Reklama

Reklama

Borys Budka o polskim wecie unijnego budżetu: Byłaby to zdrada polskiej racji stanu

- Mam nadzieję, że to tylko taki straszak. Gdyby okazało się, że premier chce wetować europejski budżet w imię chorej ideologii podsuwanej przez Ziobrę i Kaczyńskiego, to byłaby to zdrada polskiej racji stanu oraz działanie wbrew interesowi Polski - mówił w czwartek (12 listopada) w programie "Gość Wydarzeń" na antenie Polsat News przewodniczący PO Borys Budka, odnosząc się do zapowiedzi polskiego weta w sprawie unijnego budżetu.

"Współpracownicy szefów unijnych instytucji (Rady, KE i Niemieckiej Prezydencji) potwierdzają, że otrzymali list od polskiego premiera z zapowiedzią zawetowania unijnego budżetu, jeśli zostaną przyjęte zasady uzależniające dostęp do pieniędzy od praworządności" - poinformowała na Twitterze korespondentka Polsat News w Brukseli Dorota Bawołek.

Reklama

Informację tę potwierdził później na Facebooku premier Mateusz Morawiecki (więcej na ten temat TUTAJ). 

"Mam nadzieję, że to tylko taki straszak"

- Mam nadzieję, że to tylko taki straszak. Gdyby okazało się, że premier chce wetować europejski budżet w imię chorej ideologii podsuwanej przez Ziobrę i Kaczyńskiego, to byłaby to zdrada polskiej racji stanu oraz działanie wbrew interesowi Polski - komentował tę sprawę na antenie Polsat News Borys Budka.

Stwierdził, że "PiS od pięciu lat w sposób brutalny narusza elementarne podstawy, na których oparła się UE".

- To PiS zablokował Trybunał Konstytucyjny, a potem wprowadził politycznych nominatów i dublerów, zrobił zamach na KRS i SN (...). Dziś oni mówią o arbitralnych decyzjach? To nie są arbitralne decyzje - podkreślił przewodniczący PO. 

- Jeśli słyszę o tym, że minister sprawiedliwości mówi o tym, że zasada praworządności nie powinna być respektowana, to jest to minister bezprawia - dodał.

Budka zaznaczył, że "nie może być tak, by antyunijni politycy PiS blokowali rozwój Polski". Jednocześnie ocenił, że unijny budżet "jest dla Polski dobry, choć mógłby być lepszy".

"Niech Kaczyński przeprosi i poda się do dymisji"

W programie "Gość Wydarzeń" poruszono również wątek zamieszek podczas środowego Marszu Niepodległości. W ich wyniku m.in. zniszczono witryny sklepowe, spalono mieszkanie oraz postrzelono fotoreportera "Tygodnika Solidarność".

- Po raz kolejny państwo PiS nie zdało egzaminu. Najpierw Jarosław Kaczyński wyciągnął na ulice polskie kobiety, które musiały walczyć o swoje elementarne prawa, a później nasłał na nie bojówki. Jak to się skończyło, widzieliśmy wczoraj (11 listopada) na ulicach. Oczekiwałbym, że Kaczyński jako wicepremier ds. bezpieczeństwa wyjdzie, przeprosi i poda się do dymisji. Odkąd zajmuje tę funkcję, bezpieczeństwo Polaków uległo drastycznemu pogorszeniu - stwierdził Budka.

"Całkowitą odpowiedzialność za zamieszki ponosi PiS"

Przewodniczący PO zaznaczył, że "ze wstydem należy patrzeć, gdy władza strzela do dziennikarzy".

- Widzieliśmy te straszne obrazki, gdy zakrwawiony fotoreporter "Tygodnika Solidarność" ma gumową kulę blisko oczodołu. Widzieliśmy, w jaki sposób ci bandyci podpalają mieszkanie. To są rzeczy niedopuszczalne. Przez ostatnie pięć lat flirtuje się z takimi środowiskami. Prokurator generalny doprowadził do tego, że jego ludzie umarzali postępowania wobec np. byłego ks. Międlara. (...) Do tej pory nie mamy finału spraw wieszania przez skrajne środowiska na szubienicach eurodeputowanych PO. Ta władza rozzuchwaliła te środowiska. Całkowitą odpowiedzialność za to, co działo się na ulicach, ponosi PiS - spuentował Budka. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy