Reklama

Reklama

Paszporty covidowe przepustką do restauracji? Magdalena Adamowicz: Zdecydowanie tak

- Nie zgadzam się z takim PR-owym podejściem rządzących, którzy w kontekście szczepień mówią, że nie będą niczego narzucać, bo przecież w Polsce mamy cały kalendarz obowiązkowych szczepień dla dzieci i młodzieży - mówi w rozmowie z Interią europosłanka Magdalena Adamowicz. - Ostatnio sama miałam COVID-19 i dzięki temu, że byłam zaszczepiona, przeszłam tę chorobę bardzo łagodnie - dodaje. Pytana, czy Donald Tusk jest liderem opozycji, odparła m.in.: - Mamy jeszcze dwa lata i ważne jest, by angażować nowych ludzi do polityki i oddawać pewne pole społeczeństwu obywatelskiemu.

Magdalena Adamowicz opowiedziała się za stworzeniem jednej opozycyjnej listy wyborczej na nadchodzące wybory parlamentarne w 2023 roku. - Trzeba spojrzeć na mechanizmy, które występują w krajach, gdzie rozszerzają się rządy autorytarne i populistyczne. Z tego typu rządami może wygrać tylko zjednoczona opozycja - powiedziała europosłanka i jako przykład podała Węgry, gdzie opozycja zjednoczyła się wokół kandydata na premiera Petera Marki-Zay’a.

Donald Tusk liderem zjednoczonej opozycji?

- Wierzę, że Polacy są mądrym narodem, zmęczonym rządami PiS i będą potrafili dla dobra wspólnego się zjednoczyć - mówiła Adamowicz - Wierzę w zbiorową mądrość narodu i to, że osoby, które będą liderami, będą potrafiły zrezygnować ze swoich partykularnych interesów i ambicji.

Reklama

Europosłanka nie wskazała konkretnej osoby, która mogłaby być liderem zjednoczonej opozycji. - Do wyborów mamy jeszcze dwa lata, a sytuacja jest bardzo dynamiczna. Dodatkowo PiS zapowiada nową ordynację wyborczą, czym zapewne zdecydowanie utrudni działalność opozycji - przypomniała Adamowicz.

Zapytana konkretnie o to, czy liderem zjednoczonej opozycji miałby być Donald Tusk, odpowiedziała: - Nie możemy tego wykluczyć. Powroty w polityce się zdarzają. Ale mamy jeszcze dwa lata i ważne jest, by angażować nowych ludzi do polityki i oddawać pewne pole społeczeństwu obywatelskiemu.

Paszporty covidowe i obowiązkowe szczepienia

Komentując ogłoszony przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego planowany zestaw nowych obostrzeń Adamowicz stwierdziła, że są one "spóźnione, ale dobrze, że w ogóle są".

- W związku z moją pracą europosła dużo podróżuję do Brukseli i Strasburga. Tam już od wielu miesięcy nie wejdzie się do żadnego obiektu publicznego nie okazując tzw. paszportu covidowego. Nie jest to wielka uciążliwość, nie wywołuje kolejek przed restauracjami czy innymi obiektami, ale daje większe poczucie bezpieczeństwa - mówiła.

Zapytana, czy paszport covidowy powinien stanowić przepustkę do restauracji i innych obiektów publicznych w Polsce, odpowiedziała: - Tak, oczywiście, że byłabym za tym.

Magdalena Adamowicz: Niedawno przeszłam COVID-19

Komentując sytuację pandemiczną w Polsce i Europie Adamowicz przyznała, że niedawno sama przeszła COVID-19.

- Jestem kilka dni po tzw. samoizolacji. I dzięki temu, że byłam zaszczepiona, przeszłam tę chorobę bardzo łagodnie. Muszę powiedzieć, że szczepionka pewnie uratowała mi życie, bo ze statystyk wynika, że większość ludzi w moim wieku, która choruje, to są ludzie niezaszczepieni i bardzo często są w szpitalach i wielu z nich umiera - powiedziała europosłanka, która dopuszcza też możliwość wprowadzenia obowiązkowych szczepień.

- Przede wszystkim edukacja i przekonywanie. Ale jeśli to zawiedzie, to obowiązkowe szczepienia mogą być ostatnim etapem - uznała Adamowicz i dodała - Nie zgadzam się z takim PR-owym podejściem rządzących, którzy mówią, że nie będą niczego narzucać. Przecież mamy w Polsce cały kalendarz obowiązkowych szczepień dla dzieci i młodzieży.

- Polacy nie mają niczego takiego jak "gen sprzeciwu". Rządzący zaprzeczają sami sobie. Przecież na początku, gdy Polska jako pierwsza wprowadziła silny lockdown, to nie było żadnych buntów i protestów - przypomniała europosłanka.

"Jestem za federalizacją Unii Europejskiej"

Magdalena Adamowicz skomentowała także weekendowy zjazd liderów partii konserwatywnych z UE w Warszawie, który odbył się na zaproszenie PiS.

- W Warszawie mówiono o tzw. Europie ojczyzn. Ale to nie jest dobra koncepcja, bo sama współpraca gospodarcza nie wystarczy do pokonania tego, co dzieje się obecnie na świecie - mówiła i dodała, że sama jest zwolenniczką koncepcji federalizacji UE, czyli "pogłębiania współpracy".

Reklama

Reklama

Reklama