Reklama

Reklama

Nadużycia w wydawaniu funduszy spójności. Raport po kontroli

Zbyt powierzchowne oceny ryzyka nadużyć w wydawaniu funduszy z polityki spójności, brak odpowiedniej polityki walki z malwersacjami i bierność - to zarzuty unijnych audytorów, którzy przyjrzeli się, jak państwa UE pilnują unijnych środków na spójność.

Choć opublikowany w czwartek raport w tej sprawie opiera się o wizyty kontrolne w Bułgarii, Francji, Grecji, Hiszpanii, na Łotwie, w Rumunii i na Węgrzech, ma też znaczenie dla Polski, bo to nad Wisłę trafia najwięcej pieniędzy z unijnej polityki spójności.

"Polityka spójności składa się na jedną trzecią budżetu UE, ale przypada na nią niemal 40 proc. wszystkich zgłoszonych nadużyć finansowych i prawie trzy czwarte łącznej wartości środków, których te nadużycia dotyczą" - oświadczył w czwartek odpowiedzialny za to sprawozdanie Henri Grethen z Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (ETO).

Reklama

Z informacji zawartych w raporcie wynika, że w latach 2013-2017 wykryto ponad 4 tys. nieprawidłowości, które są potencjalnie nadużyciami finansowymi, naruszającymi interesy finansowe UE. Chodzi m.in. o korupcję czy inne nielegalne działania.

Brak procedur

Nieprawidłowości te dotyczyły unijnego wsparcia w wysokości prawie 1,5 mld euro. 72 proc. tej kwoty to środki z polityki spójności, w tym pieniądze pochodzące z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (EFRR), Funduszu Spójności oraz Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS). Odpowiedzialność za zwalczanie nadużyć w tych obszarach spoczywa przede wszystkim na krajach UE.

"Państwa członkowskie twierdzą, że stosowane przez nie środki zwalczania nadużyć finansowych są wystarczające. W przekonaniu Trybunału taki wniosek jest zbyt optymistyczny" - ocenił Grethen.

Audytorzy sprawdzali, czy instytucje zarządzające i jednostki koordynujące zwalczanie nadużyć w państwach unijnych odpowiednio wywiązywały się ze swoich obowiązków: począwszy od zapobiegania i wykrywania po reagowanie.

Z raportu wynika, że jednostki zarządzające unijną kasą często nie miały procedur monitorowania czy procedur wpływu stosowanych przez nie środków zapobiegania i wykrywania nieprawidłowości. Również działania już po tym gdy wykryto nadużycie finansowe nie były wystarczające.

Kontrola ujawniła, że informacje o podejrzeniu nadużycia finansowego nie są systematycznie przekazywane odpowiednim organom, a współpraca z innymi podmiotami zaangażowanymi w ich zwalczanie jest niewystarczająca.

"Szczególnie niezadowalające są mechanizmy zgłaszania nadużyć, a niektóre instytucje zarządzające nie wywiązują się z obowiązku systematycznego informowania właściwych organów o podejrzeniu ich popełnienia" - podkreślono w raporcie.

Co więcej kontrola ujawniła, że nawet jeśli państwa członkowskie stosują środki naprawcze, to ich odstraszający efekt jest ograniczony.

Aby chronić unijny budżet przed nadużyciami, powołano prokuraturę europejską. W tej chwili przystąpiły do niej 22 państwa członkowskie. Poza wychodzącą z UE Wielką Brytania do prokuratury nie przystąpiły też mające wyłączenie w tym obszarze Irlandia i Dania, a także Polska, Szwecja oraz Węgry. KE starała się przekonać wszystkie państwa do przystąpienia, ale na razie bez skutku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje