Reklama

Reklama

Sprawa księdza Arkadiusza H. Zapadł wyrok

Ksiądz Arkadiusz H. został skazany na trzy lata pozbawienia wolności. Duchowny, decyzją sądu, ma również zakaz wykonywania zawodów nauczyciela lub opiekuna na okres 10 lat. Prokurator Jakub Łuczak żądał sześciu lat bezwzględnego więzienia dla księdza oskarżonego o molestowanie ministranta. Wyrok jest nieprawomocny. Oskarżonego kapłana nie było na sali rozpraw.

Reklama

Prokurator żądał dla Arkadiusza H. sześciu lat bezwzględnego więzienia, zakazu kontaktu z pokrzywdzonym przez osiem lat oraz zakazu wykonywania zawodu i pracy księdza z dziećmi przez maksymalnie możliwy czas.

Reklama

Obrońca oskarżonego - adwokat Michał Królikowski - wnioskował o karę 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Pokrzywdzony mówił, że "chcemy tylko sprawiedliwego wyroku i zaakceptujemy każdy wyrok". 

Zgodnie z prawem oskarżonemu groziło do 12 lat więzienia.

Sąd skazał kapłana na trzy lata bezwzględnego więzienia.

Wyrok jest nieprawomocny.

Antybohater filmu Sekielskich

Proces księdza Arkadiusza H. zakończył się przed sądem w Pleszewie 3 marca. 

H. to ksiądz z filmu braci Sekielskich pt. "Zabawa w chowanego", wyemitowanego w maju ub. roku. Dokument przedstawiał historię trzech chłopców - braci Bartłomieja i Jakuba oraz Andrzeja - wykorzystywanych przez tego samego księdza z diecezji kaliskiej - Arkadiusza H.

Po emisji filmu braci Sekielskich ksiądz Arkadiusz H. został zawieszony w pełnieniu posługi kapłańskiej za postępowanie w latach 1994-2000.

Sprawą molestowania małoletnich przez kapłana zajmowała się Prokuratura Rejonowa w Pleszewie, która zarzuciła mu, że pomiędzy wrześniem 1998 a majem 2000 r.w Pleszewie z góry powziętym zamiarem dopuścił się przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę 15-letniego pokrzywdzonego.

52-letni obecnie Arkadiusz H. miał skrzywdzić jeszcze sześciu chłopców, którzy zgłosili się do prokuratury, ale sprawy umorzono z uwagi na przedawnienie.

Oskarżony Arkadiusz H. przyznał się w sądzie do postawionego mu zarzutu.

- Chcę z głębi serca pokornego bardzo serdecznie przeprosić pana Bartłomieja P. - mówił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje