu na granicy - przyp. red.) leży na Kremlu. Putin nie ukrywa, że traktuje takie kraje jak Białoruś, Ukraina i prawdopodobnie kraje nadbałtyckie jako swoją strefę wpływów - mówił europoseł Lewicy.

Polski polityk uważa, że kryzys na Białorusi oraz koncentracja wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą grożą stabilności UE. - Nie będzie bezpiecznej Unii Europejskiej bez stabilizacji na Ukrainie i Białorusi. Dlatego dyplomacja unijna musi zrobić wszystko, żeby wspierać te kraje w samostanowieniu i demokratyzacji. Dzisiaj wolność naszych braci i sióstr na Białorusi i Ukrainie, to w przyszłości także kwestia naszej wolności w Polsce, w Niemczech czy w całej UE - uważa Biedroń.

Zdaniem Bernharda Zimnioka polski eurodeputowany przesadza mówiąc o zagrożeniach ze strony Rosji. - Mój kolega rozszerza ten scenariusz za daleko. Ja jestem porucznikiem wojskowym i postrzegam obecne działania jako potrząsanie szabelkami.

Robert Biedroń widzi to mniej optymistycznie: - Polska już była w rosyjskiej strefie wpływów i to się dla nas źle skończyło.

Agnieszka Waś-Turecka (Interia), Jowita Kiwnik Pargana (Deutsche Welle)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne