Reklama

Reklama

Szczyt UE. Trudne rozmowy w sprawie budżetu i pandemii

W czwartek wieczorem (19 listopada) rozpoczął się nieformalny szczyt UE, na którym szefowie państw i rządów mają rozmawiać na temat koordynacji działań odnoszących się do pandemii koronawirusa, a także blokady prac dotyczących wieloletnich ram finansowych i planu odbudowy. Polska i Węgry zgłosiły zastrzeżenia w związku z rozporządzeniem dotyczącym powiązania środków unijnych z praworządnością.

Zarówno dyplomaci w Brukseli, jak i przedstawiciele polskiego rządu tonowali oczekiwania w sprawie ewentualnego rozwiązania problemu dotyczącego wspólnej kasy UE, wskazując, że po wideokonferencji nie należy się spodziewać przełomu.

Reklama

Niemiecka prezydencja ma jednak przedstawić aktualny stan prac dotyczący pakietu finansowego. Z kolei przywódcy unijni - jak zapowiadali dyplomaci - będą chcieli się dowiedzieć bezpośrednio od premierów Polski i Węgier - Mateusza Morawieckiego i Viktora Orbana - jakie są ich konkretne oczekiwania.

W środę (18 listopada) w Sejmie szef rządu podkreślał, że Polska mówi głośne "tak" dla Unii Europejskiej, ale jednocześnie głośne "nie" dla mechanizmów, które w nierówny sposób traktują Polskę i inne kraje członkowskie UE. Jak tłumaczył, przez praworządność należy rozumieć również "prawo państw do reformowania, zgodnie z traktatami i własną konstytucją, swoich wymiarów sprawiedliwości".

Apele unijnych urzędników

Ze strony Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego płynęły w ostatnich dniach apele o przyjęcie porozumienia w sprawie budżetu jak najszybciej. W środę wieczorem kierownictwo PE przy sprzeciwie EKR (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy) oświadczyło, że nie będzie zgody na renegocjacje rozporządzenia w sprawie mechanizmu praworządności, który kwestionują Polska i Węgry.

Z kolei w czwartek na nieco ponad godzinę przed szczytem Sejm przyjął uchwałę autorstwa PiS, wspierającą działania rządu w zakresie negocjacji budżetowych w UE. Uchwała m.in. wzywa do powrotu do rozmów i osiągnięcia porozumienia zgodnego z unijnymi traktatami oraz konkluzjami lipcowego posiedzenia Rady Europejskiej.

Czechy i Słowacja nie wspierają Polski i Węgier

Przed szczytem na oddzielnej wideokonferencji rozmawiali premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej. Czechy i Słowacja nie wspierały w tym tygodniu Polski i Węgier w tym sporze. - Koordynujemy nasze stanowiska w różnych w kwestiach, ale nie we wszystkim się zgadzamy - powiedział dyplomata jednego z tych państw. Przedstawiciele słowackiego rządu publicznie podkreślali, że konieczne jest przyjęcie planu odbudowy tak szybko, jak to możliwe. Praga z kolei milczy w tej kwestii.

Pozytywne z punktu widzenia rządów Polski i Węgier sygnały wysyła Słowenia, której premier Janez Jansza apelował o przestrzeganie ustaleń szczytu z lipca. Zaznaczył, że "zastosowanie pozatraktatowego instrumentu będzie oznaczało, że o tym, czy praworządność jest przestrzegana, będzie decydowała większość w Radzie Europejskiej, czyli większość polityczna, a to oznacza koniec Unii Europejskiej".

Z kolei premier Rumunii Ludovic Orban ocenił przed szczytem, że blokowanie przez Budapeszt i Warszawę budżetu UE i odbudowy jest "negatywne dla całej UE".

"To opcja atomowa"

Dyplomaci i politycy w Brukseli zastanawiają się nad możliwym wyjściem z sytuacji. Na razie odrzucany jest postulat pominięcia Polski i Węgier w funduszu odbudowy i zawarcia międzyrządowego porozumienia, w ramach którego rozdzielane byłby środki z niego. - To opcja atomowa - przyznał jeden z dyplomatów.

Niektórzy politycy w Brukseli wskazują, że wyjściem mogłoby być zaskarżenie przepisów dotyczących praworządności do unijnego Trybunału Sprawiedliwości i przyjęcie przez kraje unijne zobowiązania, że nie będzie ono wykorzystywane do czasu rozstrzygnięcia sędziów.

Tematem również pandemia

Wideokonferencja planowo ma dotyczyć głównie pandemii. Przywódcy UE mają rozmawiać o potrzebie wzmocnienia wspólnych wysiłków w walce z koronawirusem.

W środę KE przedstawiła rekomendacje w sprawie szybkich testów antygenowych pod kątem COVID-19. Choć są one mniej dokładne niż testy PCR, to KE ma nadzieję, że ich bardziej powszechne zastosowanie mogłoby pokazać, jak się rozwija pandemia.

Koordynacja między państwami członkowskimi, o której będą rozmawiać liderzy, ma pomóc w lepszym reagowaniu na pojawiające się nowe ogniska zakażeń koronawirusem. Kraje UE mają różne zasady dotyczące testów antygenowych i wiele z nich niechętnie odnosi się do przyjęcia wspólnych standardów.

Poza tą kwestia przywódcy mają też rozmawiać o postępie w sprawie szczepionek i wspólnym podejściu do znoszenia restrykcji.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy