Reklama

Reklama

Burzliwa debata w europarlamencie. Weto Polski "nieodpowiedzialne"

Przywódcy największych frakcji opowiedzieli się podczas środowej (25 listopada) debaty w Parlamencie Europejskim za przyjęciem mechanizmu dotyczącego praworządności w budżecie UE. Szefowie grup: EPL, socjalistów i Odnowić Europę mówili, że w tej sprawie nie należy się wycofywać. Inny obraz przedstawiła europosłanka Beata Szydło (PiS). - W unijnych traktatach nie ma zapisów o powiązaniu funduszy UE, budżetu UE z praworządnością. Jest to próba narzucenia przez większość będącą w PE zasad, które nie są zapisane - mówiła podczas debaty w PE w imieniu EKR była polska premier.

Szef największej frakcji w PE - EPL - Manfred Weber podkreślał, że w sprawie mechanizmu nie można robić kroku wstecz.

- Unia Europejska funkcjonuje poprzez negocjacje, rozmowy, a nie poprzez weto. Parlament Europejski nie cofnie się ani o centymetr. Mechanizm jest czymś właściwym - powiedział na sali plenarnej. Jak dodał, weto Polski i Węgier w sprawie budżetu UE jest "nieodpowiedzialne".

Liderka Socjalistów i Demokratów Iratxe Garcia Perez przekonywała, że jej grupa od 2018 r. apeluje o instrumenty dotyczące powiązania budżetu z praworządnością. - Nie cofniemy się. O to proszą nas obywatele - podkreśliła. Jak dodała, 67 proc. obywateli unijnych jest za powiązaniem budżetu UE z rządami prawa.

Reklama

Szef grupy Odnowić Europę Dacian Ciolos powiedział, że Europa jest obecnie "zakładnikiem" Polski i Węgier, a rządy tych krajów dopuszczają się "szantażu". Przekonywał, że w Polsce i na Węgrzech z powodu pandemii ucierpiało wielu obywateli i wiele firm, oraz że pilnie oczekują oni pomocy europejskiej. 

Szydło: Tego nie ma w traktatach

W imieniu grupy EKR głos zabrała była premier, europosłanka Beata Szydło (PiS). Przekonywała, że w unijnych traktatach nie ma zapisów o powiązaniu funduszy UE, budżetu UE z praworządnością i że jest to próba narzucenia przez większość będącą w PE zasad, które nie są zapisane w unijnym prawie. - Wielu z państwa mówiło o solidarności, o praworządności. Przywoływaliście zasady, które powinny być stosowane w UE, bo przecież one legły u podstaw stworzenia naszej wspólnoty. Ale właśnie PE, to właśnie państwo proponujecie łamanie tych zasad. W unijnych traktatach nie ma zapisanego powiązania funduszy UE, budżetu UE, wypłaty tych środków z praworządnością. Jest to próba narzucenia przez większość będącą w PE zasad, które nie są zapisane w traktatach - mówiła Szydło.

Jak dodała, praworządność w Polsce "ma się doskonale", a w demokratycznych wyborach Polacy zdecydowali o wyborze partii, która ich reprezentuje. Ten rząd - jak mówiła - konsekwentnie realizuje program, do którego zobowiązali go obywatele.

Jak mówiła, na sali plenarnej dochodzi do prób przekonania opinii publicznej, że porozumienie na szczycie UE z lipca tego roku dotyczące budżetu zakładało coś innego, niż rzeczywiste ustalenia.

- Unia Europejska to 27 państw, to 27 wrażliwości, 27 narodów, 27 gospodarek, a naszym obowiązkiem, bo do tego zobowiązują nas traktaty (...), jest solidarność, uwzględnianie interesów wszystkich państw członkowskich i Europejczyków oraz dbanie o interesy wszystkich mieszkańców UE - powiedziała Szydło.

"Dziwię się, że się dziwicie"

Mechanizm w obecnym kształcie poparli Zieloni. Ich liderka Ska Keller mówiła podczas debaty, że budżet UE jest "zagrożony", dlatego że dwa unijne rządy "przejmują się tylko własną władzą i jej utrzymaniem". - O to w tym wecie chodzi - wskazała. Powiedziała, że na decyzji władz Polski i Węgier ucierpią obywatele tych krajów, ale także obywatele innych państw członkowskich. - To cyniczny brak uwzględnienia obywateli Europy - powiedziała.

Odmienne zdanie wyraził lider grupy Tożsamość i Demokracja Marco Zanni. Jak mówił, na sali plenarnej wskazuje się na dwa kraje, które używały weta mówiąc, że nie mają prawo do tego weto. - Dziwię się, że się dziwicie. Wiedzieliśmy w lipcu, że jeśli będziemy coś zmieniać w mechanizmach, to te kraje ogłoszą weto. Uczciwie powiedziały, że tak zrobią i to zrobiły - wskazał. Dodał, że jest zdziwiony, że niektórzy tzw. Europejczycy mówią o jakimś porozumieniu międzyrządowym, żeby przezwyciężyć impas. - Niektórzy nie rozumieją, że Europa nie jest jednolitym kontynentem, że kraje mają interesy i nie wszystkie są zbieżne - zaznaczył.

Mechanizmu broniła z kolei grupa GUE. Europoseł Martin Schirdewan, który wskazywał, że został on osłabiony w trakcie prac legislacyjnych i jest daleki od tego, czego żądał parlament. Jak dodał, weto ws. budżetu jest czymś nieodpowiedzialnym.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama