Reklama

Reklama

Stanisław Michalkiewicz ujawnił dane ofiary księdza pedofila

Stanisław Michalkiewicz, prawicowy publicysta, ujawnił na swoim blogu imię i nazwisko ofiary wykorzystywania seksualnego przez księdza. Chodzi o kobietę występującą w mediach pod imieniem Katarzyna, która jako nastolatka była więziona i gwałcona przez ks. Romana B. ze zgromadzenia Chrystusowców.

Michalkiewicz upublicznił dane kobiety po tym, jak przegrał z nią proces o zniesławienie. Komentując wyrok sądu, który przyznał Katarzynie 1 mln zł zadośćuczynienia i dożywotnią rentę, publicysta mówił: "żadne k**wy nie są tak wysoko wynagradzane na całym świecie, a cóż do tego nasz biedny kraj". (Więcej pisaliśmy o tym TUTAJ).

Reklama

Jak przypominają wirtualnemedia.pl, Katarzyna wytoczyła Michalkiewiczowi proces, a sąd przyznał jej odszkodowanie w wysokości 150 tys. zł. Publicysta jednak nie zapłacił kobiecie.

W niedzielę udostępnił na swoim blogu wpis, w którym poinformował, że komornik na poczet tego wyroku bez zapowiedzi zajął jego konta. Doliczając odsetki, Michalkiewicz ma do zapłaty ponad 188 tys. zł. Przedstawiając czytelnikom sprawę, publicysta ujawnił prawdziwe dane kobiety. Wcześniej ukrywała je m.in. ze względu na stan zdrowia.

Sprawę skomentowała pokrzywdzona. W obszernym poście w mediach społecznościowych napisała, że mężczyzna się na niej zemścił. "Michalkiewicz po tym, jak mój prawnik się nie zgodził na płacenie w ratach, gdyż nie można jemu ufać i oczywiste jest, że będzie próbował zrobić wszystko, aby mi nie zapłacić, po prostu się na mnie zemścił.. Upublicznił moje imię i nazwisko...Kolejny raz wiedział, co zrobić, aby mnie zabolało" - napisała.

"Jako ofiara byłam i jestem gorzej traktowana niż moi oprawcy" - dodała. "Poddaję się! Mam już tego wszystkiego dość" - skomentowała.

Sprawa Katarzyny

Ks. Roman B. w trakcie posługi w jednej z miejscowości w woj. zachodniopomorskim molestował seksualnie 13-letnią dziewczynkę. Według mediów miał ją podstępnie wywieźć od rodziców, przez kilkanaście miesięcy więzić i gwałcić. W jego komputerze śledczy mieli znaleźć także treści pedofilskie i korespondencję z innymi dziećmi. Mężczyznę aresztowano w 2008 r.

W 2009 roku ksiądz został skazany w procesie karnym na osiem lat więzienia. Obrońcy odwołali się od decyzji sądu i sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia. W sądzie Roman B. miał przyznać się do kilkudziesięciu przestępstw seksualnych, ale zaprzeczał biciu ofiary i planowaniu działań z góry. Sąd podjął wówczas decyzję o zmniejszeniu kary do 4,5 roku leczenia psychiatrycznego na oddziale szpitalnym w zakładzie karnym. W 2010 r. wyrok został złagodzony o pół roku. Ksiądz wyszedł na wolność dwa lata później. 

Administracyjny proces karny ks. Romana B. zakończył się jego wydaleniem ze stanu duchownego. Roman B. nie jest już także członkiem zgromadzenia Towarzystwa Chrystusowego.

Poza sprawą karną poszkodowana kobieta wytoczyła proces także zgromadzeniu, do którego należał ksiądz Roman B. Sąd Okręgowy w Poznaniu, w styczniu 2018 r., zasądził na rzecz kobiety 1 mln złotych zadośćuczynienia i 800 zł miesięcznie dożywotniej renty od zakonu. Ten właśnie wyrok komentował Michalkiewicz.

W zeszłym roku informowano, że Towarzystwo Chrystusowe wykonało prawomocny wyrok poznańskiego sądu i wypłaciło ofierze księdza zasądzoną kwotę zadośćuczynienia. Złożyło jednak skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje