Reklama

Reklama

Debata w europarlamencie. Tematem media w Polsce

W Parlamencie Europejskim trwa debata "Rządowe próby uciszenia wolnych mediów w Polsce, na Węgrzech i w Słowenii". - Media to nie tylko sektor gospodarki, ale i ważny filar demokracji i praworządności. Wolność prasy i pluralizm mediów mają kluczowe znaczenie dla demokracji - mówiła w jej trakcie wiceszefowa Komisji Europejskiej Viera Jourova. Głos zabrali również europosłowie z Polski. Robert Biedroń, w trakcie czasu przeznaczonego na wypowiedź, milczał. W ten sposób chciał zaprezentować sytuację niezależnych mediów w Polsce w przypadku wprowadzenia podatku od reklam.

Jak podkreśliła Jourova, niezależne media odgrywają kluczową rolę w pomaganiu obywatelom w podejmowaniu świadomych decyzji, zwalczaniu dezinformacji i manipulacji demokratyczną debatą.

Jourova wskazała, że niestety w ostatnich miesiącach doszło do "niepokojących wydarzeń".

- Pozwólcie, że wymienię niektóre z nich, które są tylko przykładami niepokojących trendów. Przede wszystkim na Węgrzech widzieliśmy, że niezależnemu Klubradio odmówiono odnowienia licencji z powodów, które wzbudzają obawy, i pozostaje ono poza anteną w oczekiwaniu na wynik nowej procedury. W Polsce projekt ustawy o podatku od reklam dotyczący mediów spowodował pojawienie się "czarnych ekranów" na znak protestu. Mówiłam o tym w Parlamencie (Europejskim), gdy się to stało. Ten projekt jest obecnie poddawany przeglądowi i oczekujemy, że głosy zgłaszające obawy wobec projektu zostaną odpowiednio uwzględnione - zaznaczyła.

Reklama

Wiceszefowa KE dodała, że w Słowenii "ciągłe próby podważenia trwałego finansowania i niezależności krajowej agencji prasowej oraz częste ataki słowne na dziennikarzy również budzą niepokój".

- W każdym z tych przypadków Komisja kontaktowała się z władzami krajowymi i nadal monitoruje sytuację. Zapewniam, że Komisja podejmie działania, gdy pojawią się kwestie dotyczące zgodności krajowych przepisów lub decyzji z przepisami UE - powiedziała Jourova. 

- Kompetencje Komisji Europejskiej w zakresie mediów są ograniczone. Chociaż będziemy korzystać z tych kompetencji bardzo sumiennie, chcę, abyśmy określili, w jaki sposób możemy poszerzyć i wzmocnić zestaw narzędzi, którymi dysponuje KE, od wsparcia finansowego po działania regulacyjne i wykonawcze - oświadczyła wiceszefowa KE podczas debaty.

- Potrzebujemy narzędzia, które uzna rolę mediów w demokracji - dodała Jourova nie precyzując co ma na myśli. 

Spór europosłów o PiS

- Już od wielu lat widzimy, że rząd PiS w Polsce próbuje uciszyć wolne media. Chce pozbawić obywateli prawa do informacji i zniszczyć praworządność - mówił holenderski europoseł Jeroen Lenaers z Europejskiej Partii Ludowej (EPL)..

- Praworządność, wolność mediów, niezawisłość sądów muszą być w Polsce utrzymane. Atak na niezależne media w Polsce to atak na wartości europejskie - dodał przedstawiciel największej frakcji w europarlamencie.

Wtórowała mu niemiecka europosłanka Birgit Sippel przemawiająca w imieniu socjaldemokratów. Jej zdaniem przejawem dążenia do ograniczenia wolności słowa w Polsce jest też wykupienie przez Orlen regionalnych gazet należących do Polska Press.

Europoseł z frakcji EKR Raffaele Fitto uznał te oskarżenia za surrealistyczne. - To paradoksalne, że zebraliśmy się na tej sali jeszcze raz, żeby dyskutować o niczym. Jeśli przyjrzymy się sprawom uczciwie, to zauważymy, że rządy w Warszawie i Budapeszcie są krytykowane codziennie przez wiele mediów bez żadnej cenzury i bez ograniczeń. Rząd Polski zaproponował projekt opodatkowania przychodów z reklam, tak jak istnieje to w wielu państwach członkowskich UE i nigdy wcześniej nie spowodowało to skandalu. Jest to propozycja, która jest wciąż przedmiotem konsultacji - informował włoski eurodeputowany.

Zwracając się do wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej Viery Jourovej, poprosił o przedstawienie "konkretnych dowodów naruszenia traktatów europejskich ze strony tych dwóch rządów, a nie propagandy". - Ich jedyną winą (Warszawy i Budapesztu) jest to, że proponują inne idee niż mainstreamowe idee w Brukseli - spuentował Fitto.

Szydło "o faktach, a nie o fake newsach opozycji"

Belgijski europarlamentarzysta z prawicowej grupy Tożsamość i Demokracja (ID) Tom Vanderiessche stwierdził, że Polska i Węgry płyną swoim własnym kursem i nie chcą masowej imigracji, dalszej uniformizacji, centralizacji i biurokratyzacji UE. - Chcą zachować swoją własną tożsamość i podejmować samodzielne decyzje. Zamiast tej debaty na temat wolności mediów powinno się mówić o subsydiarności. To jest przecież główny element Wspólnoty. Razem możemy uczynić więcej niż w pojedynkę, ale z poszanowaniem suwerenności - zaapelował.

Europosłanka PiS Beata Szydło zaznaczyła, że jako Polka zna sytuację w Polsce. - Powiem o faktach, a nie o fake newsach opozycji. Wolność słowa i zakaz cenzury gwarantuje konstytucja - powiedziała. Jak przekonywała, kwestia podatku od reklam jest w fazie konsultacji i opiera się  na rozwiązaniach znanych w innych krajach Unii Europejskiej.

- Opiera się na założeniu opłaty reklamowej i to założenie jest prosto zaczerpnięte z propozycji Komisji Europejskiej z 2018 roku - powiedziała Szydło. Dodała, że "regulacje będą dotyczyły największych gigantów medialnych, gigantów cyfrowych, którzy nie płacą w Polsce podatków w przeciwieństwie do mediów, które w Polsce funkcjonują i te podatki płacą".

Europoseł Radosław Sikorski (PO) powiedział, że w Polsce "media publiczne stały się goebbelsowskim narzędziem eurofobii", a obecnie "przyszedł czas na media prywatne". - Ostania próba odbywała się pod przywództwem pana nazwiskiem Obajtek. Pan Obajtek jest w trudnej sytuacji, ponieważ wolne media oskarżają go o kłamanie pod przysięgą. Więc oczywiście nie lubi on prywatnych mediów - powiedział polityk PO.

Dodał, że Daniel Obajtek kieruje "siecią stacji benzynowych" w Polsce. - Na tych stacjach gazety prorządowe są układane na pierwszych miejscach na półkach. Założenie jest takie, że cały rynek medialny będzie przypominał te półki - oznajmił były szef polskiej dyplomacji.

W trakcie debaty na mównicę wyszedł Robert Biedroń z Wiosny. W ręce trzymał kartkę z napisem "Free media" ("Wolne media"). - Tak wyglądałyby demokracja w Polsce bez mediów - powiedział, a następnie milczał przez cały czas udzielony mu na wypowiedź.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje