Reklama

Reklama

Europejska Agencja Leków o szczepionce AstraZeneca

- Na razie nie ma żadnych wskazań, by odnotowane zakrzepy krwi miały związek ze stosowaniem preparatu AstraZeneca - oświadczyła szefowa Europejskiej Agencji Leków Emer Cooke. Tymczasem stosowanie preparatu zawiesiło kilkanaście europejskich krajów. W poniedziałek uczyniły to m.in. Francja, Włochy i Niemcy. Dlatego EMA zdecydowała o zorganizowaniu konferencji na ten temat.

- Wiemy, że corocznie wiele tysięcy osób ma zakrzepy krwi wywołane różnymi przyczynami - przekazała Cooke w trakcie spotkania z mediami. - Liczba stanów zakrzepowo-zatorowych u zaszczepionych ludzi nie wydaje się wyższa, niż w przypadku całej populacji - argumentowała.

- Jeśli szczepione są miliony ludzi, to jest nieuchronne, że pojawiają się rzadkie i poważne incydenty chorób (...) po szczepieniu. Naszą rolą jest, aby zapewnić, że podejrzane reakcje są szybko analizowane, by odpowiedzieć na pytanie, czy to efekt uboczny szczepionki, czy koincydencja - oznajmiła.

Reklama

Jak zaznaczyła szefowa Europejskiej Agencji Leków, zyski płynące ze szczepienia preparatem AstraZeneca znacząco przewyższają ewentualne ryzyko związane z zaszczepieniem.

Cooke oświadczyła, że agencja przygląda się wszystkim szczepionkom i wywołanymi przez preparaty niepożądanymi odczynami poszczepiennymi. - Wygląda na to, że liczba przypadków jest podobna na całym świecie, ale to zostanie już ocenione przez agencję - powiedziała. 

Zapytana o decyzję państw, które zawiesiły stosowanie szczepionki AstraZeneca, Cooke odpowiedziała, że leży to w gestii rządów. - Decyzje te podejmowane są na poziomie narodowym - zaznaczyła, dodając, że Europejska Agencja Leków będzie koncentrowała się na naukowym sprawdzeniu preparatów i "przeanalizuje" każdy przypadek NOP. - Naszym zadaniem jest skupienie się na naukowych aspektach. Ustaleniu, czy istnieje przyczynowy związek między szczepieniem a wystąpieniem niepożądanych efektów - powiedziała.

Cooke skomentowała również możliwość związku niepożądanych odczynów poszczepiennych z jedną partią preparatu AstraZeneca.

- Otrzymując kolejne sygnały z Europy, widzimy, że to nie jest kwestia jednej partii szczepionki - oceniła. Zaznaczyła jednocześnie, ze ta hipoteza zostanie sprawdzona. Inną sprawdzaną hipotezą - dodała szefowa EMA - jest negatywny wpływ szczepionki na określone grupy populacji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje