Reklama

Reklama

Premier Morawiecki: Czy nasz los ma być w naszych rękach czy będzie w rękach innych?

- Mówimy głośne "tak" dla UE, mówimy jednak głośne "nie" mechanizmom, które pozwalają na nierówne traktowanie Polski i innych krajów - powiedział w środę (18 listopada) w Sejmie premier Mateusz Morawiecki. Jego zdaniem, praworządność i jej łamanie stało się w UE "pałką" propagandową. - Odrzucamy takie podejście, praworządność jest stosowana w UE jako straszak - powiedział. Jak stwierdził, "to jest zwrotny moment w historii UE". - Decydowanie w oparciu o arbitralne zapisy rozporządzenia może doprowadzić do jej rozpadu. Europejską racją stanu jest przestrzeganie wartości, to jutro powiem na Radzie Europejskiej - dodał.

Premier przyznał, że "płyniemy pod prąd mainstreamu w Brukseli". - Zdecydowaliśmy się walczyć o zasady - mówił. Jak stwierdził, "chce zaproponować na jutro uchwałę, w której będą ujęte wszystkie aspekty w sprawie budżetu UE od strony prawnej, legislacyjnej i regulacyjnej. - Najważniejsze, o których powiedziałem w Sejmie.

Reklama

- Dzisiaj chciałbym przedstawić kilka zasadniczych informacji i przemyśleń dotyczących sprawy dla Polski najważniejszej: czy nasz los ma być w naszych rękach czy będzie w rękach innych? To jest podział na tych, którzy chcą, żeby naród polski decydował sam za siebie, czy żeby kilku urzędników w Brukseli decydowało o naszym losie - zaczął premier swoje wystąpienie.

- 2020 jest bardzo trudnym rokiem i wyjście z tarczą będzie możliwe tylko, jeśli będziemy prowadzili politykę wyłącznie w interesie Polski. Unia Europejska musi się opierać na fundamencie prawa i pewności prawa. To jest to, o co walczymy - powiedział premier.

Morawiecki, mówiąc o sprawie budżetu UE i mechanizmu powiązania z praworządnością, podkreślił, że "dzisiaj stoimy przed fundamentalnym wyborem". Zwracając się do opozycji, powiedział: - Często mówicie, że dla nas UE to tylko skarbonka i pieniądze. Otóż nie. UE to wartości takie jak równość wszystkich państw wobec prawa, wartości przestrzegania traktów, a nie tworzenie rozporządzeń, które de facto obchodzą traktaty.

- Czym groziłoby przyjęcie takiego rozporządzenia, które mogłoby być dowolnie interpretowane przez iluś biurokratów z Brukseli? To groziłoby późniejszym rozpadem UE. Za kilka lat ten mechanizm może być skierowany przeciwko komuś innemu - stwierdził Morawiecki.

Czytaj też: Gorąco w  Sejmie, poszło o założenie maseczkl. Poseł Braun wykluczony

"My na to nie pozwolimy"

Jak mówił premier, "Unia, gdzie jest europejska oligarchia, która każe tych słabszych i wciska ich do kąta to nie jest UE, do której my wchodziliśmy. To nie jest Unia Europejska, która ma przed sobą przyszłość".

- Ta wasza obłuda skrywa bardzo często argumenty płytkie, które po waszej stronie obrazują, że chcecie zrobić wszystko, żeby zaszkodzić Polsce. Nie nam rządzącym, ale Polsce - my na to nie pozwolimy - mówił Morawiecki. - Argument, którym się posługujecie - weto to taka broń atomowa, przez którą wszystko się rozpadnie. Jest dokładnie odwrotnie. Dzięki temu, że jest weto UE trwa, bo dzięki temu cały czas jest grupa państw, które starają się ze sobą z szacunkiem dogadać.

- Dbając o to, żeby prawo wtórne nie było nad prawem pierwotnym dbamy o to, żeby był porządek w prawie UE, właściwa hierarchia i żeby pewność prawa była zachowana. UE jest konglomeratem państw, które ze sobą są związane zależnościami dwustronnymi - powiedział premier.

Jego zdaniem "jeżeli nasi partnerzy nie zrozumieją, że my się nie zgadzamy na nierówne traktowanie państw, że kij w ręku będzie przeciw nam wykorzystywany, to rzeczywiście tego weta użyjemy. - Mimo że już teraz powiedzieliśmy, że się nie zgadzamy - dodał.

- Jesteśmy konfrontowani z sytuacjami, że środki europejskie to kieszonkowe dla nas albo jałmużna, bez której nie możemy żyć. Domagamy się, żeby UE nie była unią podwójnych standardów, żeby była unią równych, a nie równych i równiejszych - mówił.

Jak stwierdził, "odrzucamy dowolność w stosowaniu restrykcji wobec Polski".

"To jest gra o suwerenność"

- Praworządność w UE stała się pałką propagandową - odrzucamy takie podejście, bo praworządność jest dzisiaj stosowana w UE jako straszak i jest stosowana w sposób odwrotny do zawartości tego sformułowania. Mówimy głośne "tak" dla Unii Europejskiej, ale mówimy głośne "nie" dla różnych karcących nas niczym dzieci mechanizmów. Chcemy zapewnić zdolność państwa polskiego do realizacji naszych działań i naszej wizji, a nie cudzej - powiedział Morawiecki.

- Cały mechanizm unijny oparty jest o zasady kompromisu, szacunku jednych wobec drugich i bardzo często spotykamy się z próbą ominięcia tej zasady, ale chcę podkreślić, że jesteśmy jak najbardziej za uczciwym wydawaniem każdego euro z tego budżetu - mówił premier.

Jego zdaniem to jest gra o suwerenność. - Europa jest wielka, gdy jest Europą ojczyzn, narodów. Taka, jaką zakładali ojcowie założyciele - mówił Morawiecki.

- Chcemy, żeby Unia Europejska  była mechanizmem sprawiedliwym. UE nie może tak wyglądać, że są francuskie supermarkety, niemieckie media, a po naszej stronie pracownicy delegowani. Takiej Europy à la carte nie chcemy. Musimy skrupulatnie pilnować naszych interesów i tego, żeby państwa zachowały prawa do decydowania samodzielnie o własnym losie, bo to walka o suwerenność i niezawisłość. Drzwi UE powinny być otwarte dla wszystkich, ale z uszanowaniem różnorodności - stwierdził.

- Walczymy o Polskę i przyszłość UE, o dobry budżet, o program odbudowy, o zasady i wartości. To nasza propozycja, którą kierujemy do UE i całego polskiego społeczeństwa. Mogliśmy iść łatwiejszą drogą, ale płyniemy teraz pod prąd mainstreamu Brukseli - ocenił premier.

Gdy skończył wystąpienie, z jednej strony sali sejmowej (opozycyjnej) rozległy się okrzyki "Hańba", z drugiej (prorządowej): "Mateusz" i "Polska".

Po przerwie Morawiecki jeszcze raz zabrał głos.

- Cieszę się, że dostrzegliście to, co widzieliśmy od kilku miesięcy - w trudnym procesie wynegocjowaliśmy dobry budżet UE. Chcę zapewnić wszystkich Polaków, że w procesach inwestycyjnych, czy w procesach dopłat dla rolników nie będzie żadnych strat - powiedział. Jak mówił, "dbajmy przede wszystkim o naszą Ojczyznę, a nie o Unię Europejską. Zrobimy wszytko, żeby przywrócić pewność prawa. Jesteśmy za silną, zasobną Europą i za silną Polską w silnej Europie".

Tuż przed wystąpieniem premiera przewodniczący PO Borys Budka mówił w Sejmie: - Prosiłem, żeby nie robić cyrku. I zarzucił prowadzącej obrady marszałek Elżbiecie Witek: - Chcecie zrobić wystąpienie bez możliwości zadawania pytań.

Zmiana planów

- Pan premier przedstawi informację dotyczą sytuacji budżetowej w Unii Europejskiej i sytuacji budżetowej. Miało to być jutro, ale sama opozycja przecież też chciała tę informację wcześniej, więc nie ma żadnych przeszkód, aby pan premier taką wypowiedź udzielił - zapowiadał wcześniej rzecznik rządu Piotr Müller.

Müller podkreślił, że w czwartek odbędzie się posiedzenie Rady Europejskiej, w związku z tym premier Morawiecki chce się na to posiedzenie przygotować. - Natomiast również są głosowania - w związku z tym te wszystkie rzeczy trzeba połączyć - powiedział pytany o powody przełożenia informacji premiera.

Sprzeciw Polski i Węgier

W poniedziałek Polska i Węgry sprzeciwiły się przyjęciu rozporządzenia w sprawie uwarunkowania funduszy unijnych od przestrzegania praworządności. Rozporządzenie przyjęto jednak większością kwalifikowaną państw członkowskich. W konsekwencji zastrzeżeń zgłoszonych przez Polskę i Węgry niemiecka prezydencja podała, że państwa członkowskie nie osiągnęły jednomyślności w sprawie wieloletniego budżetu UE na lata 2021-2027 i decyzji w sprawie funduszu odbudowy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje