Reklama

Reklama

Polska walczy z wielką wodą

Małopolska: Krajobraz po powodzi

Ogromne straty i ludzkie cierpienie - tak wygląda obraz regionu po katastrofalnych opadach z 3 na 4 czerwca. Osiedle w Muszynie Folwarku urasta do rangi symbolu klęski powodziowej, jaka dotknęła region, drugiej już w tym roku, choć takich miejsc jest więcej.

Od Biecza, Gorlic, Grybowa, przez okolice Starego i Nowego Sącza po Limanową, Mszanę Dolną, Łącko i Szczawnicę nie ma gminy, która nie byłaby spustoszona przez straszną nocną ulewę.

Reklama

Osiedle Folwark było zalewane niemal przy każdej powodzi. Stali mieszkańcy są do tego przyzwyczajeni. Jednak w piątek woda w Popradzie wezbrała bardziej niż w pamiętnym tu 1958 roku.

- Chcę zdementować pogłoski, jakoby Słowacy wpuścili nam do Popradu jakąś wodę - mówi burmistrz Muszyny Jan Golba. - Przeciwnie. Ich doskonały monitoring poziomu Popradu i informacje z godziny na godzinę o stanie wody w poszczególnych miejscowościach pozwoliły nam przygotować się do nadejścia fali. Służby ratownicze przyjechały na Folwark wcześnie. Z blisko 400 mieszkańców ewakuowaliśmy połowę. Dwie osoby nie chciały. W ostatniej chwili zabrał je helikopter. Chcę podziękować strażakom, zawodowym i ochotniczym, grupie strażaków z Krakowa, wszystkim służbom, wojsku, które w liczbie prawie 40 żołnierzy, pomagało i będzie jeszcze usuwać skutki powodzi.

Przerwanie mostu w Muszynie - zobacz film:

Ludzie na noc rozjechali się po rodzinach. Tylko 3 osoby zdecydowały się na nocleg w zespole szkół w centrum miasta. Od soboty rana, gdy woda opadła, zaczęły się powroty ludzi na osiedle. Wraz z nimi wróciła między innymi Janina Natanek, mieszkająca tu od urodzenia. Starsza kobieta mieszka na piętrze, więc woda nie zniszczyła jej mieszkania. Ale obraz tego, co pod oknem był przerażający.

- Ładnie, co - zagadnęła nas. - Wybrałam błoto, poniszczone rzeczy przed dom. Nie wiem, kto to będzie sprzątał.

- W kuchni zalane, w pokoju zalane. Nie mam już siły - Irena Pyrć, jej sąsiadka z naprzeciwka rozkłada bezradnie ręce.

- Rodzice nie chcieli wyjechać z osiedla - mówi córka Anna Nowelska, która zabrała ich do siebie do Krynicy. - Usłyszeli o ofiarach śmiertelnych, przestraszyli się i zgodzili jechać. Powrót straszny. Dopiero co był remont. Sprzęt i meble strażacy pomogli nam przed ewakuacją wynieść na piętro i z domu. W ogóle spisali się tu wspaniale.

Osiedle Folwark pobudowane jest nad samym Popradem wzdłuż jednej, długiej ulicy Kościuszki. Woda z rzeki przeszła przez domy i ogrody, pokrywając wszystko błotem.

- Oddaję to, co woda dała nam w prezencie - mówi pan Jerzy z Gliwic. Przyjechał do rodziny. Przez całą sobotę wywoził na taczce błoto z domu, garażu i drogi dojazdowej i zrzucał je bezpośrednio w nurt mętnej ciągle rzeki. - Pomoc innym dobrze mi robi.

- Uwaga! W związku z deformacją mostu zwracamy się o wycofanie samochodów z osiedla na drugi brzeg - rozlega się w pewnym momencie megafon na strażackim wozie.

- Uważam, że się nie zawali - stwierdził na Józef z osiedla. - Od wczoraj oglądam mosty w Muszynie. Jakby ten zbudowali o metr wyższy, tak jak obok kolejowy, nic by się nie stało. Ale w piątek nie mieściła się pod nim woda.

- Powódź przerwała nam budowę muru oporowego na Folwarku - mówi burmistrz Golba. - Na jesieni go zrobimy i wreszcie powodzie tu przejdą do historii.

Tymczasem Słowacy prognozują na wtorek u siebie nowe opady...

Wojciech Chmura

Czytaj również:

Był dom - nie ma domu

Po 6 latach sąd ma rozstrzygnąć spór o teren po gigancie

Poseł inwestuje w działki i obligacje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy