Reklama

Reklama

Debata w Parlamencie Europejskim. Komentarze polityków. "Spektakl", "teatr polityczny", "krzykliwe hasła"

- To był spektakl przesłuchiwania, strofowania i pouczania premiera Polski. Na tym tracimy my wszyscy, nie tylko rząd PiS - ocenił w rozmowie z Interią Grzegorz Schetyna (KO). - Teatr polityczny, który dziś jest odgrywany, nie pomaga. Powinna być dyplomacja, a nie manifestacja w Parlamencie Europejskim - stwierdził z kolei prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Wystąpienia Morawieckiego bronią politycy obozu rządowego. - Premier w twardym wystąpieniu przedstawił argumenty pokazujące, że polski TK zrobił to, co dotychczas robiły inne trybunały - uważa wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego i debata ws. Polski w Parlamencie Europejskim wywołała duże emocje i falę komentarzy. Politycy opozycji ostro krytykują szefa rządu. 

Zobacz zapis naszej relacji na żywo z Parlamentu Europejskiego!

Schetyna: Wystąpienie premiera było pełne kłamstw i manipulacji

- Uważam, że wystąpienie premiera było fatalne. Potwierdziło ono wszystkie obawy Europy odnośnie tego, co dzieje się w Polsce. To wystąpienie było pełne półprawd i manipulacji. Pouczający, agresywny ton był niepotrzebny - to nie jest język, którym komunikuje się w Europie, tak nie zbudujemy relacji. Zamiast szukać partnerów w Europie, polski rząd szuka wrogów. To rażący polityczny błąd - ocenił w rozmowie z Interią były przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. 

Reklama

Jego zdaniem, był to "spektakl przesłuchiwania, strofowania i pouczania premiera Polski". - Na tym tracimy my wszyscy, nie tylko rząd PiS - zaznaczył. 

- W Europie bardzo rzadko używa się takiego języka jak dziś. Robi się to tylko wtedy, kiedy dyskusja dotyczy bardzo ważnych spraw. Problem z praworządnością i demokracją w Polsce za takie są uznawane. To nasz ogromny polityczny problem. Jesteśmy oceniani przez wspólnotę europejską jako kraj, który nie realizuje standardów europejskiej demokracji i praworządności - stwierdził Schetyna. 

Pytany o fundusze z KPO dla Polski w kontekście dzisiejszej debaty podkreśla, że "to nie jest kwestia pieniędzy". - To także kwestia naszej podmiotowości i skuteczności w polityce europejskiej. Debata nic nie zmienia. Mechanizm warunkowości będzie uruchomiony i wtedy te wszystkie argumenty wrócą. Co więcej, ta debata niczego nie kończy - ona tylko potwierdza stan, że Polska jest na marginesie polityki europejskiej. Jesteśmy pouczani przez większość grup politycznych PE - podsumował. 

Kosiniak-Kamysz: Gdzie są pieniądze z KPO?

Zdaniem prezesa PSL "ta debata była utwardzaniem własnego elektoratu PiS i przypodobaniem się Zbigniewowi Ziobrze". 

- Dziwię się, że premier Morawiecki, który tak często mówi o suwerenności, nie chciał debaty w polskim parlamencie, gdzie wygłosił tylko oświadczenie i nie pozwolił na dyskusję. Polskie sprawy powinniśmy rozstrzygać w polskim domu, jak to przekonywali kiedyś rządzący - ocenił w rozmowie z Interią. 

- Ja chciałbym zobaczyć efekty - gdzie są pieniądze z KPO? Na to pytanie premier nie odpowiada - uważa Kosiniak-Kamysz. Jak mówi, "teatr polityczny, który dziś jest odgrywany, nie pomaga". - Powinna być dyplomacja, nie manifestacja w Parlamencie Europejskim - przekonuje.

- Wierzę, że kiedyś dostaniemy pieniądze z KPO. Każdy dzień zwłoki to starty dla rolników, przedsiębiorców i wspólnot samorządowych - podsumował.

Prezes PSL, pytany o jednoznaczne wypowiedzi zachodnich polityków pod adresem Polski przyznał, że w PE "jest dużo więcej polityki, niż merytoryki".  

Kaleta: Fakty w Europie się nie liczą

- Premier w twardym wystąpieniu przedstawił argumenty pokazujące, że polski TK zrobił to, co dotychczas robiły inne trybunały. Ale niestety widać, że fakty dzisiaj w Europie się nie liczą i ta hipokryzja służy tylko temu, by osądzać Polskę wbrew prawu - ocenił z kolei wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta (Solidarna Polska). 

Jak zaznaczył, "krzykliwe hasła europejskich polityków nie mają żadnej wagi, bo są wbrew faktom". - Cała oś ataku na Polskę w obszarze praworządności dotyczy rzekomego upolitycznienia procesu wyboru sędziów. Z tym, że po zmianach sędziowie dalej mają decydujący głos, kto zostanie sędzią, a w Niemczech decydują o tym bezpośrednio politycy - mogą oni wnioskować o usunięcie sędziego z zawodu. Więc ta dyskusja w sferze faktów jest niewygodna dla Brukseli - dodał. 

Jego zdaniem wstrzymywanie unijnych środków dla Polski, "to bezprawny szantaż i precedens, który szkodzi integracji UE". - Polska jest tak mocno atakowana, bo stoi na przeszkodzie tym bezprawnym uzurpacjom, które mają przenieść środek ciężkości decyzyjności do gabinetów urzędników w Brukseli i Berlinie - uważa. 

- Musimy twardo bronić swojego interesu i suwerenności, co robił dziś premier Morawiecki - podsumował w rozmowie z Interią Kaleta. 

Fogiel: Pieniądze z KPO trafią do Polski

- Sama debata była w pewnym stopniu przewidywalna - ci, którym zależy na przyszłości UE, którzy widzą te próby centralizacji i stosowania podwójnych standardów, a które w dłuższej perspektywie mogą zaowocować rozsadzeniem Unii od środka, wspierali premiera Morawieckiego. Ci, którzy patrzą krótkowzrocznie i wykorzystują sytuację stricte politycznie, dalej atakowali polski rząd - ocenił wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. 

Podkreślił on, że "jakiekolwiek wstrzymanie pieniędzy z KPO dla Polski będzie nielegalne". 

- Jesteśmy przekonani, że te pieniądze do Polski trafią, ale oczywiście ci, którzy chcą łamać traktaty i działać w sposób sprzeczny z ideami UE, będą wzywać do łączenia kwestii wyroku TK ws. wyższości konstytucji nad prawem UE z pieniędzmi z KPO. To niedopuszczalne. Zdajemy sobie jednak sprawę - w przeciwieństwie do tych, którzy naiwnie uważają, że UE jest krainą wiecznej szczęśliwości zarządzaną przez kierujące się wyłącznie altruizmem byty - że polityka, interesy, odgrywają ogromną rolę w ramach UE - podsumował Fogiel. 

Reklama

Reklama

Reklama