Reklama

Reklama

Polska prezydencja w UE

Debata w europarlamencie. Beata Kempa zarzuciła Andrzejowi Halickiemu "kłamstwa"

W komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego w poniedziałek odbyła się debata na temat praw osób LGBTI w Polsce i na Węgrzech. Były zarówno głosy krytyki pod adresem polskich i węgierskich władz, jak i wystąpienia w ich obronie.

Komisarz UE ds. równości Helena Dalli przypomniała o przyjęciu niedawno przez Komisję Europejska strategii dotyczącej LGBTI. Jak powiedziała, w niektórych regionach w Polsce powstały "strefy wolne od LGBT".

Reklama

- Tym regionom chcemy przypomnieć, że zgodność z naszymi zasadami, także w traktowaniu tych mniejszości, musi być zapewniona. (..) Odnotowujemy inicjatyw pewnych polskich grup, które chcą ustawowo zakazać promowania działalności LGBT - oświadczyła Dalli. Zapowiedziała, że Komisja Europejska będzie monitorować sytuacje w Polsce i na Węgrzech w tej kwestii.

W imieniu EPL głos zabrał europoseł Andrzej Halicki (PO). Jak mówił, to przykre, że w komisji wolności obywatelskich jest debata, która dotyczy łamania praw podstawowych w Polsce. - Polski rząd nie ma mandatu do reprezentowana wszystkich Polaków, bo jest tylko rządem PiS-u. Nie ma mandatu do tego, by walczy z demokratycznymi wartościami - zaznaczył. Powiedział, że dziś w Polsce łamane są podstawowe prawa obywateli. - Dziś mamy sytuację, w której ludzie boja się o własne życie, są szykanowani i dyskryminowani z różnych powodów, także z uwagi na orientację seksualną - zaznaczył.

"Prawa człowieka to nie wybór"

Polskie i węgierskie władze krytykowała też Evin Incir z grupy Socjalistów i Demokratów. Jak powiedziała, dociera do niej wiele negatywnych sygnałów o sytuacji mniejszości seksualnych Polsce i na Węgrzech. - Prawa człowieka to nie wybór. Muszą być powszechnie stosowane. Nie można ich traktować wybiórczo - powiedziała. Dodała, że "ataki na osoby LGBTI są nie do przyjęcia".

Anna Donath z grupy Odnowić Europę mówiła, że "ciosy wymierzone w mniejszości" są czymś "fatalnym". Wskazała, że rząd węgierski wykorzystuje LGBTI dla celów politycznych. - To, co się dzieje, jest sprzeczne z wartościami europejskimi - zaznaczyła.

Alice Kuhnke z frakcji Zielonych oceniła, że sytuacja w Polsce i na Węgrzech "cały czas się zaostrza". Jak zauważyła, rządy tych dwóch krajów "przymykają oczy i nic nie robią sobie z ryzyka i zagrożeń dla osób LGBTI".

Kempa zarzuciła Halickiemu "kłamstwa"

W imieniu grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatów głos zabrała Beata Kempa (PiS). Jak oświadczyła, w Polsce nie ma antysystemowych działań, skierowanych przeciwko mniejszościom LGBTI. - Owe strefy wolne od LGBT, o których mówicie, to wymysł jednego z performerów, który zresztą dziś stanął przed sądem i w wyjaśnieniach powiedział, że jest to projekt artystyczny. To jest tak naprawdę nadinterpretacja uchwał, przyjmowanych przez lokalne samorządy, które mają wspierać rodziny powołane jako związek kobiety mężczyzny. To jest proste odzwierciedlenie polskiej konstytucji - powiedziała.

Zarzuciła też Halickiemu "kłamstwa". Kempa wskazała, że ataki na osoby LGBTI zwiększają się w krajach Europy Zachodniej. - 36-procentowy wzrost ataków na osoby LGBT w ciągu ostatniego roku (...) we Francji. Notujemy gwałtowny wzrost ataków z 94 do 245 w 2019 r. w Niemczech. Na terenie Holandii 7 na 10 osób z mniejszości LGBT doświadcza dyskryminacji fizycznej lub werbalne - powiedziała.

Dalli oznajmiła na koniec debaty, że zgadza się z tym, iż w Niemczech, Francji i na Malcie występuje dyskryminacja osób LGBTI. - Ale jest różnica. Niemcy, Malta i inne kraje aktywnie zwalczają tego rodzaju przypadki dyskryminacji i promują równość. Polska tego nie robi na drodze prawodawstwa wewnątrzkrajowego. Dlatego apeluję, aby Polska przyjęła krajową strategię równości LGBTIQ - powiedziała.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje