Reklama

Reklama

Rozmowy w "cztery oczy" Mateusza Morawieckiego i Viktora Orbana. Oświadczenie premierów Polski i Węgier

- Podpisaliśmy wspólne oświadczenie, odnoszące się do negocjacji budżetu UE. Węgry nie przyjmą żadnych propozycji, które byłyby nie do przyjęcia dla Polski. Razem będziemy walczyć - zapowiedział premier Węgier Viktor Orban na wspólnej konferencji prasowej z premierem Mateuszem Morawieckim w Budapeszcie.

Viktor Orban powiedział na wspólnej konferencji z polskim premierem, że rozmawiali m.in. o suwerenności i niezależności Polski i Węgier oraz o tym, jak oba kraje mogą zachować swoje wartości narodowe i utrzymać suwerenność, "dodając swoją siłę do siły Unii Europejskiej".

Wspólne oświadczenie Polski i Węgier

Szef węgierskiego rządu poinformował, że podpisał z premierem Morawieckim wspólne oświadczenie. - Ujednolicimy nasze interesy i argumenty w tej dyskusji i Węgry nie przyjmują żadnych propozycji, które byłyby nie do przyjęcia dla Polski. (...) Będziemy razem walczyć - oświadczył.

Polska i Węgry zaznaczyły w deklaracji, że wspólnym celem obu rządów jest niedopuszczenie do powstania mechanizmu, który osłabi rządy prawa w Unii poprzez sprowadzenie ich do instrumentu politycznego.

Reklama

"Poszukujemy rozwiązań, które będą możliwe do przyjęcia przez wszystkich członków UE" - podkreślono w oświadczeniu. "Nasze stanowisko jest niezmienne od początku negocjacji dotyczących propozycji budżetu, przedstawionych w 2018 roku" - napisano.

Orban przypomniał, że podczas lipcowego szczytu UE odbyła się jedna z "najdłuższych i najostrzejszych dyskusji w historii Unii". 

- Daliśmy sobie i prezydencji niemieckiej szansę na to, by do końca obecnego roku spróbować znaleźć spójność między podejściem różnych państw członkowskich do budżetu UE i różnych regulacji prawnych. (...) Stworzyć takiej spójności nadal się nie udało - powiedział. Według Orbana kwestię środków europejskich chce się obecnie połączyć ze sprawą praworządności "ze strony ideologicznej, a nie faktycznej".

"To grozi rozpadem UE"

Premier Morawiecki podczas konferencji w Budapeszcie stwierdził, że wieloletni budżet UE, przyjęty podczas długiego posiedzenia Rady Europejskiej w lipcu, był sukcesem całej Wspólnoty.

- W lipcu, podczas długiego posiedzenia UE, postanowiliśmy zaaplikować specjalne instrumenty, żeby pomóc tym krajom, które w szczególności zostały poturbowane przez epidemię. Rozmowy zakończyły się sukcesem dla całej Europy. Dzisiaj jednak stajemy wobec nowego wyzwania, nowego mechanizmu. Mechanizmu, który poprzez swoją arbitralność, polityczność stosowania, motywowane politycznie decyzje, niechybnie doprowadziłby do rozczłonkowania, a nawet rozpadu Unii Europejskiej - oświadczył premier Morawiecki. - To niezwykle niebezpieczne dla spójności całej Europy - dodał.

"Nie zawahamy się użyć weta"

Morawiecki wskazał też, że "prawo wtórne nie może omijać prawa pierwotnego". - To tak, jakby nad konstytucją polską postawić jakąś ustawę albo rozporządzenie. Tego u nas w porządku prawnym nie przewidujemy i w Unii Europejskiej też nie możemy przewidywać rozwiązania, które stawia prawo wtórne - czyli rozporządzenie - nad traktatami. Traktaty to jest jakby konstytucja Unii Europejskiej - podkreślił premier. - I tych traktatów się trzymamy. Tam jest procedura dotycząca praworządności, tam są inne procedury, które my przestrzegamy nie gorzej niż inni, a mam wrażenie, że w wielu obszarach lepiej - dodał Morawiecki.

Premier wskazywał, że Polska i Węgry zgodziły się przyjąć w lipcu rozporządzenie "dla należytego wykonania budżetu". - Ale niestety, tamte ustalenia zostały zupełnie inaczej zinterpretowane. Tak na dobrą sprawę prezydencja niemiecka nie dostosowała się do zapisów z uzgodnień z lipca - ocenił Morawiecki.

- Warunkowość, która została zaszyta w tym rozporządzeniu proponowanym dzisiaj, prowadzi Unię Europejską na manowce. My nie chcemy, żeby Unia zboczyła ze swojego kursu. A ten kurs musi polegać na tym, że 27 państw charakteryzuje się 27 różnymi porządkami prawnymi, tradycjami, także wizją przyszłości. Ta różnorodność musi być szanowana, musi być doceniana - oświadczył premier.

Szef polskiego rządu przywołał przykład tzw. kryzysu luksemburskiego z lat 60. - Prezydent Francji Charles de Gaulle stosował politykę pustego krzesła przez ładne parę miesięcy, ponieważ walczył o własne prawo weta - powiedział. - Prawo weta jest prawem zaszytym w traktatach - podkreślił Morawiecki, dodając, że pozwala ono "dbać o interesy każdego z państw członkowskich". 

- Dzisiaj atakowane są Węgry, Polska, Słowenia, jutro może być to Bułgaria, Hiszpania, Włochy, bo komuś coś innego się może nie spodobać - zaznaczył. - Nie zawahamy się użyć weta, nie tylko dla dobra Węgier i Polski, ale dla dobra całej Unii Europejskiej - podkreślił premier.

Apel do "przyjaciół z zachodniej Europy"

Premier Polski zaapelował też do "przyjaciół z zachodniej Europy". - Tak sformułowana warunkowość to kij na każde państwo. To droga do rozbicia Unii Europejskiej. Tę logikę koniecznie musimy odrzucić.

- Użycie weta jest na dzisiaj bazowym scenariuszem po to, żeby zmienić tę złą dynamikę, która w ostatnim czasie została narzucona - oświadczył szef polskiego rządu. Jak dodał, "nie potrzebujemy Unii dwóch sprzecznych interpretacji tak, jak nie potrzebujemy Unii dwóch prędkości". - Chcemy, żeby Unia rozwijała się w oparciu o traktaty, o sprawiedliwe zasady - zaznaczył.

- W deklaracji, którą podpisaliśmy z premierem Węgier, jest chyba jasne, że nie jest to możliwe do zaakceptowania dla naszych krajów, dlatego będziemy bronić zarówno suwerenności, ale też litery i ducha traktatów - oświadczył szef polskiego rządu. - Ja uważam, najśmiertelniej poważnie, że w ten sposób bronimy spójności UE i suwerenności krajów, bo UE to jest Europa ojczyzn - zaznaczył.

"To nieodpowiedzialne"

Premier Węgier oświadczył z kolei na konferencji, że "dyskusja polityczna, co do praworządności, oraz kwestie ekonomiczne, co do zażegnania kryzysu, to są sprawy niedające się połączyć". 

- Ci, którzy chcą łączyć te sprawy, są nieodpowiedzialni - powiedział Orban. Dodał, że w czasie kryzysu są potrzebne szybkie decyzje, zatem "połączenie dyskusji politycznej ze sprawami zażegnania kryzysu finansowego to nie jest odpowiedzialne zachowanie".

"Nie czas na rozchybotanie europejskiej łódki"

Szef polskiego rządu zaznaczył, że "Polska i Węgry działają nie tylko w swoim imieniu, ale także dla dobra całej Unii Europejskiej". Morawiecki wyraził też przekonanie, że dzięki wspólnej postawie uda się "przekonać do zmiany prób pogwałcenia traktatów, które zostały wczoraj rozpoczęte".

- Dzisiaj nie czas na rozchybotanie naszej europejskiej łódki, tylko na wspólną walkę z COVID-19 i powrót do unii, która jest unią gospodarczą. Unii, która może służyć dobrze dla rozwiązywania problemów gospodarczych w najbliższych dekadach tak, jak przysłużyła się w minionych dziesięcioleciach - powiedział premier.

Morawiecki zapewnił, że Polska i Węgry będą razem utrzymywać zdecydowane stanowisko dla obrony traktatów, Unii Europejskiej i suwerenności obu krajów.

Rozmowy w "cztery oczy"

Premier Mateusz Morawiecki przyleciał do Budapesztu w czwartek (26 listopada). Jednodniowa wizyta rozpoczęła się od śniadanie roboczego szefów obu rządów i towarzyszących im delegacji. Następnie odbyła się rozmowa w "cztery oczy" Morawieckiego i Orbana. Głównym tematem były trwające negocjacje dotyczące budżetu Unii Europejskiej.

Państwa członkowskie UE nie osiągnęły na razie jednomyślności w sprawie wieloletniego budżetu UE i decyzji dotyczącej funduszu odbudowy.

Weto Polski i Węgier

Polska i Węgry zgłosiły zastrzeżenia w związku z rozporządzeniem, dotyczącym powiązania dostępu do środków unijnych z praworządnością. Pozostałe kraje UE poparły rozporządzenie, które przyjęto większością kwalifikowaną państw członkowskich.

Kanclerz Angela Merkel obiecała, że Niemcy, które obecnie sprawują prezydencję w UE, zbadają wszystkie możliwe opcje.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy