Reklama

Reklama

Polska walczy z wielką wodą

Tarnobrzeg: Oszacowano wstępnie straty po powodzi

Ponad 13 mln zł kosztować będzie naprawa dróg i chodników, a kolejne 15 mln zł przywrócenie do funkcjonowania zalanej oczyszczalni ścieków - na tyle straty po powodzi wstępnie oszacowały władze Tarnobrzega (Podkarpackie).

Jak zastrzegł rzecznik prezydenta Tarnobrzega Paweł Antończyk, są to tylko szacunki, ostateczne wyliczenia będą znane dopiero wówczas, gdy woda opadnie.

Reklama

- Obecnie woda jest jeszcze w kilku dzielnicach miasta. Najtrudniejsza sytuacja jest na osiedlu Wielowieś, które jako pierwsze zostało zalane i jest jeszcze pod wodą - dodał rzecznik.

Według szacunków ponad 4,2 mln zł kosztować będzie odtworzenie sieci kanalizacyjnej w zalanych osiedlach, ponadto pod wodą znalazły się m.in. dwie szkoły i dwa przedszkola oraz kilka remiz OSP a koszt remontu budynków to ponad 7 mln zł. W sumie w Tarnobrzegu zalanych zostało ok. 1,6 tys. gospodarstw.

Jak informuje Antończyk, na razie wpłynęło dziesięć wniosków o lokal zastępczy. - Osoby składające wniosek, jeśli utraciły dokumenty, podpisują specjalne zaświadczenie. Oczywiście komisja będzie weryfikować wszystkie podawane dane i sprawdzać czy w rzeczywistości budynek mieszkalny nie nadaje się do zamieszkania. W obecnej sytuacji prezydent miasta ma upoważnienie do przydzielenia mieszkania w trybie szczególnym. Cały czas prowadzone są rozmowy ze spółdzielniami mieszkaniowymi dotyczące trybu pozyskania mieszkań - dodał.

W ubiegły piątek grupa pięćdziesięciu uczniów ze Szkoły Podstawowej w Wielowsi wyjechała na tygodniową zieloną szkołę do Muszyny. Na początku kwietnia dzieci ze Szkoły Podstawowej w Sobowie(osiedla Tarnobrzega, które zostało zalane) wyjadą na kilka dni do Kołobrzegu. Wkrótce na dziesięć dni do Zakopanego wyjedzie także grupa matek z dziećmi.

Wśród wielu organizacji, które niosą pomoc powodzianom z Tarnobrzega jest też Humanity First z Niemiec. Dostarczyła ona w dwóch transportach m.in. jedzenie, koce, wodę, środki czystości, latarki dla ok. 300 rodzin.

Jak powiedziała dyrektorka Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie Wiesława Juda, potrzebne jest dosłownie wszystko. - Pomoc dociera do nas, ale na tę skalę katastrofy jest to ciągle za mało. Na teraz potrzeba przede wszystkim środków czystości, rękawic, ścierek, kocy, pidżam itd. Ale ważne jest, aby ta pomoc była udzielana także w przyszłości, bo ludzie potracili całe wyposażenia domów, meble, sprzęt itd. - zaznacza Juda.

W rejonie Tarnobrzega i Gorzyc działania związane z usuwaniem skutków powodzi oraz porządkowaniem prowadzi nadal prawie 400 strażaków. Nadal wyłączonych jest˙20 stacji transformatorowych, w˙wyniku czego ok.˙850 gospodarstw pozbawionych jest prądu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje