Reklama

Reklama

Leszek Miller o budżecie UE: Nie widzę celu weta

- Nawet jeśli Polska zgłosi weto, to Fundusz Odbudowy i tak powstanie, tylko w inny sposób, bez Polski - mówił były premier Leszek Miller w programie "Gościu Wydarzeń" w Polsat News. Przyznał, że nie widzi "celu weta". - Mechanizm warunkowości budżetowej i tak wejdzie w życie - mówił były premier.

W ocenie Millera mechanizm warunkowości budżetowej wejdzie w życie "niezależnie od tego, czy Polacy zgłoszą weto, czy go nie zgłoszą". 

Reklama

- Mechanizm wiążący praworządność z przepływami finansowymi nie należy do pakietu budżetowego. Jest przyjmowany na zasadzie większości kwalifikowanej, a nie jednomyślności. Jest przyjmowany przez Radę Unii Europejskiej, gdzie jest do tego stosowna większość do tego rozwiązania, następnie zatwierdzany przez Parlament Europejski - mówił były premier w Polsat News.

- Tu nie ma żadnego problemu - nigdzie ten mechanizm nie zostanie zablokowany, zostanie przyjęty w Radzie, a jak przyjdzie do Parlamentu, to zostanie przyjęty z entuzjazmem - zapewnił Miller.

"Premier wyciągnął pistolet"

Zdaniem gościa "Wydarzeń" rozporządzenie nie zakłada "specjalnego złego traktowania Polski czy Węgier". - Przecież już na lipcowym szczycie Unii Europejskiej ustalono obręby kolejnych wieloletnich ram finansowych i Funduszu Odbudowy, jak i zapowiedziano wprowadzenie mechanizmu łączącego wypłatę funduszy unijnych z przestrzeganiem zasad praworządności. Premier się wtedy na to zgodził, co więcej zdawał sobie sprawę, czym grozi weto - mówił Miller. 

- Pamiętam wywiad, którego premier udzielił po powrocie, to było mniej więcej tak: "jeśli nie osiągniemy akceptowalnego porozumienia, to my sobie strzelimy w łeb". Można powiedzieć, że pan premier wyciągnął pistolet, odbezpieczył i czekamy co dalej - dodawał.

Były premier ocenił, że cała sytuacja skończy się dobrze "dla wszystkich krajów poza Polską". - Jestem realistą. Jeśli Polska rzeczywiście zawetuje Fundusz Odbudowy, to kraje tym zainteresowane utworzą taki Fundusz, w gronie zainteresowanych państw. Mówi się o tym otwarcie - dodał.

Dopytywany przez prowadzącego program, czy "nie jest to straszak na Polskę", Miller odpowiedział "nie sądzę". - Unia musi mieć alternatywę na sytuację, w której to weto rzeczywiście jest zgłoszone. Fundusz i tak powstanie, trochę mniejszy, a Polska pozostanie na zewnątrz tego funduszu bez żadnych pieniędzy - ocenił.

- Jeśli Warszawa zdecyduje się na politykę pustego krzesła, to reszta państw zabierze swoje krzesła i przejdzie do innej sali. W przypadku wieloletnich ram finansowych, to weto spowoduje prawdopodobnie prowizorium budżetowe, a ono będzie problemem dla innych krajów unijnych. Limity miesięcznych wydatków zostaną przeniesione z tego roku. To są wydatki tylko na funkcjonowanie instytucji unijnych, na dopłaty dla rolników, na dokończenie różnych projektów, ale już nie na żadne nowe inwestycje. To co rozpoczęte zostanie dokończone, ale żadne nowe inwestycje się nie rozpoczną, bo Bruksela nie będzie miała na to pieniędzy - podsumował Miller.

Czarzasty kontra policjanci

Były premier był również pytany o konfrontację wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego z policją. Według posła policja "fizycznie blokowała jego przejście do Sejmu". Wicemarszałek miał zostać pchnięty na maskę i uderzony w plecy. Policjanci twierdzą z kolei, że to Czarzasty zachowywał się agresywnie, a w wyniku przepychanki jeden z funkcjonariuszy znalazł się w szpitalu.

- Obejrzałem wszystkie dostępne filmy i nie zauważyłem tam cienia agresji ze strony Włodzimierza Czarzastego. Występuje jako pogromca policyjnych lwów - skomentował były premier. - Przeżyłem niejedno starcie z Włodzimierzem Czarzastym, ale dopiero dziś widzę, ile miałem szczęścia - zażartował.

- Ale mówiąc poważnie - takie działania policji wobec kobiet, gdzie stosuje się typowe działania skierowane na konfrontację, gdzie tajniacy posługują się specjalnymi pałkami, nieoznakowani, to są działania, gdzie kiedyś, za moich czasów, rzeczywiście były podejmowane, ale w stosunku do bandziorów, do kiboli. Nikomu nie przyszło do głowy, by użyć ich w walce z protestującą młodzieżą, czy kobietami. Policja zaostrza kurs wobec strajku, stosuje nadmiarowe środki. Oznacza to, że jest taka dyspozycja polityczna - ocenił.

Sejm "wsparł" rząd

Główny temat czwartkowego posiedzenia Rady Europejskiej to epidemia koronawirusa, ale podczas wideokonferencji liderów państw i rządów krajów członkowskich pojawił się też temat unijnego budżetu.

Polski rząd nie zgadza się na tzw. mechanizm praworządności. W Sejmie odbyła się na ten temat gorąca dyskusja. Ostatecznie Sejm przyjął uchwałę wspierającą działania rządu w zakresie negocjacji budżetowych w UE. Za przyjęciem uchwały głosowało 236 posłów, przeciw opowiedziało się 209, jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Więcej odcinków programu "Gość Wydarzeń" dostępnych jest tutaj.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje